Dotrzymywanie danego słowa wyborcom powinno być priorytetem dla każdego polityka. Wielu z nas zapewne nie pamięta jakie obietnice padały podczas kampanii samorządowej w 2024 roku, które składał obecny prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok. Jedną z nich była obniżka podatków od nieruchomości.
Watro zauważyć, że Inowrocław przez lata rządów Ryszarda Brejzy zawsze miał najwyższe, lub jedne z najwyższych podatków lokalnych w Polsce. Zmiana prezydenta okazała się niestety tylko zmianą personalną, a nie zmianą jakościową w zarządzaniu miastem. Poza wymianą kadr na swojaków, ciężko dopatrzeć się innych zmian. Niekiedy jest gorzej niż było. Stwierdzam to z przykrością, bo miałem nadzieję, że w mieście nastąpi jakaś sensowna zmiana.
Wracając do obietnicy obniżenia podatków. Podatki nie zostały obniżone, a co gorsze mają być od nowego roku podwyższone. Po co skutecznie zabiegać o środki zewnętrzne, postawić na rozwój gospodarczy Inowrocławia, dzięki czemu do budżetu byłoby więcej wpływów z podatków CIT i PIT, jeżeli można iść po łatwiźnie i podwyższyć podatki mieszkańcom i przedsiębiorcom. Po co brać przykład z takich miast jak Września, gdzie rozwój miasta nie tylko napędza bliskość autostrady A2, ale również niskie podatki od nieruchomości, jak można sięgnąć głębiej do portfeli inowrocławian.
Reklama„Cóż szkodzi obiecać”, jak widać nie tylko rządzący krajem mają takie motto ale również rządzący Inowrocławiem. Przykre.
Z poważaniem
Marcin Wroński
Radny Powiatu Inowrocławskiego Konfederacja
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze