Dawniej beanus, czyli nieudacznik, fryc a w dzisiejszej gwarze szkolnej po prostu kot. Tak określa się nowoprzyjętego do szkoły ucznia.
W Gimnazjum nr 4 im. Z. Wilkońskiego takich kotów jest, a właściwie było, bo to już od kilku dni czas przeszły, prawie 300. W poniedziałek, 17 września samorząd szkolny zorganizował dla nich szkolne otrzęsiny. Było tradycyjne malowanie stosownego na tą okoliczność makijażu, odśpiewanie tekstu popularnej piosenki na jakąś dziwną melodię, jedzenie "smakowitej" mikstury na bazie musztardy, pieprzu i papryki, próba golenia namydlonego balonika, ale tak żeby przypadkiem nie pękł oraz wyścigi na czworakach. Punkty z tego wieloboju będś liczyły się w ogólnej klasyfikacji turnieju klas pierwszych. Końcowym akordem, ale najważniejszym, tych otrzęsin było pasowanie na ucznia dokonane "maleńkim" ołówkiem przez panią dyrektor. Od tej pory już nikt nie może powiedzieć na pierwszoklasistę "kot", wszyscy są pełnoprawnymi uczniami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze