Konferencja dotyczyła bardzo ważkiej dla wszystkich mieszkańców Inowrocławia sprawy, mianowicie zrzeczenia się przez miasto władztwa planistycznego, co prowadzi do bezczynności organów Inowrocławia, wobec nieograniczonych uprawnień przedsiębiorstw telekomunikacyjnych w gestii budowy infrastruktury nadawczej.
W konferencji wziął udział sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD Tomasz Mokos oraz radny Rady Miejskiej Inowrocławia Andrzej Kieraj.
Sprawa ta była już szeroko komentowana, jednak dyskusja dotyczyła skutków, a nie przyczyn zaistniałej sytuacji.
W ostatnich tygodniach w Inowrocławiu widzimy słuszny protest mieszkańców osiedla Rąbin, którzy sprzeciwiają budowie masztu telefonii komórkowej przy ulicy Emilii Plater, w swoim bliskim sąsiedztwie.
W tej sprawie wypowiedziało się już wielu miejscowych polityków, którzy pełnią ważne funkcje samorządowe. Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Tomasz Marcinkowski na portalu społecznościowym facebook stwierdził, że niby wszystko jest zgodne z prawem i wezwał do bojkotu sklepu właścicieli terenu. Jego zastępczyni Pani Magdalena Łośko przeprowadziła zbiórkę podpisów przeciwników tej inwestycji.
- Niestety przykra sytuacja mieszkańców Rąbina może powtórzyć się na innych osiedlach Inowrocławia. Dlatego chciałbym zaapelować do prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzy, przewodniczącego i wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej, którzy już zaangażowali się w sprawę, o przegląd lokalnych planów i wprowadzenia tam takich zapisów, które zabezpieczą interesy mieszkańców – mówi Tomasz Mokos.
Obowiązująca tzw. megaustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych ma za zadanie ułatwienie przedsiębiorstwom telekomunikacyjnym rozwój swoich sieci. Zgodnie z jej zapisami rozwinęła się sieć masztów nadawczych i także ma powstać maszt na Rąbinie.
Można powiedzieć, że niby wszystko jest zgodne z prawem, jednak sprawy mają się inaczej.
Wyroki Sądów Administracyjnych m.in. z Gdańska, Warszawy, Olsztyna i Wrocławia, stwierdzają, że obszar objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego nie może być bezwarunkowo otwarty na tego typu inwestycje. Firmy telekomunikacyjne nie mają uprawnień do kształtowania polityki przestrzennej.
Tak został zinterpretowany przepis dotyczący szczegółowych zasad lokalizowania inwestycji telekomunikacyjnych.
Oznacza to to, iż choć obowiązuje specustawa to nie ma prawa do tzw. wolnej amerykanki, jeśli chodzi o budowę nadajników telekomunikacyjnych.
Stacje przekaźnikowe nie mogą być wszędzie. Wystarczy, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego umieści się zapisy, w jakiej odległości od budynków mieszkalnych mogą powstawać takie inwestycje lub że instalacje nadawcze mogą być umieszczane na budynkach powyżej np. szczęściu pięter i wtedy wszystko będzie zgodne z prawem, nie będzie niebezpieczeństwa budowy masztów byle gdzie, o dowolnej wysokości oraz mocy, a interesy mieszkańców będą zabezpieczone.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze