Po koncercie z okazji Dnia Kobiet rozmawialiśmy z członkami grupy Skaldowie.
- Na koncert Skaldów w Inowrocławiu przyszło ponad 2000 osób. Co sprawia, że tak wiele osób w różnym wieku słucha waszej muzyki? Na czym polega fenomen Skaldów? - (Jacek Zieliński) Myślę, że jest to kwestia iż nasze piosenki posiadają wyraźna melodię, wyraźna harmonię, oryginalną dość i w związku z tym przez lata stały się przebojami i do dzisiaj młodzi ludzie również znają i śpiewają nasze piosenki. Dlatego też przychodzą na koncerty, może najpierw na prośbę rodziców czego oni słuchali w młodości, a potem jak przyjdą to im się to podoba. Dzisiaj na koncercie był nasz fanklub z Gdańska, w którym członkowie są w wieku naszych dzieci. Skaldom podczas koncertu z okazji dnia kobiet towarzyszyła Inowrocławska Orkiestra Symfoniczna Pro Arte oraz chórek pod kierownictwem Emili Derkowskiej. Okazuje się że wspólne próby wszystkich muzyków rozpoczęły się zaledwie 2 godziny przed koncertem. Jan Budziaszek - perkusista Skaldów był pełen podziwu dla tak dobrego chórku. - Bardzo dobre wrażenie na nas zrobił chórek. Gramy z różnymi zespołami wokalnymi, natomiast naprawdę bardzo rzadko w Polsce można spotkać chór na takim poziomie, tak fajnie śpiewający. Tym bardziej, ze zaśpiewaliśmy praktycznie bez próby. Życzylibyśmy sobie całe życie grać z takim chórkiem. - Jak wypadła inowrocławska publiczność? - Publiczność wspaniała, świetnie reagująca, śpiewająca razem z nami. W różnym wieku, bo widziałem i bardzo młodą kobietkę może 5-letnią, jak i nasze rówieśniczki. Odbiór bardzo sympatyczny. Dla nas wielka radość grania koncertu z orkiestrą symfoniczną, a tutaj jest bardzo dobra orkiestra. - Koncert w inowrocławskiej hali był zorganizowany przede wszystkim z myślą o kobietach. kim są osobniczki płci pięknej w życiu Jacka Zielińskiego? - Kobiety były dla mnie zawsze czymś bardzo ważnym. Nieodłącznym elementem mojego życia, chociażby moja żona i córka. Jacek Zieliński zagrał ten koncert wspólnie ze swoimi dorosłymi dziećmi . Czy często zdarza wam się grać familijnie? - Teraz już prawie wszystkie koncerty. Syn gra na instrumentach, córka śpiewa i tak razem występujemy. - Jakie to uczucie być dziadkiem? - Bardzo sympatyczne uczucie, szczególnie że mój wnuk to jest taki sympatyczny gość. Szkoda, ze go tu nie ma, bo być może powiedziałby parę słów do mikrofonu. Lidera zespołu Skaldowie - Andrzeja Zielińskiego , który na co dzień żyje w Nowym Yorku. zapytalismy o to czy po wydarzeniach z 11 września nie boi się tam mieszkać? - Miejsce jak każde inne. Gdyby człowiek się bał to by zwariował. Wszędzie jest niebezpiecznie. Aczkolwiek sytuacja w NY w tej chwili jest napięta, bo po 11 września wszystko się zmieniło, a szczególnie w NY. Jest to miasto w tej chwili bardzo silnie strzeżone ze zrozumiałych względów. Jest to miasto wielonarodościowe i jest obawa, ze w każdej chwili może nastąpić jakiś atak terrorystyczny. I nie da się ukryć to utrudnia życie. - Czy odpowiada panu klimat miasta i szybkość życia Nowego Yorku? Ja lubię szybkie życie. Lubię cisze i spokój, ale wtedy kiedy odpoczywam. To miasto ma swój rytm, ono nigdy nie śpi i to się czuje. Dla każdego artysty, bez względu czy gra rock, jazz, czy pop występ w Nowym Yorku to jest dla niego nobilitacja. To jest taki pępek świata.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze