Wizja niższych rachunków za prąd, lub w ogóle darmowej energii skusiła już tysiące osób do tego, aby zainwestować w panele fotowoltaiczne. Sprawdzamy, co możemy zyskać jako prosument, wchodząc do świata odnawialnych źródeł energii.
Domowa instalacja fotowoltaiczna – czyli tzw. mikroinstalacja o mocy kilku kilowatów, to podstawa do tego, aby uzyskać tytuł prosumenta. Prosument, czyli miks słów producent i konsument. I w istocie – mając panele na dachu w praktyce stajemy się zarówno producentem energii, jak i jej konsumentem.
Dzieje się tak dlatego, że w większości przypadków nie jesteśmy w stanie zużyć całej energii, produkowanej przez fotowoltaikę w ciągu doby. Z drugiej strony – są takie momenty dnia, gdy zapotrzebowanie na prąd w domu jest spore, a moc wytwórcza fotowoltaiki mała. To np. wczesny wieczór, gdy słońce zachodzi a my włączamy telewizor, pralkę czy zmywarkę. I to wtedy stajemy się konsumentami energii z sieci – bo nasza domowa elektrownia nie dostarcza akurat wystarczającej mocy.
Prosument oddaje chwilową nadwyżkę do sieci energetycznej, a prąd pobiera wtedy, gdy tego potrzebuje.
Posiadacz instalacji fotowoltaicznej, mając podpisaną umowę z firmą energetyczną, przekazuje jej nadwyżkę energii, a jeśli zajdzie taka potrzeba, może odebrać ją z powrotem. Ale nie za darmo, bo dostajemy około 30 procent mniej. Ale ten zabieg i tak pozwala wydatnie obniżyć rachunki za prąd.
Prosumentem może zostać zarówno osoba prywatna, jak i inny podmiot - np. spółdzielnia mieszkaniowa. Nie może to być jednak ktoś, dla kogo produkcja energii będzie dominującym zajęciem. Z definicji prosument to ktoś, kto na co dzień zajmuje się czymś innym niż produkcja prądu. Nie może to być też pośrednik energetyczny, a odbiorca końcowy. Z kolei prąd, który jest produkowany, musi pochodzić z odnawialnych źródeł – czyli w tym wypadku z paneli fotowoltaicznych.
Jeśli panele na dachu już są, a instalacja funkcjonuje prawidłowo, kolejnym krokiem powinna być wymiana licznika na urządzenie nowego typu. Chodzi o licznik dwukierunkowy – czyli taki, który będzie rejestrować zarówno energię oddawaną przez nas do sieci, jak i tę, którą pobieramy od obecnego dostawcy energii.
Oczywiście licznika nie zamontujemy sami. Nie mamy zresztą takiego obowiązku. Zajmuje się tym dostawca energii a my musimy jedynie złożyć właściwy wniosek i zrobić to z wyprzedzeniem. Na montaż nowego licznika możemy czekać nawet miesiąc, ale operacja wymiany jest darmowa.
Sam proces trwa chwilę i nie jest skomplikowany. Nie ma również konieczności kucia ścian i podłączania dodatkowych przewodów. Każdy prosument musi mieć zainstalowany licznik dwukierunkowy, aby móc rozliczać się z wyprodukowanej energii. To, ile energii wytworzyliśmy a ile pobraliśmy z sieci, możemy na bieżąco sprawdzać, kontrolując wskazania na wyświetlaczu urządzenia.
nad.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze