Poniżej prezentujemy 3 część dziejów bembergowców z Inowrocławia.
Fragment 3 – Obóz męski – In der Fleute 143 a - c.d. Zostaliśmy zakwaterowani w budynku willowym, który został zamieniony na hotel robotniczy. Warunki mieszkaniowe były bardzo dobre. Łóżka, chociaż piętrowe, posiadały materace, przykryte białymi prześcieradłami, niewielkie poduszki z pierza i po dwa wełniane koce w białych powłokach. Każdy miał swoją szafkę. Świeżo wymalowane olejno na kolor biały pokoje z centralnym ogrzewaniem i wyfroterowane podłogi, po przeżyciach w transporcie trochę nas onieśmieliły. (...) Tymczasem przygotowywano dla nas właściwe lokum, w którym mieliśmy poznać rozkosze życia obozowego bez żadnych osłonek. W pierwszych dniach lipca zostaliśmy przeniesieni do właściwego obozu, który znajdował się w dzielnicy Langerfeld, przy In der Fleute str. 143 a. Na miejscu zastaliśmy około czterdziestu Polaków, którzy zostali przywiezieni przed paroma dniami z Inowrocławia – Mątew. Oni to zgotowali nam serdeczne przyjęcie. Florek Lemke, największy patriota wśród polskich kornecistów, nie zwracając uwagi na niemiecką obsługę powitał nas hymnem: Jeszcze Polska nie zginęła. Chociaż miny były kwaśne po tym, co zobaczyliśmy, to jednak nastrój stał się podniosły. A stało się to za sprawą, wydawać by się mogło, nie wiele znaczącą – wystąpienia Florka Lemkego. Każdy w tym momencie zrozumiał kim jest i gdzie jest. Dlatego też łatwiej było przyjąć to, co zastaliśmy w nowym miejscu zamieszkania. Prysły iluzje jak bańki mydlane, została rzeczywistość. A rzeczywistość rysowała się przed nami ponura. Obóz został zlokalizowany w murach starej fabryki, która od wielu już lat musiała służyć jako magazyn surowców. Budynek dwukondygnacyjny o dachu szedowym mógł mieć wymiary około 120 x 40 m. Była to jedna olbrzymia żelbetowa hala. Pierwsza kondygnacja była raczej podpiwniczeniem, gdyż budynek zbudowany został na spadzistym terenie. Warunki mieszkaniowe nawet nie do porównania z warunkami panującymi w karnych obozach. W jednej duże piwnicznej hali urządzono sypialnie dla około sześciuset mężczyzn. Kilka okien umieszczonych pod stropem wpuszczało wąskie smugi światła dziennego, tak że cały czas musiało się palić światło elektyczne. Sypialnia wyposażona była w trzy i dwupiętrowe łóżka, a raczej prycze. Zamiast szafek stały wieszaki, które w dolnej części miały niewielkie skrzynki przeznaczone na obuwie. Te skrzynki posłużyły nam jako jedyne pomieszczenie na przechowywanie suchego prowiantu. Bieliznę i lepsze ubrania trzeba było trzymać w walizkach lub kuferkach. Obuwie stało pod łóżkiem. Nie było żadnych możliwości prawidłowego wietrzenia sali. Jadalnia, znacznie mniejsza od sypialni, to jedyne miejsce, gdzie można było posiedzieć przy świetle dziennym. Wyposażona w prymitywne długie stoły i ławy w niedługim czasie miała zamienić się w sypialnie. Dla godziwej rozrywki wstawiono nam bilard, stół pingpongowy i inne gry elektryczne. O książkach i prasie nie było mowy. (...) Utrzymywanie osobistej higieny i czystości nastręczało od początku trudności. Umywalnia wyposażona w długie drewniane koryta, nad którymi rozmieszczono krany tylko z zimną wodą, robiły przygnębiające wrażenie. Kąpiel zbiorową (prysznice) urządzano raz w tygodniu, mogło z niej skorzystać 50-60 mężczyzn. (...) Nic też dziwnego, że wkrótce pojawiły się wszy i plaga pluskiew. Wkrótce 4 fragment Przeczytaj fragment 2 Przeczytaj fragment 1Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze