W czwartek 19 marca 2015 r. na zaproszenie klubu olimpijczyka "Paragraf" gościł w Zakładzie Karnym w Inowrocławiu Artur Siódmiak.
Olimpijczyk z Pekinu oświadczył, że nigdy wcześniej do tej pory nie brał udział w spotkaniu na terenie jednostki penitencjarnej. Pan Artur na spotkanie przybył z Hubertem Czwarno, który jest Dyrektorem Fundacji Artura Siódmiaka. Podczas spotkania zawodnik przedstawił swoją karierę zawodową począwszy od występów w II ligowej Nielbie Wągrowiec poprzez kluby polskie i zagraniczne oraz reprezentację Polski. Wicemistrz świata z 2007 r. podkreślił, że obecnie zajmuje się prowadzeniem Fundacji Akademii Sportu, której jest fundatorem. Od 2012 roku do tej pory uczestniczył w różnych przedsięwzięciach sportowych, których głównym celem jest umożliwienie dostępu do aktywności fizycznej jak najszerszej grupie dzieci w wieku szkolnym, aby wzbudzić w nich zainteresowanie do piłki ręcznej. Pan Artur Siódmiak odniósł się do meczu na Polska -Norwegia rozgrywanego podczas Mistrzostw Świata w Chorwacji. Sytuacja, w której na kilka sekund przed końcem meczu rzucił z własnej połowy zwycięską bramkę miała duży wpływ na wzrost popularności piłkarza. Medalista Mistrzostw Świata z 2007 i 2009 r. podkreślił, że akcja, w której rzucił zwycięską bramkę była zupełnie inaczej zaplanowana i był to czysty przypadek. Spotkanie wywołało duże zainteresowanie wśród osadzonych. Piłkarz zwrócił uwagę, że często aspekty pozasportowe mają wpływ na wyniki meczów. Pan Artur Siódmiak opowiedział m. in. zabawne zdarzenie jakie miało miejsce z podczas rozgrywek w bundeslidze. Podczas meczu bardzo dobry zawodnik drużyny przeciwnej wyjątkowo zwracał uwagę na swój wygląd zewnętrzny, a szczególnie na swoją fryzurę. Nasz gość wspominał, że w początkowej fazie meczu z premedytacją nasmarował ręce klejem do piłki i podczas akcji wytarł ręce we włosy przeciwnika. Zawodnik do końca meczu nie potrafił się odnaleźć i tym sposobem wyeliminował z gry dobrego strzelca zespołu rywala. `Na koniec spotkania pan Artur złożył autograf na fladze olimpijskiej, skazani mieli możliwość zrobienia wspólnych zdjęć oraz porozmawiać i uścisnąć dłoń mistrza. Możliwość spotkania „na żywo”z tak zasłużoną dla polskiego sportu osobowością dostarczyła uczestnikom niezapomnianych wrażeń, była dla wszystkich dużym przeżyciem, które na długo pozostanie w naszej pamięci.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze