W inowrocławskim ratuszu oraz w siedzibach kilku ugrupowań toczą się rozmowy i prowadzone są symulacje na temat tego, kto z kim będzie współpracował.
Niedzielne wybory wykazały bowiem, że w ciągu najbliższych czterech lat żadna partia nie będzie miała wyłączności na władzę, jak lewica w poprzedniej kadencji. Sporo zależy od tego, kto zostanie prezydentem miasta. Liczyć się będzie każdy głos. Przyzwyczajeni do sprawowania władzy bez koalicjanta działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej sš w kropce. Będą musieli "skaptować" do siebie albo dwóch radnych, albo całe ugrupowanie. Wyboru jednak wielkiego nie mają, bo oprócz Andrzeja Krzemińskiego, który ma lewicowy rodowód, pozostałych wybranych można kwalifikować do szeroko pojętej prawicy. Jednak, jak się nieoficjalnie dowiadujemy, jest szansa innego rozwiązania. - Może być tak, że współpracę z nami nawiąże Mała Ojczyzna, która ma trzech radnych i to takich rozsądnych i skłonnych do rozmawiania. Wtedy powstanie większościowa koalicja - informuje jeden z działaczy SLD proszący o anonimowość. Jan Koziorowski z Małej Ojczyzny jest sceptykiem. Potwierdza, że rozmowy się już toczą. Jednak mówi, że lewica je tylko zasygnalizowała, a negocjacje z innymi ugrupowaniami są "bardziej zaawansowane". - Współpraca z SLD jest dla mnie mało realna - powiedział "Expressowi". Wiele jednak zależy też od tego, kto zostanie prezydentem. Ryszard Domański zdobył w pierwszej rundzie poparcie prawie 7 tysięcy Inowrocławian, ale nie może być pewien wygranej, bo Ryszard Brejza zdobył niecałe 4 tyś. głosów. - Jest realna szansa, aby pokonać w drugiej turze pana Ryszarda Domańskiego. Istnieje duże zrozumienie wśród kolegów z innych ugrupowań co do współpracy i utworzenia większości w radzie - powiedział już w poniedziałek Ryszard Brejza. Zdaje sobie z tego sprawę Domański i nie zasypia gruszek w popiele. "Express" dowiedział się. że obecny włodarz spotkał się z Jackiem Olechem i Markiem Słabińskim, którzy startowali w wyborach na prezydenta i zdobyli odpowiednio około 3 tyś. głosów oraz 1400. - Były to rozmowy bardzo kurtuazyjne - o pogodzie i innych sprawach. Nie było żadnych ustaleń. Przecież to ludzie chodzą na wybory i to oni wybierają. Nie można im powiedzieć, aby głosowali na kogoś - odpowiada na nasze pytanie dotyczące charakteru spotkania prezydent Inowrocławia, Ryszard Domański. Nieoficjalnie mówi się, że lewica nie jest skłonna wiązać się z ugrupowaniem Jacka Olecha, który w poprzedniej kadencji mocno zalazł za skórę wielu członkom SLD. Niewiadomą pozostają ugrupowania, z ramienia których startowali Janusz Foremski i Marek Słabiński. W kampanii kładli nacisk na konieczność zmian w ratuszu i poparcie konkurenta obecnego prezydenta będzie niejako tego kontynuacją. Widać jednak z tych symulacji, że liczyć się będzie każdy głos w wyborach prezydenckich. Dopiero po rozstrzygnięciu, które zapadnie 10 listopada prowadzone będą bardziej zaawansowane rozmowy. Jarosław HejenkowskiChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze