W I dzień Świąt Wielkanocnych po raz 176. zgodnie z tradycją odbyły się Szymborskie Przywołówki.
Dwa tygodnie przed Wielkanocą po raz pierwszy w Szymborzu rozlega się głos trąbki. Później codziennie aż do Wielkiej Soboty, rytuał się powtarza. Dla szymborskich kawalerów to znak, że powinni odwiedzić siedzibę Klubu Kawalerów, by uchronić się przed krytyką, a dziewczynę przed dyngusem. Ta tradycja w tym roku odbyła się już po raz 176. Klub Kawalerów w składzie: Paweł Małachowski - prezes, wice prezes Łukasz Tabaczyński, sekretarz Mateusz Rolirad skarbnik Tomasz Rolirad , gospodarz Bartłomiej Kopeć oraz członek Marcin Gawroński czekało w siedzibie klubu na młodzieńców, którzy zechcieli wykupić swoje panny. Termin wykupu mijał w sobotę o 22.00. Wtedy wszyscy kawalerowie zasiedli w Sztubie i przez całą noc spisywali księgę, z której treść została odczytana w wielkanocną niedzielę z postawionej specjalnie ambony. Młodzi szymborzanie, którzy nie wykupili siebie i swoich panien wysłuchali podczas przywołówki tylko krytyki. W porównaniu do roku ubiegłego w klubie ubył jeden kawaler. Tłumnie zebrani pod amboną mieszkańcy Szymborza i Inowrocławia wysłuchali przywołówek. Jak to zawsze bywa, niektórzy mieszkańcy Szymborza nie byli zadowoleni z kultywowanej tradycji, gdyż wytyka im się różnego rodzaju wady.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze