Sokołów Znicz przegrał we własnej hali ze Sportino róznicą 8 punktów. W meczu z gatunku za 4 punkty lepsi okazali się podopieczni Aleksandra Krutikowa.
Sokołów Znicz Jarosław - Sportino 68:76 (21:24, 18:21, 20:15, 9:16) Znicz: Reynolds 21, Kukiełka 15 (1), Diduszko 11, Hughes 6, Miszczuk 5 (1), Kowalenko 5, Celej 3 (1), Ecka 2, Mikołajko 0, Sportino: Landry 26, Lee 16 (1), Żytko 13 (2), Miller 10 (3), Gomez 6, Crenshaw 5, Robak ), Obrzut 0, Świderski 0, Wierzbicki 0 Po bardzo dobrym meczu w Jarosławiu koszykarze Sportino odnieśli bardzo ważne zwycięstwo. Początek spotkania należał do Grady Reynoldsa. To właśnie po jego punktach Znicz prowadził 4:0. Kolejne minuty jednak już należały do gości. Za zdobywanie punktów wzięli się Miller z Landrym. Po kilku minutach Sportino prowadziło już 13:10. Do 23 minuty fani Sportino cieszyli się z prowadzenia swojej drużyny. Niestety wtedy po punktach Hughesa, Miszczuka i Kukiełki to Znicz wyszedł na prowadzenie 49:48. Jednak to było wszystko na co było stać tego dnia podopiecznych Gierczaka. O końcowym wyniku zadecydowała IV kwarta. Tradycyjnie już przeciwnik zaczął odrabiać straty i zapowiadała się kolejna nerwowa końcówka w wykonaniu graczy Sportino. Na 4 minuty przed końcem spotkania po punktach Kukiełki gospodarze zbliżyli się na 2 punkty. Na szczęście w kolejnych akcjach szwankowała skuteczność w szeregach zawodników gospodarzy. Goście natomiast wykorzystywali faule i powiększali przewagę zdobywając punkty z linii rzutów wolnych. – Udowodniliśmy, że możemy zagrać dwa dobre spotkania pod rząd. W trzeciej kwarcie, przez chwilę, zatraciliśmy skuteczność, na szczęście w porę opanowaliśmy sytuację. Udało się zatrzymać Grady Reynoldsa – mówił trener Aleksander Krutikow. – Do Jarosławia jechaliśmy ponad dziesięć godzin. Wiedzieliśmy, że to trudny teren. Baliśmy się czy wytrzymamy pod względem kondycyjnym, ale zrealizowaliśmy wszystkie przedmeczowe założenia i cieszymy się z sukcesu – zakończył Łukasz Żytko. Bardzo dobry mecz zanotował kolejny raz Kyle Landry. Oprócz 14 zbiórek zanotował także 26 punktów. Po zatruciu dobrze zagrał także Tony Lee. Po raz kolejny nie zawiódł także Łukasz Żytko. Niestety coś złego dzieje się z Marcusem Crenshawem, który zaliczył kolejny słaby mecz.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze