Po słabym meczu w wykonaniu podopiecznych Przemysława Łuszczewskiego KSK Noteć Qemetica Inowrocław przegrywa z ŁKS Coolpack Łódź różnicą trzech punktów, a zapowiadało się na pogrom.
ŁKS: Antypov 21 (2), Pawlak 15 (3), Czujkowski 10 (1), Tomaszewski 9 (1), Urban 8, Kulon 6 (1), Wojciechowski 6, Krysiewicz 4, Szwed 2
Noteć: Marcinkowski 13 (2), Sobiech 13 (1), Malesa 11, Washington 9, Rompa 8, Robak 8 (1), Ulczyński 7 (1), Harris 4, Orłowski 3 (1), Filipiak 2Samolak 0, Stańczuk 0
Niestety nie udał sie koszykarzom Noteci wyjazd do Łodzi. Zaczęło się od 14:4 i później było gorzej. Dopiero po przerwie koszykarze z Inowrocławia zaczęli grać w koszykówkę, jednak falami. A to zbliżali się rywali na kilka punktów by za chwilę przegrywać ponownie powyżej 10 punktami.
MVP poprzedniej kolejki był niewidoczny, center Antypov robił co chciał, a reszta zespołu równała do jego poziomu. Gdy wydawało się, że jest już po meczu Noteć dogoniła rywala na trzy oczka. Niestety rzut na dogrywkę nie trafił do kosza.
Przed ekipą z Inowrocławia dużo pracy aby grać tak jak w pierwszej kolejce. Zresztą trener Łuszczewski nie ukrywał rozczarowania postawą zespołu.
Trener Noteci Przemysław Łuszczewski po meczu:
Powiem szczerze, że widocznie nie do końca znałem swoją drużynę, wydawało mi się, że jesteśmy przygotowani i jesteśmy zmotywowani na ten mecz, a ŁKS nam pokazał, jak powinno się wchodzić w mecz, już w swojej hali, myślę, że podobnie było tydzień temu u nas, ale nie spodziewałem się, że aż tak słabo wejdziemy w mecz. Wydawało mi się, że motywacja przed meczem i przygotowanie do meczu było, było dobre, widocznie pewnych rzeczy zabrakło z mojej strony czy ze strony sztabu, żeby żeby tak nastawić mój zespół do gry. Też dobre wejście zespołu z Łodzi w mecz, przytoczyłem tu nasz mecz poprzedni, bo bo też zaczęliśmy z czterema trójkami otwartymi, celnymi w pierwszej kwarcie 4 na 4, Łódź podobnie, jeszcze faule przy rzutach za trzy punkty, które dodatkowo dają jakiś impuls pozytywny, oczywiście zaczęliśmy z sześcioma faulami naszymi w obronie a my dostaliśmy tylko jeden jeden faul, nie mówię że sędziowie pomogli zespołowi z łodzi, bo tak naprawdę to my powinniśmy wymuszać te faule, ale cieszę się, że się podnieśliśmy, bo bo jeżeli byśmy się nie podnieśli to byśmy tu skończyli blamażem 20 czy 30 punktami. Z całym szacunkiem dla zespołu z Łodzi ale zabrakło czy jednego dodatkowego rzutu czy żeby chociaż doprowadzić do dogrywki i móc dalej walczyć. Ja to od razu też przyznaję, że popełniłem błąd, bo bo mogłem wziąć czas i może by wtedy było dużo łatwiej, myślałem, że znamy wszyscy nasze zagrywki i jednak się pomyliłem, bo mimo przygotowania, przy rzutach osobistych powiedzieliśmy sobie, kto co ma zagrać. Chyba za dużo emocji, może za duży stres dla niektórych zawodników, żeby takie coś ustawić, chociaż zaufałem drużynie i niestety to był mój błąd, że nie wszyscy wiedzieli albo nie pamiętali, co mamy zagrać, z czego mieliśmy zdobyć, w miarę łatwe punkty.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze