Reklama

Trzy punkty Goplanii

Mimo zaciętej walki na stadionie przy ul Orłowskiej. Goplania zrobiła wystarczająco dużo by zwyciężyć. Chemik miał kilka dogodnych sytuacji jednak żadnej nie zamienił na bramkę.

W sobotnie popołudnie spotkały się dwie równorzędne drużyny. Mecz rozgrywany w Inowrocławiu był arcyważny dla Goplani, która ma aspiracje na awans do III ligi. Przeciwnikiem podopiecznych Jerzego Mądrzejewskiego był Chemik, który jak do tej pory uplasował się na czwartej pozycji. Od samego początku mecz był bardzo wyrównany. Obie drużyny próbowały przechylić szalę na swoją korzyść. Po sześciu minutach gry bydgoszczanie stanęli przed pierwszą dogodną sytuacją. Po faulu na zawodniku gości sędzia podyktował rzut wolny, bliski szczęścia był Jakub Bajor jednak jego strzał po rykoszecie minął światło bramki. Dziesięć minut później przed identyczną prawie że szansą stanęli gracze Goplani. Do piłki podszedł Dawid Kempski, którego strzał przeleciał nad poprzeczką. W 20. min przed znakomitą okazją byli ponownie gospodarze. Po faulu, stały fragment gry wykonywał Kempski. Uderzenie było o tyle nie przyjemne, że Bartosz Deręgowski nie lada musiał się na męczyć by „wyjąć” piłkę. Napór goplanistów wzrastał, szanse na zdobycie bramki szukał Artur Zaborowski, ostatecznie jego strzał z 30 metrów poszybował ponad poprzeczką. W 30. minucie Robert Kawałek po znakomitym rajdzie, podał piłkę Bartoszowi Kaszyńskiemu jednak i ta sytuacja nie zakończyła się uwieńczeniem w postaci bramki. W całej tej akcji ucierpiał Jakub Bajor, który przez dłuższy czas pozostał poza boiskiem. W 37. min. Duet Adrian Raszka i Krzysztof Kroszel, próbowali odebrać piłkę Łukaszowi Drwiędze. Cała ta „operacja” zakończyła się faulem na goplaniście. Mimo sprzeciwów chemików sędzia wskazał na wapno. Rzut karny na bramkę zamienił Marcin Skonieczka posyłając piłkę w prawy róg bramki. Gospodarze nie zwalniali tempa, bliski podwyższenia wyniku był w 42 min. Robert Szutkowski. Po 45 minutach gry miejscowi prowadzili jedną bramką. Trener Piotr Gruszka po przerwie był zmuszony wprowadzić roszady w swojej drużynie. Kontuzja Jakuba Bajora spowodowała wymuszoną zmianę, na boisku pojawił się Mateusz Michaliszyn, który do niedawna zmagał się z kontuzją stawu skokowego. Już w 50. min. po rzucie wolnym do wyrównania mógł doprowadzić nowo wprowadzony piłkarz jednak Krzysztof Łuczak bezbłędnie sparował jego strzał. Gra ponownie przeniosła się na środek boiska i oba zespoły ograniczyły się do sporadycznych ataków. W 71’ Jędrzej Florek starał się zaskoczyć golkipera gości, lecz to nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Trzy minuty później wracający po przeszło rocznej absencji Karol Bilski fenomenalnie przymierzył w prawy róg bramki jednak znakomitym refleksem popisał się Łuczak i na stadionie przy ul. Orłowskiej nadal Goplania wygrywała 1:0. W końcówce spotkania poważnego urazu nabawił się Adrian Raszka i trener Gruszka ponownie musiał przeprowadzić zmianę. Od tamtej pory żadnej z drużyn nie udało się stworzyć sytuacji podbramkowej i inowrocławianie po ciężkim boju zdobyli na wagę złota trzy punkty. Goplania nadal nie składa broni Widaż, że ten sezon dla zawodników z Inowrocławia jest nie zwykle ciężki. Mozolna jednak praca może przynieść sukces. Stawka jest duża – awans do III ligi. Na ostatnie dwie kolejki batalię toczą już tylko dwie drużyny. Mowa oczywiście o Kujawiaku i Goplani. Oba zespoły dzielą od siebie trzy punkty. W najbliższym czasie wszystko się rozstrzygnie, jedno jest pewne na emocji w końcówce sezonu nie będziemy narzekać. Goplania Inowrocław - Chemik Bydgoszcz 1:0 (1:0) Marcin Skonieczka 37(k) Lech Rypin - Cuiavia Inowrocław 1:2 (1:2) Paweł Markowski 5 - Dariusz Lewandowski 19, 26

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama