W I dzień Świąt Wielkanocnych po raz 172 zgodnie z tradycją odbyły się Szymborskie Przywołówki.
Dwa tygodnie przed Wielkanocą po raz pierwszy w Szymborzu rozlega się głos trąbki. Później codziennie aż do Wielkiej Soboty, rytuał się powtarza. Dla szymborskich kawalerów to znak, że powinni odwiedzić siedzibę Klubu Kawalerów, by uchronić się przed krytyką, a dziewczynę przed dyngusem. Ta tradycja w tym roku odbyła się już po raz 172. Klub Kawalerów w składzie: Michał Gawroński - przwodnicz±cy, Hubert Harenda, Paweł Małachowski, Łukasz Tabaczyński, Łukasz NiedĽwiecki, Krzysztof Posadzy, Mateusz Rorirad czekało w siedzibie klubu na młodzieńców, którzy zechcieli wykupić swoje panny. Termin wykupu mijał w sobotę o 22.00. Wtedy wszyscy kawalerowie zasiedli w Sztubie i przez całą noc spisywali księgę, z której treść została odczytana w wielkanocną niedzielę z postawionej specjalnie ambony. Młodzi szymborzanie, którzy nie wykupili siebie i swoich panien wysłuchali podczas przywołówki tylko krytyki. Michał Gawroński jest najstarszym kawalerem w klubie - 11 lat. W porównaniu do roku ubiegłego w klubie przybył jeden kawaler. Podczas imprezy można było wysłuchać występu zespołu ludowego Radojewiczanki z Radojewic oraz Złota Jesień z Pakości. Dla spragnionych jadła czekały słodkie przysmaki oraz kocioł pełen grochówki przygotowany przez żołnierzy. Z roku na rok na Przywołówki przybywa coraz więcej ludzi. Jak to zawsze bywa, niektórzy mieszkańcy Szymborza nie byli zadowoleni z kultywowanej tradycji, gdyż wytyka im się różnego rodzaju wady. Tuż przed Przywołówkami pobliskim Domu Rodzinnym Jana Kasprowicza została otwarta wystawa pokonkursowa palm i pisanek wielkanocnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze