Dzisiaj przypada 86. rocznica „Krwawej nocy” w inowrocławskim więzieniu. Pamiętamy o ofiarach makabrycznej nocy z 22 na 23 października 1939 r. Na tę okoliczność przy tablicy znajdującej się na ścianie budynku Zakładu Karnego, zostały złożone kwiaty i oddany został hołd ofiarom tych dramatycznych wydarzeń.
To jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń z początków II wojny światowej w Inowrocławiu. Tamtej nocy, w warunkach szczególnego udręczenia, pozbawiono życia nie mniej niż 56 osób, mieszkańców miasta i pobliskich kujawskich miejscowości m.in.: przedwojennego prezydenta Inowrocławia – Apolinarego Jankowskiego, jego zastępcę – Władysława Juengsta, wójta gminy Inowrocław-Zachód – Mieczysława Ekerta oraz licznych nauczycieli, ziemian, zasłużonych społeczników, działaczy polskich organizacji politycznych, gospodarczych i kulturalnych. Skala okazanego wtedy bestialstwa i okrucieństwa sprawiły, że dramat ten na kartach historii utrwalił się jako „krwawa noc”.
Krwawa Noc z 22 na 23 października 1939 r.) stanowiła pierwsze masowe i zorganizowane ludobójstwo ludności cywilnej w mieście. Wydarzenie to wpisywało się w szerszą akcję hitlerowskich Niemiec znaną jako „Intelligenzaktion” – operację eksterminacji polskiej elity, mającą na celu pozbawienie narodu przywódców. Ofiarami byli głównie przedstawiciele inteligencji: nauczyciele, działacze społeczni, politycy oraz ziemianie.
Egzekucja, pierwotnie zaplanowana na 24 października, była wynikiem listy proskrypcyjnej przekazanej przez Ludolfa von Alvenslebena, głównego dowódcę pomorskiego Selbstschutzu (paramilitarnej organizacji „samoobronnej” złożonej z Niemców, kierowanej przez Abwehrę), do Otto Christiana von Hirschfelda, starosty okupowanego powiatu inowrocławskiego i Sturmbannführera SA.
Przebieg Zbrodni
Wieczorem 22 października 1939 r. Hirschfeld, po polowaniu i libacji w majątku w Palczynie u członka SS Hansa Ulricha Jahnza, oświadczył: „no, teraz pojedziemy strzelać Polaków”. Przed północą, w nocy z 22 na 23 października, pijani Hirschfeld i Jahnz udali się do gmachu starostwa, skąd zabrali listę 90 Polaków uwięzionych w inowrocławskim więzieniu, w tym 65 wskazanych do egzekucji przez Alvenslebena.
Około godziny 0:30 dotarli do więzienia. Na początku pobili polskiego dozorcę Witkowskiego i jego rodzinę. Następnie Hirschfeld rozpoczął "selekcję" więźniów. Aresztowani, wyciągani z cel przez niemieckich dozorców, schodzili na parter. Tam musieli ustawić się w rzędzie, a Hirschfeld, po dokładnym obejrzeniu każdego z osobna, wydawał rozkaz: „wachmistrz rozstrzelać” lub „odprowadzić”.
Skazańców prowadzono na nieoświetlone tylne podwórze, gdzie dokonywano egzekucji, oświetlając teren latarkami. Część mordów Hirschfeld i Jahnz przeprowadzili osobiście. Jahnz wykazał się szczególnym okrucieństwem, sklapując scyzorykiem jedną z ofiar, działacza związkowego Stanisława Kiełbasiewicza. Tempo egzekucji było tak gorączkowe, że dozorca Berndt i Jahnz nie nadążali ze skreślaniem nazwisk. Zapytany o to starosta oświadczył, że: „to jest wszystko jedno, nie chodzi o jednego mniej lub więcej Polaka”.
W wyniku tej "Krwawej Nocy" śmierć poniosło 56 Polaków. Wśród ofiar byli m.in. Apolinary Jankowski (przedwojenny prezydent Inowrocławia), Władysław Juengst (jego zastępca) oraz wójt Mieczysław Eckert.
Pijany Hirschfeld uwolnił 34 więźniów, w tym trzy nauczycielki, których nazwiska znajdowały się na liście śmierci. Część zwolnionych została wcześniej wychłostana (otrzymali od 15 do 50 razów). Naoczny świadek, mecenas Zdzisław Cerkaski, wspominał, że rankiem dozorcy musieli sprawdzać, kto przeżył w celach.
Reperkusje Międzynarodowe i Proces
Masakra nie pozostała tajemnicą. Dzięki uczniom i nauczycielom Gimnazjum im. Jana Kasprowicza, którzy nadali komunikat tajną radiostacją krótkofalową, informacja o „krwawej nocy” dotarła na Zachód. O zbrodni wspominał nawet Winston Churchill na forum Izby Gmin.
Międzynarodowy rozgłos zmusił władze nazistowskie do pozornego osądzenia Hirschfelda i Jahnza. Gauleiter Kraju Warty, Arthur Greiser, próbował zablokować proces, dążąc jedynie do postępowania dyscyplinarnego. Ostatecznie, Sąd Specjalny w Poznaniu uznał Hirschfelda winnym i skazał go na 15 lat ciężkiego więzienia.
W uzasadnieniu wyroku, nazistowscy sędziowie nie piętnowali zbrodni, lecz potępili to, że Hirschfeld: „[…] nieprzyjacielskiej zagranicy dał sposobność do nagonki na naród niemiecki […]” oraz że wyrok śmierci „[…] wykonał urzędnik niewłaściwy przedwcześnie, samowolnie i bezprawnie”. Za okoliczność łagodzącą uznano, iż oskarżony „[…] nie zabijał bez wyroku ludzi z powodu instynktów zbrodniczych, lecz z powodu zrozumiałego rozgoryczenia na Polaków za ich niezliczone czyny terroru”. Hans Ulrich Jahnz został uniewinniony, gdyż rzekomo działał pod wpływem rozkazów przełożonego.
Los Zbrodniarzy i Pamięć Ofiar
Po wojnie, 19 października 1945 r., dokonano ekshumacji ciał ofiar, do czego zmuszono więzionych volksdeutschów. Uroczysty pogrzeb odbył się dwa dni później, jednak zidentyfikować udało się zaledwie 29 osób.
Otto Christian von Hirschfeld zginął 27 kwietnia 1945 r. w Piławie (dzisiejszy Bałtijsk). Prawdopodobnie popełnił samobójstwo lub został rozstrzelany przez Sowietów.
Hans Ulrich Jahnz do końca wojny przebywał w swoim majątku, schwytany i rozstrzelany przez Sowietów w 1945 r.
Ludolf von Alvensleben został zaocznie skazany przez sąd w Toruniu. Aresztowany przez Brytyjczyków w maju 1945 r., uciekł z obozu i dożył starości w Argentynie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze