Reprezentacja Polski odniosła niezwykle cenne zwycięstwo nad Łotwą (84:82), a o losach spotkania przesądziła ostatnia sekunda. Podopieczni Igora Milicicia dobrze weszli w mecz, lecz gospodarze, napędzani celnymi „trójkami” Strautinsa i Lomazsa, szybko przejęli inicjatywę, schodząc na przerwę z prowadzeniem 48:42.
Łotwa: Strautins 27, Lomazs 19, Steinbergs 16, Zoriks 8, Skuja 6, Mejeris 3, Silins 3, Blumbergs 0, Cavars 0, Kilps 0, Kurucs 0
Polska: Loyd 37, Ponitka 27, Zyskowski 6, Olejniczak 6, Pluta 2, Sokołowski 2, Urbaniak 2, Witliński 2, Gielo 0, Łączyński 0, Żołnierewicz 0, Garbacz 0
Po zmianie stron Biało-Czerwoni uszczelnili defensywę. Sygnał do ataku dali Jarosław Zyskowski i Michał Sokołowski, a prowadzenie odzyskał dla nas Jordan Loyd. Choć w końcówce Łotysze odrobili straty i na 4 sekundy przed końcem prowadzili jednym punktem, ostatnie słowo należało do Loyda. Jego celny rzut za trzy punkty w ostatniej akcji meczu przypieczętował triumf Polaków. Cennym akcentem spotkania był udany debiut Jakuba Urbaniaka, który zapisał się dobrą pracą na tablicach.
Mateusz Ponitka:
To był ciężki mecz, wiedzieliśmy, że taki będzie. Łotysze u siebie są bardzo niebezpiecznym zespołem, bez względu na to, w jakim składzie grają. Chcieliśmy zabezpieczyć naszą tablicę, jeśli chodzi o zbiórki w obronie. Mieliśmy też uważać na rzuty trzypunktowe i rzeczywiście - w pierwszej połowie Łotysze bardzo dużo rzucali za trzy i trafiali.
Liczyliśmy na to, że jeśli będziemy grać solidnie w obronie i według naszych założeń, to w drugiej połowie dojdziemy do punktu, w którym będziemy mieli szansę na przełamanie. Na koniec wszystkim brakowało sił, bo mecz miał wysokie tempo. Cieszymy się z wygranej.
ReklamaSuper było oglądać Jordana w reprezentacji Polski. Myślę, że jeszcze przez kilka lat będziemy mogli go oglądać i zagra kilka takich epickich meczów. W ogóle te okienka są ciekawe, bo w każdym jest jakiś dobry mecz z naszej strony. To pokazuje, że warto nas wspierać.
Jarosław Zyskowski:
Niesamowita sprawa. Wydawało się, że w czwartej kwarcie kontrolowaliśmy mecz, bo było już +9, a Jordan mógł to jeszcze powiększyć. Później jednak to Łotysze zaczęli wracać do gry. Wygraliśmy ostatnim rzutem, chociaż - tak jak trener powiedział w szatni - mogło to pójść w dwie strony.
ReklamaNikt nie odmówi naszej kadrze serca, charakteru. To takie nasze DNA - jesteśmy razem i gramy do końca. Taki był też przypadek w ostatnim okienku, kiedy przegrywaliśmy 20 punktami, a wyciągnęliśmy zwycięstwo. Dzisiaj inna historia, ale zakończona takim samym sukcesem.
Za dwa dni kolejny mecz, u nas w Gdyni. Zapraszamy wszystkich kibiców, aby pomogli nam w odniesieniu zwycięstwa.
Jordan Loyd, zawodnik reprezentacji Polski
Jestem bardzo szczęśliwy, że tutaj jestem, to błogosławieństwo. W pewnym momencie zagraliśmy niedbale, są więc rzeczy, które musimy poprawić przed niedzielnym meczem. Wszyscy zagrali jednak niesamowicie. W drugiej połowie nie pozwoliliśmy rywalom na rzuty z dystansu, co jest dużym osiągnięciem. Nie patrzmy tylko w statystyki - każdy dał z siebie 1000 procent. Cieszę się ze zwycięstwa.
ReklamaPrawdę mówiąc nie pamiętam, czy kiedyś rzuciłem zwycięską trójką z kończącym się czasem. Robię się jednak stary, więc może nie pamiętam dokładnie (śmiech). Jako dzieciak trafiłem coś takiego z połowy, ale to wszystko. To było ekscytujące przeżycie, trafić taki rzut.
Igor Milicić, trener reprezentacji Polski
Ten mecz mógł się zakończyć szczęśliwie dla obu drużyn. Przez 40 minut mocno pracowaliśmy po to, aby być w sytuacji, która umożliwi nam zwycięstwo. W pierwszej połowie daliśmy Łotyszom za dużo rzutów z dystansu. W drugiej połowie trochę to poprawiliśmy. Więc z 10 trójek w pierwszej połowie, w drugiej rywale rzucili już tylko dwie. Kontrolowaliśmy ten mecz także dzięki zbiórkom. Przywozimy do Polski duże zwycięstwo, jesteśmy szczęśliwi. Wiemy jednak, że praca nie została jeszcze zakończona.
Reklama
Rihards Lomazs, zawodnik reprezentacji Łotwy
Czasami się wygrywa, czasami przegrywa. Na pewno nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale zagraliśmy solidnie. Daliśmy z siebie sporo wysiłku, z czego jestem dumny. Byliśmy trzy sekundy od zwycięstwa. W niedzielę czeka nas kolejne starcie. Jestem szczęśliwy, że walczyliśmy i odpowiedzieliśmy rywalom.
Sito Alonso, trener reprezentacji Łotwy
Jestem dumny z mojej drużyny. Przez pierwsze 20 minut byli dużo lepsi od rywali, dużo lepsi również jeśli weźmiemy pod uwagę dwa pierwsze mecze w poprzednim okienku. W drugiej połowie graliśmy trochę za miękko. Mieliśmy też problemy z faulami. Mimo tego wygrywaliśmy punktem w końcówce. Loyd zdobył 37 punktów, trafił niesamowity ostatni rzut. Musimy myśleć bardziej pozytywnie. Za dwa dni mamy kolejny mecz, pojawiają się nowi gracze, poprawiamy naszą formę. Musimy walczyć i być dumni z drużyny narodowej.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze