Pod koniec marca PKP sprzedało osobie prywatnej blisko 2 hektary grunty przy ul. Świętokrzyskiej w Inowrocławiu. Władze miasta są przekonane, że transakcja nie była zgodna z prawem.
Przeciwko sprzedaży protestują działkowcy i kupcy. Pod koniec marca PKP sprzedało osobie prywatnej blisko 2 hektary grunty przy ul. Świętokrzyskiej w Inowrocławiu. Władze miasta są przekonane, że transakcja nie była zgodna z prawem. Przeciwko sprzedaży protestują działkowcy i kupcy. W środę, późnym wieczorem w sprawie tej sprzedaży obradował na zwołanym w trybie nagłym posiedzeniu zarząd Kujawskiego Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Handlowców. - Grunt został sprzedany osobie prywatnej i nie powiadomiono o tym miasta, które miało prawo pierwokupu. W ten sposób znacznie uszczuplono dochody miejskiej kasy - powiedział "Pomorskiej" Marek Słabiński, szef stowarzyszenia. - Na dodatek uważamy, że ziemia ta warta jest więcej niż 210 tysięcy złotych. W tej sprawie protestowali także działkowcy, którzy mają ogródki przy ul. Świętokrzyskiej. Działkę o powierzchni 1,96 ha Polskie Koleje Państwowe otrzymały w 1971 r. z przeznaczeniem na budowę sanatorium kolejowego. 15 listopada ub.r. decyzją wojewody kujawsko-pomorskiego grunt został oddany PKP na użytkowanie wieczyste. - 21 marca bieżącego roku odbył się, zorganizowany przez PKP, przetarg na sprzedaż tego terenu - powiedział "Pomorskiej" prezydent Ryszard Brejza. - Miasto nic o przetargu nie wiedziało, bo został on ogłoszony w niskonakładowej "Trybunie". "To rudera" Grunt został sprzedany prywatnej osobie z Inowrocławia za 211 tys. zł, a umowę notarialną w tej sprawie podpisano w kancelarii notarialnej w Toruniu 31 marca. Władze miasta nie zostały o transakcji poinformowane, choć zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami, Inowrocław miał prawo pierwokupu działki. Toruńska kancelaria notarialna nie powiadomiła miasta, bo uznała, że przedmiotem umowy jest działka z budynkiem w stanie surowym zamkniętym. W takich przypadkach rzeczywiście gminy nie mają prawa pierwokupu. - Ale budynek, który stoi na działce, pozbawiony jest znacznej części dachu oraz okien i drzwi - mówią prawnicy inowrocławskiego ratusza. - To po prostu rudera, a nie obiekt w stanie surowym zamkniętym. W tej sytuacji 9 maja prezydent Brejza wystąpił z pisemnym pytaniem do zakładu PKP w Toruniu, który dokonał transakcji w imieniu spółki, dlaczego inowrocławskie władze nie zostały powiadomione o sprzedaży. "To nie my" - Wtedy stała się rzecz niesłychana - mówią w inowrocławskim Ratuszu. - Toruński zakład PKP odesłał pismo z powrotem do prezydenta Brejza. Dołączono tylko informację, że zakład już się nie zajmuje sprawą, a jego kompetencje przejął zakład w Bydgoszczy. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że PKP z tytułu niezapłaconych podatków winne jest Inowrocławiowi ok. 800 tys. zł. Wartość sprzedanej działki władze miasta szacują nie na 211 tys. zł, a na ok. 400 tys. zł. Przedstawiciele Kujawskiego Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Handlowców twierdzą zaś, że grunty przy Świętokrzyskiej warte są 2 mln zł. Jedno jest pewne, na transakcji straciło miasto. Grunt-widmo - Ponieważ chcieliśmy pomóc PKP w uregulowaniu długów wobec miasta, więc na początku roku poprosiliśmy kolej o przedstawienie listy nieruchomości, które spółka ta ma w Inowrocławiu - mówi prezydent Brejza. - O dziwo, na wykazie nie było gruntu przy ulicy Świętokrzyskiej. Władze Inowrocławia uważają, że działka przy Świętokrzyskiej nie jest zabudowana. Z tego względu miastu przysługiwało prawo pierwokupu. Ponieważ skorzystanie z tego ustawowego prawa okazało się niemożliwe, więc w środę władze Inowrocławia skierowały do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy pozew o stwierdzenie nieważności umowy zawartej między PKP a prywatnym nabywcą gruntu przy Świętokrzyskiej. Sąd rozstrzygnie Na czas trwania procesu nabywcy przysługują wszystkie prawa właściciela. W związku z tym, aby zabezpieczyć interesy miasta, władze Inowrocławia wystąpiły także do inowrocławskiego Sądu Rejonowego o wpisanie do księgi wieczystej działki ostrzeżenia, że umowa zawarta między PKP a prywatnym nabywcą może zostać unieważniona. Niedawno podobną sprawę rozpatrywał Sąd Najwyższy. Chodziło w niej o pominięcie prawa pierwokupu gminy właśnie ze względu na istnienie na gruncie zrujnowanego budynku. SN przyznał rację gminie i orzekł, że rudera nie jest obiektem w stanie surowym zamkniętym. Dariusz RatajczakChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze