Debiut koszykarzy Sportino przed własną publicznością wypadł bardzo dobrze. Można mieć do nich pretensje tylko za III kwartę spotkania, w której chyba uwierzyli, że już jest po meczu.
Sportino - Spójnia Starogard Szcz. 96:66 (29:17, 28:14, 15:27, 24:8) Sportino: Szubarga 28, Gabiński 16, Cywiński 14, Wichniarz 12 (3), Żytko 11 (2), Małecki 8, Chelis 4, Świderski 3 (1), Korólczyk 0, Wiśniewski 0 Spójnia: Piechucki 17 (4), Gliszczyński 16 (4), Prus 13, Sudowski 9 (1), Baszak 4, Pytel 3 (1), Łukomski 2, Nizioł 2, Szatkowski 0 Sportino rozpoczęło mecz piątką: Szubarga, Żytko, Gabiński, Wichniarz, Cywiński. Pierwsze historyczne wznowienie wygrali nasi zawodnicy. Pierwsze punkty natomiast zdobył Darek Cywiński. Pierwsze minuty to bardzo dynamiczna i skuteczna gra podopiecznych Siergieja Żełudoka. Po pierwszej minucie zespół prowadził już 9:0. Od tego momentu koszykarze Spójni „obudzili się” i po 5 minutach gry na tablicy widniał wynik 13:5 dla gospodarzy. Kolejne minuty to sukcesywne powiększanie przewagi i zwycięstwo w I kwarcie różnicą 12 oczek. Owocem twardej gry od początku II kwarty było nie zdobycie przez Spójnię przez 3 minuty punktu, a Sportino powiększyło przewagę do stanu 37:17. Konsekwentna gra w obronie i ataku skutkowała seryjnym zdobywaniem punktów przez naszą drużynę. Do szatni gospodarze schodzili w szampańskich nastrojach prowadząc po 20 minutach 57:31. Wysokie prowadzenie Sportino do przerwy trochę uśpiło poczynania naszych koszykarzy w trzeciej odsłonie meczu i z 26-punktowego prowadzenia pozwolili graczom Spójni na odrobienie strat do stanu 62:50, na 3 minuty do końca III kwarty spotkania. Po tym „sennym” fragmencie meczu trener gospodarzy wziął czas, aby zmotywować swoich podopiecznych do walki. Przyniosło to oczekiwany skutek i po III kwartach było 72:58 dla Sportino. Ostatnia odsłona przekonała, że mimo słabszej trzeciej kwarty, to drużyna gospodarzy dyktowała warunki na parkiecie. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem koszykarzy 96:66. Najjaśniejszym punktem zespołu był kapitan, Krzysztof Szubarga, zdobywca 28 punktów. W meczu nie zagrał center, Artur Robak, który jest chory. Pod znakiem zapytania staje także jego występ w kolejną sobotę w Wałbrzychu. Kilka słów o oprawie meczu. Można podsumować, że jak się chce to można. Mecz pierwszoligowy, a takiej oprawy nigdy w Inowrocławiu jeszcze nie było. Kibic czuje się jakby to był mecz ekstraklasy – super muzyka, przerywniki, dobry wodzirej i tańczące dziewczęta. Tak trzymać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze