Reklama

Dzieje bembergowców z Inowrocławia cz. 2

Poniżej prezentujemy 2 część dziejów bembergowców z Inowrocławia.

Fragment 2 - Obóz męski: In der Fleute 143 a - 1940-1942 r. Dyrekcja zakładu I.P. Bemberg A.G. po wiosennej mobilizacji do Wehrmahtu w 1940 r. znalazła się w trudnej sytuacji kadrowej. Mimo reklamacji, odpływ robotników musiał być znaczny, a nie wszędzie kobiety mogły zastąpić mężczyzn. O ograniczeniu produkcji w tym czasie nie mogło być mowy, gdyż była przeznaczona na cele wojskowe i cywilne. Technologia produkcji włókien chemicznych jest trudna i złożona. Wymaga ciągłej kontroli i nadzoru. Wszystkie działy chemiczne przygotowawcze i mokrej obróbki włókna pracują w ruchu ciągłym. Postoje zakładu w czasie wojny były przewidziane dwa, z górą trzy razy do roku. Praca w działach szczególnego zagrożenia dla zdrowia normalnie odbywała się w systemie czterozmianowym. Wobec zaistniałej sytuacji dyrekcja po uzyskaniu zgody NSDAP i Arbeitsfrontu zmuszona była przejść w całym zakładzie na system trójzmianowy, co w dłuższym okresie rozwiązywało tylko połowicznie problem zatrudnienia. Wszystkie środki zaradcze zostały szybko wyczerpane. W takiej sytuacji sięgnięto po nowe źródła taniej siły roboczej. Tą siłą byli Polacy. Podbity i zniewolony naród, chociaż niezwyciężony, pozbawiony wszelkich praw ludzkich, wobec prawa przemocy okupanta musiał pod przymusem stanąć do pracy, gdzie tego zażądał najeźdźca. Dyrekcja zakładu przystąpiła do zdecydowanego działania. Po pierwszy transport - pięćdziesięciu robotników - przybyli na miejsce "kupna" przedstawiciele I.P.Bemberga do Inowrocławia. Pragniemy wyjaśnić, że słowo "kupno" polskich robotników najlepiej oddaje sytuację. Nie można było mówić o werbunku czy naborze, co nosiłoby w sobie pewne cechy dobrowolności. Po prostu - Polak był złapany lub zmuszony do wyjazdu i przyjęcia narzuconej pracy. Zakład płacił Arbeitsamtowi za każdego dostarczonego robotnika określoną sumę i pokrywał koszty transportu. (...) W pierwszym transporcie z Inowrocławia znalazł się szeroki przekrój społeczny, chociaż ilościowo nie był liczny. Sporo było zawodowych wojskowych, którzy uniknęli niewoli lub zostali zwolnieni, jako że pochodzili z dawnych terenów zaboru pruskiego. Byli to przeważnie podoficerowie: Julian Bartyś, Stefan Kowalski, Bolesław Włóczyński, Czesław Lemański, Kazimierz Dombek. Dalej wyróżniała się grupa pracowników umysłowych, wśród których było dwóch inżynierów Stanisław Kośmicki i Stefan Radomski, poza tym Stefan Wołkiewicz, Alojzy Czarnecki, Franciszek Głowacki, Klemens Reinke, Franciszek Wiśniewski, Piotr Wolewiński, Leon Marcysiak i kilku jeszcze innych. Przywieziono też kilku kupców i rzemieślników, którym odebrano sklepy lub warsztaty - Stanisław Igła, Witold Prus, Marian Chęciński, oraz grupa młodzieży szkolnej - Julian Fitakiewicz, Edmund Pilachowski, Józef Wiśniewski, Władysław Soliński, Edmund Rozpłochowski i inni. W transporcie tym mało było robotników. Dlatego też w życiu obozowym, w początkowym okresie, otrzymali zgryźliwe przezwisko "inteligenciaki". Fragment 3 wkrótce Przeczytaj fragment 1

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama