Od dzisiaj w inowrocławskim szpitalu będą przyjmowani pacjenci w stanie zagrożenia życia. Lecznicy kończą się pieniądze, a dyrekcja placówki nie chce doprowadzić do sytuacji, w której mogłoby zabraknąć na leki dla najciężej chorych.
- W praktyce będzie to oznaczać, że oczywiście nie odmówimy przyjęcia nikomu, który będzie w takim stanie, że jego zdrowie, a w następstwie tego życie mogłoby być zagrożone. Odwołamy tylko i wyłącznie zabiegi planowe, które nie stanowią najmniejszego zagrożenia dla zdrowia lub życia. Nadzorować to będą ordynatorzy tych oddziałów, które zgodnie z zarządzeniem dyrektora mają właśnie wstrzymane te przyjęcia i nikt oczywiście nie będzie się trzymał tutaj jakichkolwiek szczytnych zasad. Mamy przed sobą chorego człowieka i te decyzje będą bardzo rozważnie podejmowane - powiedział nam Dyrektor Naczelny inowrocławskiego szpitala Andrzej Nowakowski. Narodowy Fundusz Zdrowia ostatnio przyznał naszej lecznicy dodatkowo tylko 350 tys. złotych, choć dług szpitala wynosi już 12 mln. złotych, z czego siedem kosztowały zabiegi ratujące życie. Mimo rozmów nie udało się wynegocjować kwoty, która pozwoliłaby na wykonywanie wszystkich dotychczasowych świadczeń. Nie wiadomo również jak długo pacjenci, którym przesunięto terminy zabiegów będą czekać. - To jest pytanie na, które trudno jest odpowiedzieć. Przyjmujemy taką zasadę, że jeżeli się nic nie zmieni to te osoby mogą być rejestrowane po 1 stycznia 2005 r., natomiast jeśli coś uległoby zmianie na lepsze chorzy zostaną natychmiast powiadomieni - . Chorzy, którzy nie chcą czekać mogą zgłosić się do innych szpitali jednak ograniczenia przyjęć planują lub już wprowadziły również placówki w innych miejscowościach regionu. Poradnie specjalistyczne w Inowrocławskiej lecznicy nadal funkcjonują według dotychczasowych zasad.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze