Naszym zdaniem koalicja to poważna sprawa. Nie można pod wpływem emocji zrywać czegoś co łączyło nas przez blisko cztery lata – powiedział podczas dzsiejszej konferencji prasowej radny PiS Maciej Szota.
Całe zamieszanie wynikło przez radnego PO Janusza Kiszkę, który w przerwie sesji przez mikrofon zapraszał radnych na piątkowe spotkanie z kandydatem na Prezydenta RP Bronisławem Komorowskim. - Na ostatniej sesji Rady Miejskiej, tj. 30 czerwca 2010 r. doszło do naruszenia ustawy z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jeden z naszych kolegów koalicyjnych z Platformy Obywatelskiej złamał zakaz prowadzenia kampanii wyborczej na terenie urzędu administracji samorządowej wynikający z art. 78 ust. 1 wspomnianej ustawy. Ta sama ustawa w art. 88ca mówi, że kto, w ramach kampanii wyborczej na rzecz kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej, prowadzi agitację wyborczą w siedzibach administracji samorządu terytorialnego podlega karze grzywny. W związku z powyższym jako Radni Rady Miejskiej, będąc świadkami tego zdarzenia, czujemy się w obywatelskim obowiązku powiadomić Komisarza Wyborczego o zaistniałej sytuacji - powiedział radny PiS Kamil Tarczewski. - Były lepsze i gorsze chwile, ale zawsze byliśmy razem dla dobra Inowrocławia. Błąd popełniony przez szefa klubu PO, nie powinien skutkować zerwaniem koalicji tylko dlatego, że to był błąd najważniejszej osoby w klubie. Nie może być tak, że na skutek faulu ze strony PO, zarzuca się nam granie nie fair. Przepisy określają granice w jakich możemy się poruszać, a dodatkowo PO powinna zachowywać się bardziej powściągliwie będąc z nami w koalicji. Nasze ugrupowania prowadzą kampanie swoich kandydatów i my zawsze staraliśmy się pamiętać w Inowrocławiu, że mimo wielu różnic tutaj jesteśmy w stanie wspólnie rządzić miastem i nie można tej szansy zaprzepaścić. Wymaganie od nas abyśmy spokojnie przyjęli łamanie prawa - to za wiele i nasza reakcja jest w pełni uzasadniona. To nie jest najgorsza chwila naszej koalicji i mamy nadzieję, że ze strony Platformy przyjdzie opamiętanie i brawa większości radnych PO towarzyszące deklaracji szefa klubu nie były oznaką radości. Mimo końca kadencji mamy wspólnie jeszcze do zrobienia wiele dobrego i PO nie może tego zaprzepaścić w imię samorządowej kampanii wyborczej. Jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za to miasto. My chcemy zgody i wspólnej koalicji. Uważamy, że to co dotychczas udało nam się zdziałać było dobre i widać efekty naszej zgody dodał Maciej Szota. - Mamy pełną świadomość tego, że jako członkowie organu stanowiącego prawo miejscowe jesteśmy szczególnie zobowiązani do przestrzegania prawa. Co więcej, powinniśmy dawać przykład, a przede wszystkim nie dawać złych przykładów. My również jesteśmy zaangażowani w kampanię wyborczą naszego kandydata na Prezydenta, jednak agitację prowadzimy z pełnym poszanowaniem prawa, dobrych obyczajów, i przede wszystkim czynimy to w miejscach stosownych do tego typu działań. Tegoroczna kampania ma charakter szczególny, w większości prowadzona w sposób stonowany, i dlatego apelujemy aby w tych ostatnich dniach tak właśnie była prowadzona również w Inowrocławiu - dokończył Kamil Tarczewski. Na razie klub PO poza deklaracją Janusza Kiszki nie podjął kroków do oficjalnego zerwania koalicji. Sprawa zapewne wyjaśni się na wrześniowej sesji.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze