Po bardzo słabym spotkaniu w wykonaniu koszykarzy obydwu zespołów lepsza okazała się inowrocławska, ostatecznie pokonując „stalówkę” 86:67. Noteć tym samym zrewanżowała się za sobotnią, sromotną porażkę z drużyną Gipsaru w meczu ligowym.
Noteć – Stal Gipsar 86:67 (28:17, 11:17, 24:19, 23:14) Noteć: Brown 21, Mrożek 21 (5), Djuric 13, Szubarga 12 (1), Penland 8 (1), Stakic 5, Robak 4, Kuzian 2, Radović0, Zarembski 0 Stal: Sola 11 (1), Parzeński 10, Kałowski 9 (3), Karlikanovas 7 (1), Małecki 6, Rudzitis 6, Rawlins 6, Wiesner 3 (1), Allen 3, Lewandowski 5, Krajewski 1, Krzykała 0 ZOBACZ FOTOGALERIĘ Z MECZU Początek meczu przypominał spotkanie z Ostrowa. Goście ruszyli z wysokiego ”c” i po dwóch szybkich akcjach prowadzili 5:0. Zatem zanosiło się na powtórkę z soboty. Ale Inowrocławianie pokazali, że z nimi jednak trzeba się liczyć i już po chwili odrobili straty, a nawet wyszli na prowadzenie 10:9, którego nie oddali już do końca spotkania. Z dobrej strony pokazali się wszyscy gracze Noteci, którzy pojawili się na parkiecie. Głównie wiele do udowodnienia miał Adrian Penland. Pojawił się on w pierwszej piątce i po ostatnich oskarżeniach ciążyła na nim wielka presja. Jednak poradził on sobie i zdobył w pierwszej kwarcie 5 punktów, a w całym spotkaniu 8, przy czym zaliczył również 5 asyst. Natomiast zespół Gipsaru tylko przez 20 minut walczył dzielnie. W miarę upływu czasu Inowrocławianie zdobywali kolejne punkty i powiększali przewagę, która rosła w oczach. Jak nas do tego przyzwyczaił Brandon Brown, rozegrał kolejne świetne zawody. Zdobył 21 punktów, a także był niekwestionowanym królem „tablic”. Zebrał w sumie 13 piłek (10 w obronie, 3 w ataku). Dzielnie w tym elemencie gry wspierał go Marko Djurić – 11 zbiórek (6 w ataku!). Jednak tak duża ilość zebranych piłek spowodowana była tym, iż zespół Stali w swych szeregach nie posiada klasycznego środkowego. Nie bez kozery jest tu również fantastyczna dyspozycja skrzydłowego Noteci Tomasza Mrożka. W tym spotkaniu nie było na niego obrońcy. Trafiał z każdej pozycji. Nawet tych najbardziej ekwilibrystycznych. Zdobył on w sumie 21 punktów, a większość jak już przyzwyczaił kibiców, rzutami za 3 punkty. Jak po meczu z Astorią powiedział trener Piotr Baran: „Bez punktów Tomka nie da się wygrać meczu.” Jak widać prawidłowość tych słów potwierdziła się również w tej batalii. Odmiennie do gospodarzy zagrała ekipa przyjezdnych, która niczym szczególnym nie zachwyciła. Dobrze zagrał tylko Dariusz Parzeński. Jednak po starciu w pierwszej kwarcie z Arturem Robakiem doznał jakiegoś drobnego urazu i musiał opuścić boisko. Czasami szarpnąć się starał Adrija Sola. Jednak często był powstrzymywany przez obronę Noteci. Dopiero w trzeciej kwarcie pojawił się Uldis Rudzitis, najlepszy koszykarz spotkania w Ostrowie. Lecz tym razem niewiele wniósł on do gry. Reasumując to spotkanie, gospodarze zrewanżowali się Ostrowianom za ostatnią porażkę, ale styl w jakim to zwycięstwo odnieśli pozostawia wiele do życzenia. Popełnili oni mnóstwo strat, ale nic dłużni im nie byli przyjezdni, którzy w tej statystyce niczym nie ustępowali. Gra czasami była chaotyczna, co nie podobało się inowrocławskiej publiczności. Choć zwycięstwo zawsze cieszy. Mimo bardzo wzmocnionych sił policyjnych przed, jak w trakcie spotkania nie doszło do żadnych protestów czy rozrób przez halą. W pierwszej kwarcie w zaprostestował jednak Klub Kibica opusczając sektor i rozwieszając w tym miejscu wielką flagę. Tym samym Noteć I kwartę grała przy prawie cichej hali. W II kwarcie Klub Kibica powrócił na swoje miejsce i gorąco dopingował drużynę do ostatniego gwizdka.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze