W ostatnim meczu 11 kolejki EBL osłabiona Noteć bez Browna i Stakicia nie sprostała Śląskowi, któremu pod nieobecnośc Watsona przewodził Radosław Hyży.
Noteć Inowrocław - Śląsk Wrocław 72:92 (19:26, 13:22, 21:21, 19:23) Noteć: Robak 20, Kuzian 16 (1), Szubarga 13, Mrożek 13 (4), Radović 6, Djurić 4 Śląsk:Hyży 30, Skibniewski 14 (4), Ignerski 13, Szlachtowicz 12 (1), Grafs 9, Zieliński 5 (1), Randle 4, Kiausas 3, Chanas 2 ZOBACZ FOTOGALERIĘ Na domiar złego dzień przed meczem kostkę skręcił Pendland, a dziś w nocy dojechali Djurić i Radović. Tylko w początkowych minutach Noteć nawiązała wyrównaną walkę. Jak się po meczu okazało nasz zespół pogrążył były gracz Noteci Radek Hyży, który był nie do zatrzymania dla inowrocławskich graczy. W Noteci najlepszy mecz w sezonie rozegrali Artur Robak i Marcin Kuzian. Dla tego drugiego być może będzie to przełom i otrzyma od trenera Piotra Barana więcej minut w kolejnych spotkaniach. Początek spotkania to akcje kosz za kosz. Ale w miarę upływu czasu gracze Śląska uzyskiwali przewagę. Duża w tym zasługa rodowitego inowrocławianina – Radosława Hyżego, który już w pierwszej kwarcie zdobył 15 ze swoich 30 punktów. Ale nie było by tego, gdyby nie znakomita i mądra gra Roberta Skibniewskiego. To właśnie jego podania często otwierały drogę do kosza Hyżemu. Podopieczni Piotra Barana starali się jednak walczyć i odrabiali straty zawsze do 9-12 punktów, ale wtedy na parkiecie nie było wyżej wymienionych graczy Śląska. Gdy tylko taka sytuacja miała miejsce, trener Tomo Mahorić natychmiast desygnował do gry tych graczy i znów wszystko wracało do normy. W tym spotkaniu zawiódł troszkę kapitan Noteci – Tomasz Mrożek, nie mógł się w pierwszej połowie wstrzelić w kosz, a jego wejścia na kosz były bardzo nieskuteczne. Natomiast bardzo dobre zawody rozegrali zawodnicy, na których tak naprawdę nikt nie liczył. Mowa o Arturze Robaku oraz Marcinie Kuzianie. Ten pierwszy już od dłuższego czasu prezentował zwyżkę formy, za to Kuzian, który mało grał od przyjścia do Inowrocławia, no i teraz nareszcie miał szansę pokazania się dłużej swoim fanom. Większą liczbę minut wykorzystał bardzo skrzętnie. Zdobył w tym czasie 16 punktów i starał się walczyć w defensywie. W drużynie przyjezdnej swoje umiejętności pokazał nasz ziomek – Radosław Hyży. Wychowanek SKSu Kasprowicz pokazał, czego nauczył się w naszym mieście. Zdobył 30 punktów i praktycznie pod koszem był nie do zatrzymania. Jednak jak sam powiedział po meczu: Koledzy mają mi za złe, że grałem zbyt egoistycznie. Jednak on tylko wykańczał dobre podania swoich kolegów, a także starał się otwierać im drogę do kosza. Również pojedynek dwóch młodych gniewnych Szubarga-Skibnieswki, pukających do bram Polskiej reprezentacji, wygrał Robert Skibniewski. Procentuje teraz większe doświadczenie z wielką koszykówką i ogrywanie nie tylko na polskich, ale i europejskich parkietach przez poprzednich szkoleniowców Śląska. Krzysztof Szubarga starał się jak mógł, jednak mądrość w prowadzeniu gry, jaką prezentuje Skibniewski jest u niego wielkim plusem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze