Tyle można było się dowiedzieć na konferencji pomeczowej od trenera gości. Niestety przegrywać też trzeba umieć. Zwycięstwo Noteci na żywo obejrzało około 3000 szczęśliwych kibiców.
Noteć – Anwil Włocławek 81:68 (24:14, 19:20, 13:20, 25:14) Noteć: Penland 22 (2), Mrożek 17 (3), Szubarga 14 (2), Brown 10 (1), Djuric 8, Robak 7, Stakic 3 (1) Anwil: Swanson 19 (5), Marciulionis 13 (1), Witka 11 (1), Radke 6, Hajric 6 (1), Nagys 6, Frasunkiewicz 5, Kadziulis 2, Sirsnins 0 ZOBACZ FOTOGALERIĘ Jak przystało na pojedynki Noteci z Anwilem, tak i to było wielkim koszykarskim świętem. Kibice, którzy wybrali się na mecz nie narzekali na brak emocji. Mimo iż na hali znajdowali się kibice jednej jak i drugiej drużyny, to jednak nie podzieliło ich to na dwa obozy. Fani Noteci i Anwilu raz po raz udowadniali przyjaźń obydwóch klubów. Zarówno jedni i drudzy śpiewali przyśpiewki drużyny przeciwnej. I w takiej miłej i rodzinnej, ale jakże gorącej atmosferze rozpoczęło się derbowe spotkanie. Od początku spotkania nie do poznania byli podopieczni Piotra Barana, którzy postawili twarde warunki rywalowi. Walczyli o każdą piłkę. Spełnili wszystkie zakładane warianty swojego trenera. Twarda obrona, przy której zawodnicy Anwilu się gubili. Stąd szybkie dziesięciopunktowe prowadzenie gospodarzy – 24:14, po pierwszej kwarcie. W miarę upływu grająca w siódemkę Noteć starała się utrzymywać wyrobioną przewagę. Choć nawet w pewnym momencie udało się im jeszcze odskoczyć (33:19). Jednak przed przerwą gością udało się zniwelować straty i do szatni udawali się przy stanie 43:34. Za pewne ostra reprymenda, jakiej udzielił w przerwie trener Andrej Urlep, podziałała mobilizująco na graczy przyjezdnych, bo od pierwszych momentów trzeciej kwarty rzucili się do odrabiania strat. Najmocniej zadziałała na Dante Swansona. Rzucił on w trzeciej części gry 16 z dwudziestu punktów swego zespołu. Co pozwoliło zniwelować straty do zaledwie dwóch punktów. Wszyscy kibice myśleli, że maszynka do wygrywania znów zaskoczyła i w czwartej kwarcie opadających z sił koszykarzy Piotra Barana zmiecie z parkietu. Ale Oni niesieni ogłuszającym dopingiem swoich fanów zagrali znakomicie. Przez prawie całą czwartą kwartę toczyła się wymiana kosz za kosz, a losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich dwóch minutach. Od stanu 71:68 Inowrocławianie nie pozwolili rzucić przeciwnikowi ani jednego punktu, sami zdobywając ich 10. Tak więc pierwsza porażka Anwilu stała się faktem. Duża zasługa w tym zwycięstwie jest po stronie Tomasza Mrożka. Kapitan biało-niebieskich zagrał pełne 40 minut i walnie przyczynił się do zwycięstwa. Także nie zawiedli reżyserzy poczynań ekipy inowrocławskiej – Adrian Penland i Krzysztof Szubarga. Wszystko wskazuje także, że w Polsce zaaklimatyzował się już Penland, z meczu na mecz prezentując coraz lepszą grę. Nie tylko im należą się słowa uznania, ale całej siódemce, która nie przestraszyła się tak mocnego rywala i podjęła wyzwanie, co przyniosło spektakularny wynik. W drużynie gości najlepiej zagrał Dante Swanson. Dzięki jego grze w trzeciej kwarcie w serca włocławskich kibiców wlała się nadzieja na końcowy sukces. Jednak nie poszli za jego przykładem koledzy z drużyny i musieli oni przełknąć gorzką pigułkę. Dobre zawody rozegrał również Kestutis Marciulionis. Wyszedł on w pierwszej piątce i zdobył w sumie 13 punktów. To wspaniałe widowisko miało również dwóch antybohaterów. Byli nimi Andrej Urlep oraz Robert Witka. Łączy ich jedno. Oboje otrzymali przewinienia techniczne. Urlep za podważanie decyzji sędziowskiej i nadmierne gestykulowanie oraz komentowanie, a Witka za niesportowe zachowanie. Po jednej z akcji, w której sędziowie odgwizdali mu przewinienie rzucił piłką w Brandona Browna. Po meczu powiedzieli Piotr Baran – trener Noteci: Wiedzieliśmy, że będzie to dla nas trudny i ciężki mecz oraz że wszystko rozstrzygnie się gdzieś tutaj w defensywie. Zespół Anwilu jest dobrze broniącym zespołem i żeby wygrać to spotkanie to musimy zagrać lepszą obroną i to nam się udało. Chłopacy zagrali wspaniałe spotkanie, a moi podopieczni wykonali wszystkie założenia taktyczne. Jestem bardzo szczęśliwy i chcę podziękować inowrocławskiej publiczności, bo atmosfera, jaka panowała na meczu pomogła nam odnieść końcowy sukces. Andrej Urlep – trener Anwilu: To był po prostu żart, to, co robili sędziowie na boisku. Pierwsza rzecz – sędzia Calik podszedł do zawodnika Radke i powiedział mu żeby nie robił mocnej zasłony, bo jak zrobi mocne zasłony, to każdy raz odgwiżdże mu faul w ataku. Druga rzecz – to jest to, co robił sędzia Szczerba. I tak długo jak będzie szła w tym kierunku polska koszykówka, tak długo nie będzie w niej dobrych wyników. Tomasz Mrożek – zawodnik Noteci: Głównym punktem tego sukcesu była zespołowa gra naszej drużyny i między innymi gra obrona, która była lepsza niż w każdym innym meczu. Zrealizowaliśmy wszystkie założenia taktyczne, jakie postawił nam trener. Mimo iż wygraliśmy bitwę, ale nie wygraliśmy jeszcze wojny. Liga dopiero rusza i jeszcze wiele spotkań przed namiChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze