Nareszcie kibice doczekali się zwycięstwa KSK Noteć. Jednak nie przyszło ono łatwo, a wielu kibiców mogło przypłacić obecność na meczu zawałem serca.
KS Noteć - Zetkama Doral Nysa Kłodzko
74:69 (13:21, 21:22, 18:15, 22:11)
Noteć: Małecki 15 (2), Adamczewski 11 (2), Paul 10, Filipiak 10 (2), Żurawski 9, Szczepanik 9 (2), Marciniak 8 (2), Sroczyński 2
Zetkama: Stępień 18 (4), Rutkowski 18 (2), Sanny 12 (2), Malona 6, Kasiński 5 (1), Kowalski 4, Jodłoski 4, Kliniewski 2, Lipiński 0
Pierwsze dwie kwarty spotkania były słabe w wykonaniu zawodników Noteci. Gra na odrabianie strat zaczęła się w trzeciej kwarcie, wygranej trzema punktami. Prawdziwa gra nerwów zaczęła się w ostatniej odsłonie, w której to gospodarze doszli do głosu i zaczęli punktować zespół gości. W hali zrobiło się głośno od wyniku 66:68 na około 3 min. do końca spotkania. W tym momencie nastąpiła niemoc z obu stron. Każdy wykonał po 5 akcji w ataku bez pozytywnego rezultatu. Wtedy za trzy punkty trafił Marciniak. Następnie poprawił Adamczewski także za trzy. Dzieła dopełniły dwa trafione rzuty wolne i było już wiadomo, że dwa punty zostają w Inowrocławiu.
Zwycięstwo tym bardziej cenne, że Paul grał z podkręconą kostką, Filipiak grał chory i dał z siebie ile mógł. Z roli rozgrywającego dobrzy wywiązał się Małecki.
A już w środę kolejny mecz z cyklu "za cztery punkty" w stolicy z KK Warszawa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze