Łukasz Żytko - Chciałbym przede wszystkim przeprosić naszych kibiców, sponsorów, zarząd i w ogóle wszystkich, którzy oglądali ten mecz, jeśli można go tak nazwać. Nie wiem, co tu się dzieje.
- Ten zespół nie funkcjonował od początku i dalej się w tym grzebiemy - mówi po dziesiątej porażce w sezonie, Łukasz Żytko rozgrywający Sportino. Mateusz Stępień: Porażka z AZS-em Koszalin była waszą czwartą z rzędu, a dziesiątą w tym sezonie. Jakie słowo ciśnie się Panu na usta? Łukasz Żytko: Dramat. Chciałbym przede wszystkim przeprosić naszych kibiców, sponsorów, zarząd i w ogóle wszystkich, którzy oglądali ten mecz, jeśli można go tak nazwać. Nie wiem, co tu się dzieje. Nie powinienem mówić takich rzeczy, ale my nie jesteśmy już nawet na dnie. To jest coś gorszego. I nie możemy z tego wyjść. Nie ma żadnych pozytywów. A co do spotkania, to wyglądało ono tragiczne, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Przed nami jeszcze jeden mecz w tej rundzie, a później cała rewanżowa. Musimy usiąść i zastanowić się co zrobić. Bo tak jak teraz, po prostu być nie może. To co gramy, to jakiś skandal. Zauważa Pan choćby małe sygnały, które mogą poprawić obecną sytuację? Wydawało mi się, że są. Z niektórymi zawodnikami coś się jednak dzieje. Jak komuś nie chce grać się w tym klubie, niech się pakuje i jedzie do domu. Kogo ma Pan na myśli? Nie, nie chciałbym tego mówić. Aby ten klub był tu, gdzie jest teraz, dołożyłem jakąś swoją cegiełkę. Jeśli komuś się to nie podoba i chce to niszczyć, to do widzenia. cały wywiad na stronie PLKChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze