W czwartek o godz. 20.00 rozpoczęła się na Skwerze Jana Pawła II inowrocławska Procesja Światła, która kończyła się Mszą św. w kościele p.w. Św. Ducha. Cudem można nazwać fakt, że w procesji tej uczestniczyło ponad 25 tys. inowrocławian! Wszyscy rozmodleni, ze świecami w ręku, wszyscy sobie bliscy – jak nigdy dotąd...
Inowrocławski cud jedności Całe spotkanie rozpoczęło się w ciszy. Przestał padać deszcz, uciszył się wiatr, a ciszę tę wypełniły dźwięki melodii „Cisza” granej na trąbkach i wreszcie trzymanie się za ręce i wspólne odśpiewanie umiłowanej papieskiej „Barki”. Procesję prowadzili harcerze i młodzież, którzy nieśli krzyż, a za nimi ogromny tłum wdzięcznych za pontyfikat Jana Pawła II inowrocławian, którzy w spokoju i gorliwej modlitwie różańcowej przemierzali ulicę Solankową, Królowej Jadwigi, Rynek, Szeroką, Poznańską, Szymborską, Marulewską, Jagiełły i Jagiellońską, by wypełnić po brzegi nie tylko kościół, ale wszystkie okoliczne chodniki, ścieżki i ulice. Na schodach kościoła harcerze ustawili wielki dywan ze świec, które przez całą mszę świętą wytrwale zbierali od zgromadzonych wiernych. Około godz. 21.00 odbył się Apel Jasnogórski, po którym punktualnie o 21.37 rozpoczęła się Msza święta w intencji Ojca Świętego, którą koncelebrował ks. prałat Franciszek Resiak. Oprawę muzyczną przygotowała inowrocławska młodzież. Pogoda jakby wkomponowała się w tę refleksyjną atmosferę i jakby symbolicznie na słowo „Przekażcie sobie znak pokoju” z nieba spadły krople deszczu i powiał zimny wiatr, by w ten sposób ludzie jeszcze bardziej zbliżyli się do siebie, chowając się wspólnie pod parasolami i ogrzewając się wzajemnie. Po kilku minutach wszystko się uspokoiło, a najwytrwalsi mogli dotrzeć do tysięcy zapalonych lampek na schodach kościoła, by tam jeszcze powspominać Ojca Świętego i wspólnie zaśpiewać „Abba Ojcze”. Wielkie uznanie należy się księdzu Dariuszowi Żochowskiemu, który koordynował tym przedsięwzięciem. Tak wzruszająco wyglądał ten inowrocławski wieczór jedności z Ojcem Świętym i jego nauką, którą przywołano także w kazaniu, choć szkoda, że potrzebna do tego była śmierć tego Wielkiego Papieża-Polaka. Nasuwa się więc pewne porównanie do słów, które Jan Paweł II wygłosił w Gnieźnie 3 VI 1979 r., mówiąc o św. Wojciechu: „Ten niestrudzony misjonarz stał się owym ziarnem, które wpadłszy w ziemię musi obumrzeć, aby wiele przynieść owocu”. Mówiąc językiem przenośni, dzisiaj widzimy takie ziarno w osobie Ojca Świętego i chyba te dni, jakie cały czas przeżywamy, pozwoliły wykiełkować roślinie, która ma szansę te owoce wydać. Oby tylko tej szansy nie zmarnować...
Poniżej prezentujemy zdjęcia wykonane przez Krzysztofa Borowiaka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze