Reklama

Maksymalne stawki na stacjach stają się faktem


W odpowiedzi na gwałtowne zawirowania na światowych rynkach energetycznych oraz realizując zapowiedzi o ochronie portfeli obywateli, rząd Donalda Tuska wprowadził w życie bezprecedensowy mechanizm: maksymalne ceny detaliczne paliw. Rozwiązanie to, będące filarem pakietu legislacyjnego „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), weszło w życie w ostatnich dniach marca 2026 roku.


Koniec z „dzikimi” podwyżkami?

Głównym założeniem nowej regulacji jest uniemożliwienie stacjom benzynowym sprzedaży paliw powyżej odgórnie ustalonego limitu. Mechanizm ten nie jest stały – cena maksymalna ma być ogłaszana codziennie przez Ministra Energii w formie obwieszczenia w „Monitorze Polskim”.

Jak wyliczana jest cena maksymalna?

Zgodnie z przyjętą ustawą, algorytm wyliczania sufitu cenowego opiera się na:

  • Średniej cenie hurtowej największych dostawców na rynku krajowym.

  • Obniżonych stawkach podatkowych (VAT zredukowany z 23% do 8% oraz akcyza obniżona do unijnego minimum).

    Reklama
  • Stałych kosztach operacyjnych i marży, która została określona na poziomie około 0,30 zł za litr.

 

Pierwsze stawki: Co zobaczymy na pylonach?

Pierwsze oficjalne obwieszczenie z 30 marca 2026 r. wyznaczyło limity, które obowiązują od wtorku, 31 marca. Dzięki połączeniu cięć podatkowych i narzuconego limitu, ceny spadły średnio o 1,20 zł na litrze.

Rodzaj paliwa Cena maksymalna (od 31.03.2026)
Benzyna Pb95 6,16 zł/l
Benzyna Pb98 6,76 zł/l
Olej napędowy (ON) 7,60 zł/l

Warto zauważyć, że limity nie dotyczą obecnie autogazu (LPG), choć resort energii nie wyklucza rozszerzenia regulacji w przyszłości.

 

Echa obietnicy „paliwo po 5,19”

Wprowadzenie cen maksymalnych jest przez wielu komentatorów odbierane jako próba ostatecznego rozliczenia się Donalda Tuska ze słynnej deklaracji z 2022 roku o benzynie po 5,19 zł. Choć w obliczu inflacji i globalnego kryzysu kwota 6,16 zł jest wyższa od tamtej obietnicy, premier podkreśla, że bez interwencji rządu kierowcy płaciliby dziś blisko 8 zł za litr.

Reklama

W grudniu 2025 roku Tusk sam przypomniał o tym postulacie, publikując zdjęcie stacji z ceną 5,18 zł, co jednak eksperci (m.in. portal Demagog) ocenili jako przypadek jednostkowy, a nie średnią rynkową. Obecna ustawa ma sprawić, by niskie ceny stały się standardem, a nie wyjątkiem.

 

Bat na nieuczciwych: Milionowe kary

Regulacje nie są jedynie „pobożnym życzeniem” rządu. Za ich przestrzeganie odpowiada Krajowa Administracja Skarbowa (KAS). Stacje, które odważą się sprzedawać paliwo powyżej wyznaczonego limitu, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami:

Reklama
  • Kary finansowe do 1 mln złotych.

  • Wzmocniony nadzór nad marżami hurtowymi największych koncernów (w tym podatek od nadmiarowych zysków).

 

Ryzyka i kontrowersje

Ekonomiści pozostają podzieleni. Przeciwnicy rozwiązania wskazują na ryzyko wystąpienia niedoborów paliw (tzw. efekt „pustych dystrybutorów”), jeśli cena rynkowa drastycznie odbiegnie od administracyjnej. Rząd uspokaja jednak, że formuła cenowa jest elastyczna i codziennie dostosowywana do realiów giełdowych, co ma zapobiec stratom dystrybutorów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama