W niedzielny wieczór w inowrocławskim klube Hades odbył się koncert inowrocławskiej grupy TransYSTOR oraz łódzkiej grupy COMA.
Sieradz; Listopad, 2000 r. Czekaliśmy niecierpliwie na swoją kolej, aby móc zaprezentować się przed szacownym Jury konkursowym. Powoli już przysypiałem słuchając kolejnych wykonawców. Nagle na scenie pojawił się chłopak z nieśmiałym uśmiechem, który rozpoczął swoje przesłanie. Tak - przesłanie, bo wszyscy z zapartym tchem zaczęli go słuchać z głęboką wiarą w jego słowa. I ja tez mu uwierzyłem. Uwierzyłem, że ma on naprawdę coś ważnego nam do przekazania. Na koniec usłyszałem głos jurora: „dziękujemy Piotrowi Roguckiemu…” Już wtedy wiedziałem, że jeszcze nie raz o nim usłyszymy… Inowrocław; 17 kwietnia, 2005 r. Czekamy niecierpliwie przed klubem „Hades”, by móc ponownie usłyszeć to ważne przesłanie. Wokół sami młodzi ludzie. Cytują słowa piosenek, są podekscytowani całą sytuacją. Troszkę to trwa, gdy w końcu bramy Hadesu stanęły przed nami otworem. Z głośników słychać ostre dźwięki znanych zespołów rockowych. Na scenie pojawia się zespół TransYSTOR. Znane sprzed prawie 50 lat dźwięki hendrixowskiego hymnu stanów zjednoczonych rozpoczynają koncert. Beny, Killer i Banan dają pokaz prawdziwego kunsztu rockowego grania. Atmosfera robi się coraz bardziej gorąca. Koncert ten był debiutem na deskach Hadesu dla TransYSTORA. Dało się zauważyć, że znowu przybyło im kolejnych fanów. Po prezentacji inowrocławsko-janikowskiej formacji nastąpiło niecierpliwe wyczekiwanie na gwiazdę wieczoru – zespół COMA. Po chwili słychać już znajome wszystkim przybyłym dźwięki… Na scenie, zaraz po Kobezie, Matuszu, Tomasynie i Witosie pojawia się on - Roguc. Pomimo, że na sam koncert przybyło naprawdę niewielu ludzi, to poczułem się, jakbym był na koncercie światowej gwiazdy. Ujrzałem prawdziwych, z krwi i kości fanów, którzy składali swój hołd Comie, śpiewając razem z nimi wszystkie teksty piosenek. Siła przekazu, jaką zaprezentował Piotr Rogucki, miała niesamowitą moc. Poezja i rockowe dźwięki. W tym połączeniu odbierało się to do głębi. Cały koncert miał niemalże formę misterium. Oczywiście było też trochę śmiechu. Poczucie humoru wokalisty trafiało w gusta wszystkich przybyłych (choć nie jestem pewny czy również dj. odebrał je właściwie). Wiadomym było, że bez bisów zespół nie zostanie przez słuchaczy wypuszczony. Publiczność, choć nieliczna jak już wspomniałem, z wielką siłą skandowała: COMA, COMA, COMA… Tyle pozytywnej energii, przeżyć, wzruszeń, śmiechu… Jeszcze nie raz o nich usłyszycie… Okiem fana - Coma w Inowrocławiu czyli Chaos Kontrolowany ... Dnia 17 kwietnia roku 2005 w klubie muzycznym Hades wystąpił, cieszący się ogromną popularnością, łódzki zespół rockowy COMA. Piotr Rogucki i jego koledzy z zespołu (Marcin Kobza-gitara, Dominik Witczak-gitara, Rafał Matuszak-bas, Tomasz Stasiak-perkusja) w pierwszym momencie nie mogli trafić do klubu J ale wystarczyło pytanko i proszę J ... Koncert miał się zacząć o 19...a do klubu publiczność miała wchodzić od 18. Troszkę jednak czas oczekiwania na wejście się wydłużył...jakieś 20-30 minut...ale nie zniechęciło to wiernych fanów. Było ich...szacując może trochę ponad 50 osób...także mało jak na koncert Comy...tak przynajmniej mi się wydaje...Co do samego koncertu... Pierwszy utwór – „Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków” zrobił na mnie ogromne wrażenie. Słyszałem już go wcześniej, umieszczony był na oficjalnej stronie jako prezent gwiazdkowy J. Bardzo refleksyjny utwór, z resztą jak większość piosenek COMY, który najprawdopodobniej ukarze się na drugiej płycie zespołu. A kiedy druga płyta? Tego nawet członkowie zespołu nie wiedzą. Wejście do studia jak mi wiadomo planują na wakacje, ale z drugiej strony w wakacje będą mieli wiele koncertów, także jeszcze nic nie wiadomo, a Piotr Rogucki wraz z chłopakami nie chcą robić fanom złudnych nadziei. Drugim utworem było „Ocalenie”, przy którym dała znać o sobie już publiczność. Bardzo dużo osób znało teksty i śpiewało razem z Piotrem. Naprawdę niesamowite przeżycie. Dalej już straciłem rachubę w utworach :) Na pewno „Skaczemy”, które rozgrzało publiczność do czerwoności, „Chaos Kontrolowany”, „Nie wierzę skur*ysynom”, „Leszek Żukowski” podczas którego można było zauważyć łzy na niektórych twarzach... „Spadam” i wiele innych. Dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem były właśnie starsze kawałki takie jak „Way” czy wyżej wymienione „Skaczemy” oraz te nowe, jeszcze nie publikowane na szerszą skalę, takie jak „Cisza i Ogień” czy wyżej wymienione „Zaprzepaszczone...”. Podczas całego koncertu zespół przekazał bardzo dużą dozę pozytywnej energii, na którą wszyscy liczyli. Publiczność nie miała ochoty kończyć, kiedy Piotr Rogucki powiedział że dziękują bardzo za wieczór i że było i bardzo miło...Wtedy zaczęły się okrzyki „postawimy Wam piwo” , „Coma !! Coma !!” , „Jeszcze jeden !! Jeszcze jeden !!” ...no i wyszli :) ...zagrali na koniec dwie piosenki : „Pasażera” i „Ciszę i ogień” ...wtedy to był już naprawdę koniec. Po koncercie członkowie zespołu poświecili trochę swojego cennego czasu na podpisywanie biletów, plakatów, płyt, zdjęć i wszystkiego co wpadło fanom w rękę ;) ...chłopaki mykali szybko do domu, no nie dziwię im się...za sobą mieli trzy koncerty pod rząd...jeżeli dobrze liczę...dlatego też nie można było usłyszeć piosenki „100 tysięcy jednakowych miast”, na którą niektórzy liczyli... Ogółem koncert bardzo udany. Brawo dla organizatorów koncertu :) Brawo dla zespołu no i brawo dla publiczności, która może nie zapełniła całego klubu, ale bardzo zżyła się ze sobą podczas koncertu...jest to dowodem na to, jak muzyka potrafi łączyć ludzi...podczas niektórych piosenek ludzie obejmowali się, tworząc pod sceną długi łańcuch...wspólne klaskanie także zbliża ludzi...a mało kto nie klaskał na niedzielnym koncercie. PrzemuH Więcej na temat zespołu znajdziecie na inowrocławskiej strona fanklubu Comy www.coma-fan.prv.pl oraz oficjalnej stronie zespołu www.coma.art.pl.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze