W środę 25 września w samo południe Zespół Szkół nr 2 w Inowrocławiu gościł Artura Kohutka - brązowego medalistą ME w Monachium w biegu 110 metrów przez płotki.
Ze sportowcem spotkała się około 100 osobowa grupa młodzieży. Artur Kohutek podczas spotkania opowiedział o swojej karierze, pokazał medal z ME oraz profesjonalne zdjęcia zrobione podczas zawodów. Po spotkaniu Artur został obdarowany upominkiem przez uczniów Zespołu Szkół nr 2, a w rewanżu sportowiec rozdał pamiątkowe zdjęcia ze swoim autografem. Artur Kohutek urodził się 1 maja w miejscowości Osiek, w Borach Tucholskich. . Tam ukończył szkołę podstawową. Lekkoatletyką trochę zaraził go nauczyciel.... historii. Szkoła średnia to Technikum Samochodowe w Bydgoszczy. W II klasie szkoły średniej zaczął tak naprawdę trenować i padło na klub sportowy Zawisza. Początkowo był to skok w dal, dopiero później ukierunkowano go na płotki. Na pierwszy trening przyszedł razem z Sebastianem Chmarą. Na I Spartakiadzie Młodzieży w Pile Artur zdobył brązowy medal a Sebastian złoty. Był to pierwszy sukces po 9 miesiącach treningów. Następnie była kadra Polski juniorów, różne obozy sportowe. Po szkole średniej zmienił klub na Bałtyk Gdynia, gdzie miał nieudany sezon. Po rocznym pobycie w Gdyni, gdzie stwierdził, że w sporcie mu nie idzie postanowił udać się do wojska. Trafił do jednostki do Świecia, ale po przysiędze przeszedł do kompanii sportowej, która istniała przy klubie Zawisza w Bydgoszczy. Tam rozpoczął treningi z panem Wiesławem Czapiewskim, z którym, trenuje do dzisiaj. Kolejny sukces już jako seniora to Mistrzostwo Polski na hali w biegu na 60 metrów przez płotki. Następnie pojechał na Halowe Mistrzostwa świata do Barcelony gdzie zajął 16 miejsce. W 1996 roku ponownie złoty medal w Halowych Mistrzostwach Polski, Halowe Mistrzostwa Europy w Sztokholmie – 12 miejsce. Najlepszy okazał się rok 1997 – Mistrzostwa Świata w Atenach gdzie pobił rekord Polski w biegu ćwierćfinałowym. Wynosił on 13,35 s. , pobił go uzyskując wynik 13,27 s. Do tej pory nikt nie uzyskał lepszego czasu. Tam doszedł do finału jako pierwszy zawodnik w historii polskich płotków. Niestety w nim nie pobiegł, wyeliminował go ból łydki. To była jak dotychczas największa porażka Artura w karierze. W 1998 roku przeszedł operację Achillesa. W kolejnych Mistrzostwach Europy zajął 5 pozycję. Kolejne dwa sezony nie za bardzo udane dla naszego zawodnika. Kontuzja za kontuzją. W 2001 na Mistrzostwach Świata w Edmonton zajął 16 pozycję. A rok 2002 to 3 miejsce w Mistrzostwach Europy w Monachium oraz srebrny medal w Mistrzostwach Świata. W życiu prywatnym ma żonę i 3,5-letniego syna. W sierpniu od władz Bydgoszczy otrzymał mieszkanie na okres 6 lat, ale ma nadzieję, że dostanie to mieszkanie na stałe. - Jak przebiega trening? - Jestem typem zawodnika, który w zasadzie w porównaniu z innymi zawodnikami nie musi trenować dużo. Co prawda trenuję dwa razy dziennie, sześć razy w tygodniu, jeśli na obozie to 7 razy. W zależności od okresu trwa on od 1,5 do 3 godzin. W tej chwili jest tzw. okres roztrenowania czyli trening odbywa się trzy razy w tygodniu i jest to typowo zabawowy trening: gra w piłkę, bieganie, chodzenie do lasu. Nie ma treningu technicznego oraz siłowego. Okres przygotowawczy czyli zima, wczesna wiosna to jest to już trening mozolny czasami nużący, ponieważ powtarza się bardzo długo cykl tygodniowy. Jednak wiem, że taki trening przyniesie pożądany efekt. Okres startowy to krótki trening ale bardzo intensywny, dużo płotków, bieganie z bloków, dużo płotków 11, 12 płotków duża intensywność. Startuję tylko w weekendy. Tygodniowa przerwa jest mi potrzebna. Do formy dochodzę treningiem, inny zawodnicy np. stratują dużo bo jest im to potrzebne do osiągnięcia wysokiej formy. Ja dochodzę do formy raczej treningiem. Okres roku dzieli się na trzy okresy: przygotowawczy, startowy i tzw. roztrenowania, gdzie jest w zasadzie przerwa i należy odpocząć, ale chodzi o to , żeby cos robić. Należy więc trochę biegać, dbać o mięśnie i o własne serducho i płuca. - Jakie plany na przyszłość? - Plany są proste, zaraz są mistrzostwa świata w Paryżu, tam należy by być w finale i za dwa lata jest olimpiada i należy tam być. Jest to marzenie każdego sportowca. - Jakie są z tego pieniądze? - Jestem na kontrakcie wojskowym, w wojskowym klubie „Zawisza” i za to że jestem żołnierzem dostaje 1500 zł i do tej pory były to moje pieniądze. W tej chwili to się zmieni, gdyż będzie stypendium olimpijskie, ale nie wiem w jakiej wysokości ale myślę, że około 2000 zł. Tak więc będę dostawał około 3500 zł. Żona nie pracuje, pracowała dorywczo. Jeśli chodzi o mistrzostwa świata pieniądze są płacone przez Międzynarodową Federację i to są pieniądze płacone do ósmego miejsca. Za pierwsze miejsce jest to kwota 60 tys. dolarów czyli kolosalna suma, za ostatnie 5 tys. dolarów. Natomiast jeśli chodzi o typowe mityngi sportowe jest to sprawa dogadania się menadżera zawodnika z organizatorem, czyli im większa klasa zawodnika, tym większe pieniądze. - Czy ma Pan tremę przed startami? - Nie ma takiego zawodnika, który by nie miał tremy. Każdy zawodnik się przed startem boi, ale należy się nauczyć opanowania. - zy ma Pan swojego psychologa? - Generalnie od 1998 roku wprowadzono przepis w polskim związku, ze każdy musi mieć swojego psychologa. Kto był w kadrze musiał korzystać, było trzech psychologów, każdy wybierał jednego. Ja w tym roku miałem do pomocy psychologa „ukraińca”, nazywał się Aleksander Wickiewicz mieszka w Suwałkach . Kontaktowałem się z nim za pomocą poczty elektronicznej. Przysyłał mi płyty relaksujące, która pozwoliła mi się wyciszyć, słuchałem je przed snem. Są też metody inne, gdzie wprowadza się mózg w stan „alfa”, czyli taki stan gdzie człowiek prawie śpi ale jeszcze nie śpi. Ten stan „alfa” najbardziej jest odczuwalny rano i w tym momencie wszystko dociera do podświadomości. Ja z takich rzeczy nie korzystałem. Przy pomocy lekarza i fizjologa który rozpisuje odżywki tzw. wspomaganie w dany okresie bierze się inne witaminy które są dozwolone , ale o tym decyduje lekarz kadrowy. - Jak się chronić przed kontuzjami? - Kontuzji miałem bardzo dużo. Myślę, ze ważny jest okres przygotowawczy, żeby zabezpieczyć mięśnie przed kontuzją, należy być wytrenowanym. Najważniejsza jest rozgrzewka. Mięśnie musza być rozgrzane, rozciągnięte i elastyczne, a więc wtedy nic się nie dzieje. Może być skręceni nogi, błąd postawienia stopy, zerwanie mięśnia też są w rożnym stopniu, gdzie naderwane włókno strzela na szerokości 3 mm , a nie raz na 2 cm. Wtedy te 3 mm leczy się dwa tygodnie, a 2 cm miesiąc lub dłużej – unieruchomić nogę w niektórych przypadkach. A więc dobra rozgrzewka chroni przed kontuzjami. Stosujemy maści rozgrzewające, które się wciera przed biegiem. - Jakie imprezy lekkoatletyczne przeniósł by Pan do Polski? - Wszystkie imprezy międzynarodowe - mistrzostwa europy, świata, ale nie mamy stadionów. Największy stadion w Polsce na którym można robić takie imprezy znajduje się w Bydgoszczy , bo jest stadion startowy i tzw. stadion rozgrzewkowy, gdzie jest nawierzchnia tartanowa. Takie są wymogi i przepisy, a w Polsce, tylko Bydgoszcz dysponuje takimi stadionami. Natomiast nie ma bazy hotelowej, gdzie można rozmieścić dużą liczbę uczestników. - A jakie są kary? - Kary są różne. Na samym stadionie można dostać żółtą kartkę lub usuniętym z zawodów za nie sportowe zachowanie, falstart – podwójne wybiegnięcie z bloków przed strzałem, za branie niedozwolonych środków. To jest bardzo ciężka kara, można dostać dożywocie, 2 lata w zależności co się brało. - Jakie hobby poza sportem? - Grzebanie w samochodzie, ulepszanie. - Czy ma pan swojego menadżera? - W tej chwili jestem w trakcie rozmów z niemiecką menadżerką i prawdopodobnie podpiszę z nią kontrakt w październiku. Jest to Pani, która ma już Marcina Urbasia - naszego najlepszego sprintera. Menadżerka załatwia: sponsora, sprzęt, ubiory, dresy i dogaduje się z organizatorami za jaką stawkę zawodnik startuje. Menadżer od każdego kontraktu, bierze dla siebie 15 %. Dziękujemy za rozmowę.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze