Reklama

O inowrocławskim „wulgaroholizmie” - felieton

Nie sposób dzisiaj przejść przez ulice naszego miasta nie słysząc ani jednego wulgarnego słowa wypowiadanego lub wręcz wykrzykiwanego bez najmniejszego skrępowania przez dzieci, młodzież i dorosłych.

Wulgaryzmy stały się wręcz modnymi ozdobnikami towarzyszącymi każdemu wypowiadanemu, nawet najprostszemu komunikatowi, zastępując często funkcję przecinka lub kropki w zdaniu. Paradoksalnie – wulgaryzm przestał być wulgaryzmem. Tradycyjne pojmowanie wulgarnych sformułowań cechuje brak akceptacji przez ogół mówiących, a służą one tylko podkreślaniu i rozładowaniu napięcia emocjonalnego, związanego głównie z wyrażaniem złości lub wściekłości. Patrząc dzisiaj na powszechną akceptację społeczną dotyczącą używania ordynarnych słów w miejscach publicznych oraz wypowiadanie ich tylko i wyłącznie dla tzw. szpanu, dostrzec można, że obecne podejście do wulgaryzmu zatraciło swoją od lat przyjętą funkcję i siłę, ułatwiającą słowne odreagowanie wyjątkowo negatywnych emocji. Można zatem stwierdzić, że opanowała nas epidemia „wulgaroholizmu”, przed którą trudno uchronić przede wszystkim bardzo podatne na zapamiętywanie tego typu słów dzieci. Zatrważające jest to, że do nauki wulgarnego języka wykorzystuje się muzykę, a zwłaszcza modną muzykę, która ma ogromny wpływ wychowawczy. Mam tu na myśli uwielbianą ostatnio przez dzieci i młodzież muzykę hip-hop’ową, która w wielu wykonaniach nafaszerowana jest wręcz tym „ozdobnikowym słownictwem”. Owszem, raperzy chcą w ten sposób podkreślić stan emocjonalny wyrażanych w tekstach piosenek odczuć, lecz ze względu na tekst, nie powinny być one dostępne dla dzieci. Niestety, jest inaczej. Sklepy muzyczne dysponują bogatą ofertą nagrań z wulgarnym hip-hop’em, które bez żadnych przeciwwskazań najczęściej trafiają do rąk dzieci, co gorsza -również za przyzwoleniem rodziców. Cytując wypowiedź znawcy kultury hip-hop’u zawartą w Gazecie Wyborczej z 20 XII 2000 r., można stwierdzić, że: "...Większość płyt hip-hop"owych robiona jest dla dzieciaków, żeby zaimponować, udać twardziela, po to, żeby ktoś to kupił. Za tym idzie cały image, który nieraz bierze górę nad przekazem. To takie typowo amerykańskie myślenie.” W naszym mieście mieliśmy również przykłady występów adresowanych dla młodzieży, w dodatku koncertów ze wzniosłą ideą, podczas których wykonawcy kreując się na młodzieżowych idoli, wykrzykują wulgaryzmy ze sceny bez jakichkolwiek konsekwencji. Wiele komentarzy, wpisywanych także przez internautów w tym portalu, ukazuje nieumiejętność poprawnej pisowni powszechnie stosowanych polskich słów, ale nie brak za to umiejętności i bogatego zasobu słownictwa w stosowaniu tzw. „łaciny”. Należy zadać sobie więc pytania: Dlaczego to akceptujemy? Dlaczego pozwalamy bezkarnie niszczyć kulturę naszego języka? Dlaczego czujemy się tacy bezsilni w wyrażaniu emocji i własnej osobowości, że tylko wulgarnością potrafimy ją wyrażać i tylko z nią potrafimy udawać twardzieli? Dlaczego czujemy się tacy bezsilni w walce z wulgaryzmem? Czy konieczne jest w naszym mieście wystawianie mandatów za używanie wulgarnych słów w miejscach publicznych? Zapraszamy do dyskusji na ten temat.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama