Od kilku tygodni głównym tematem rozmów inowrocławian jest kontrola Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Urzędzie Miasta. Są już pierwsze efekty prowadzonych przez funkcjonariuszy czynności. Mieszkańcy naszego miasta są zbulwersowani i zadają sobie pytania: jak można było dopuścić do takiej niegospodarności?
Kradzież publicznych pieniędzy mogła odbywać się miedzy innymi dzięki temu, że w przepisach wewnętrznych Urzędu Miasta nie wprowadzono ograniczeń w płatnościach gotówkowych faktur. Nie do pomyślenia jest, że w obecnych czasach, w dobie płatności bezgotówkowych nie zabezpieczono publicznych pieniędzy. W sektorze prywatnych przedsiębiorstw istnieje ograniczenie w obrocie gotówkowym do 15 tys. złotych, a nie istniało żadne w administracji publicznej.
Rozumiem, że Ryszard Brejza jest nauczycielem historii i nie ma doświadczenia w finansach, ale bycie prezydentem nie polega tylko na składaniu życzeń i kwiatów. To również branie odpowiedzialności i nadzorowanie całego urzędu.
Dlaczego nikt nie zwrócił uwagi, że kilkuosobowy Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej w latach 2015-2017 przedstawił faktury płatne gotówkową na ponad 175 tys. zł.
W większości wydziałów w analogicznym okresie płatności formą gotówkową nie przekraczały 10 tys. zł, a reszta faktur była płacone z konta na konto.
W 2016 roku naczelnik wydziału promocji otrzymała najwyższe nagrody uznaniowe. Otrzymywała również jedno z najwyższych wynagrodzeń w Urzędzie Miasta. Ciekawe, czym sobie zasłużyła u prezydenta na te gratyfikacje finansowe?
Zwróciłem się z do prezydenta miasta o wprowadzenie do polityki rachunkowości urzędu limitów płatności gotówkowych za towary i usługi. Zabezpieczy to publiczne pieniądze na przyszłość.
Z poważaniem
Marcin Wroński
- radny „Nowego Inowrocławia”
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze