To był piękny mecz w wykonaniu podopiecznych Krzysztofa Szubargi. Ogień był zarówno na parkiecie jak i na trybunach (liczna grupa kibiców SKS). Trzecie zwycięstwo z rzędu z pełnym składem i zapewne to nie jest ostatnie słowo zawodników Noteci. Za tydzień trudny wyjazd do GKS Tychy, choć liczymy na podtrzymanie serii. Tak grającą Noteć chce się oglądać!
Noteć: Mitrović 16 (1), Frye 11 (3), Sobiech 10, Harris 10 (1), Lis 7 (1), Trubacz 7 (2), Czujkowski 6, Rompa 6, Grzesiak 5 (1), Stryjewski 0, Styczeń 0
SKS: Kowalczyk 14 (3), Sitnik 9 (2), Kordalski 9, Adamczyk 9, Komenda 8, Majewski 8 (2), Bartosz 8, Jeszke 5 (1), Górka 0
W Inowrocławiu blisko 2 tysiące kibiców była świadkiem niezwykle wyrównanego starcia, którego losy ważyły się do ostatnich sekund. Spotkanie rozpoczęło się od defensywnej walki, co odzwierciedlał remis 14:14 po pierwszej kwarcie. Choć do szatni w lepszych nastrojach schodzili goście (35:38), Noteć zdominowała rywalizację tuż po zmianie stron.
Kluczowa dla losów meczu okazała się trzecia kwarta. Inowrocławianie dzięki celnym rzutom z dystansu i szybkim kontratakom wypracowali sześciopunktową przewagę (55:49). Ostatnia część meczu przyniosła jednak falę emocji – zespół ze Starogardu Gdańskiego dwukrotnie doprowadzał do remisu (65:65 i 69:69). W decydującym momencie gospodarze zachowali więcej zimnej krwi, po akcjach Frye za trzy punkty oraz Alana Czujkowskiego, które przypieczętowały ich wygraną.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze