O primaaprilisowym sponsorze, zaległościach finansowych względem zawodników i trenerów, kontraktach i ogólnej przyszłości klubu KSK Noteci Inowrocław rozmawiamy z prezesem Krzysztofem Łaszkiewiczem.
SportowyInowrocław.pl: Dokładnie 1 kwietnia klub podpisał umowę z nowym sponsorem. Ten nie wywiązał się z zapisów umowy. Jak do tego doszło? Krzysztof Łaszkiewicz: Dosłownie godzinę, czy półtorej po konferencji prasowej zostaliśmy poinformowani o tym, że jest to człowiek niewiarygodny, oszust, który próbował nie tylko nas, ale i inne firmy nabrać na swoje obietnice. Ja nie ukrywałem przed podpisaniem tej umowy – jest wiele osób, które mogą to potwierdzić, że używałem takiego zdania – że jeśli to się uda i ten sponsor wszystko potwierdzi i wpłaci pieniądze to będzie to cud. Natomiast nie miałem też podstaw, żeby nie wierzyć człowiekowi skoro on na piętnaście sekund przed podpisaniem umowy na konferencji prasowej i mi i innym członkom zarządu pokazał notarialny akt kupna spółki. Ja swoją drogą – bo to była firma gazownicza, branża, w której pracowałem – sprawdziłem informacje o kupnie tej spółki i one się potwierdziły. Więc nie mieliśmy podstaw, żeby nie wierzyć tej osobie. Natomiast co nim kierowało? Dlaczego on to zrobił? My jako klub nic finansowo na tym nie straciliśmy, tylko ewentualnie prestiż i cenny czas. W stosunku do niego już prowadzimy działania, sprawdzamy czy faktycznie doszło do sprzedaży tej spółki. Bo do dzisiaj w KRSie nie figuruje jako właściciel, a mienił się jako właściciel. Będziemy to monitorować, wysyłać pisma do spółki w tej sprawie. Ja przed podpisaniem tej umowy pytałem czy go zna ktokolwiek. Nikt się jakoś nie określił czy go zna. Dopiero po podpisaniu umowy raptem zrobił się szum, bo wszyscy go znają i wszyscy go uważają za hochsztaplera. więcej możesz przeczytać tutajChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze