Koszykarze KSK Qemetica Noteć udowodnili dzisiaj, że potrafią także wygrywać bez swojego generała Jamesa Washingtona (choroba). W piątkowy wieczór pokonali WKK Active Hotel Wrocław 85:83. Wynik jednak może być mylący, bo koszykarze Noteci już w pierwszej kwarcie odskoczyli na 10 oczek, m.in. za sprawą trzech celnych trójek Rompy i kontrolowali spotkanie prawie do końca meczu. Na własne życzenie ostatnia minuta zrobiła się trochę nerwowa za sprawą szalonych trójek gości.
Noteć: Malesa 19 (2), Rompa 15 (3), Robak 11, Filipiak 11, Sobiech 11, Samolak 8 (1), Ulczyński 7 (1), Orłowski 3, Marcinkowski 0, Harris 0, Stańczuk 0
WKK: Koelner 18 (6), Waldow 15, Galewski 13 (3), Kupczyński 10 (2), Kroczak 10 (1), Ochońko 6 (2), Matusiak 6, Wojciechowski 0
Warto dodać, że na dzisiejszym spotkaniu obecna legenda polskiej koszykówki - Jarosław Jechorek.
Trener Łukasz Dziergowski: Rywale wyszli dzisiaj osłabieni bez swojego głównego rozgrywającego, no ale jak widać chyba to podziałało na nas trochę tak demobilizująco, ponieważ przegraliśmy pierwszą połowę. Daliśmy oddawać łatwe rzuty, przegrywaliśmy walkę w pomalowanym, weszliśmy bardzo ospale, mimo że odpowiadaliśmy trójkami, ale to było wszystko bezenergetyczne i w ataku i w obronie przez to zespół Noteci tutaj wspierany dużą grupą kibiców. Przy okazji gratulacje, bo fajna atmosfera super, że trybuny były praktycznie pełne, natomiast nie atakowaliśmy, nie broniliśmy, nie atakowaliśmy kosza, nie wiem, przestraszyliśmy się fizyczności przeciwnika, być może w trumnie mało tych akcji prowokowaliśmy. Oddawaliśmy czasami niepotrzebne rzuty zamiast właśnie zaatakować wysokiego i spróbować stanąć na linii rzutów wolnych i chyba tu jest przyczyna porażki, bo goniliśmy, ale niestety nie udało się.
Piotr Robak: Cieszymy się za zwycięstwa, że wygraliśmy, obroniliśmy swój parkiet. Nie było to łatwe spotkanie, myślę, że trochę też niepotrzebne nerwy, na koniec mieliśmy mecz pod kontrolą, ale chyba chcieliśmy nie wiem zapewnić dodatkowe emocje dla kibiców. Co nie zmienia faktu, że zawsze na koniec cieszy zwycięstwo. Na pewno jest dużo do poprawy, jeszcze w naszej grze. Jesteśmy tego świadomi, ale chcemy iść do przodu z grą. Chcemy wygrywać przede wszystkim tutaj, dla naszych kibiców, którzy nas wspierają, więc cieszy zwycięstwo, na pewno jeszcze dużo pracy przed nami, ale z optymizmem patrzymy w przyszłość i chcemy teraz jechać i w końcu wygrać też na wyjeździe.
Trener Przemysław Łuszczewski: Słyszałem opinie po ostatnim wygranym meczu u siebie z Pelplinem, że dlaczego tak mało wygrywamy, dlaczego taką ilością punktów. Więc myślę, że dzisiaj te same pytania bym dostał, jeżeli bym spotkał tych samych czy innych kibiców i chcę powiedzieć, że mimo wszystko wygrywamy.
Są duże emocje, ale tak wygląda pierwsza liga, można wygrywać 15, 20 punktów i później można przegrać mecz, można wtedy nazwać, że to się frajersko przegrało, ale tak to niestety wygląda. Nie będzie, myślę aż takich zwycięstw 35 punktowych w pierwszej lidze jak to bywało w sezonie poprzednim, więc musimy się cieszyć z tego co mamy i docenić, bo te zespoły już tak jak WKK wiele lat są na tym poziomie więc przestrzegałem, obawiałem się i dlatego tak mocno krzyczałem. Może to ktoś źle odebrać, że ja krzyczę, jeżeli wygrywamy, bo ja cały czas chcę cały czas trzymać tą koncentrację u zawodników, bo jeżeli się rozluźniasz to właśnie jest taka sytuacja jak w końcówce meczu. To co Piotrek powiedział, cieszymy się ze zwycięstwa, jednak musimy wyciągnąć wnioski, żeby takich końcówek nam się nie przydarzało w następnych meczach. I jeszcze raz dziękujemy kibicom, bo bez ich wsparcia to byłoby dużo ciężej albo może dużo gorzej, bo wszyscy o tym już powtarzają.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze