Reklama

Sportino wygrało z Turowem (tv)

Sportino nareszcie wygrywa we własnej hali. Po wysokim prowadzeniu przez 3 kwarty w ostatniej odsłonie ponownie koszykarze zafundowali sowim kibicom horror... tym razem z happy endem.

Sportino - PGE Turów Zgorzelec 82:78 (16:16, 27:13, 25:23, 14:26) Sportino: Gomez 18, Miller 15 (3), Landry 14, Lee 13 (1), Timermanis 12 (4), Żytko 8 (1), Świderski 2, Robak 0, Obrzut 0 PGE: Miljkovic 32 (3), Witka 12 (1), Bailey 9 (1), Turek 6, Roszyk 5 (1), Daniels 5, Szymański 4 (1), Radonjic 3 (1), Harris 2, Bochno 0 Pierwsze punkty zdobywają goście a konkretnie czyni to Roszyk. Odpowiedź gospodarzy jest natychmiastowa gdyż celną trójką popisuje się Timermanis. Później dwa razy z półdystansu trafia Milijkovic i po dwóch minutach Sportino przegrywa 3:6. Do remisu doprowadza Miller skutecznym rzutem zza linii 6,25m. Jednak goście po dwóch punktach Baileya i dwóch Danielsa wychodzą na prowadzenie 6:10. Gospodarze starają się odrobić stratę. Lee trafia z akcji za dwa punkty i jest przy tym faulowany. Niestety nie trafia rzutu wolnego, piłkę zbiera Landry, podaje do Timermanisa, który ponownie trafia z dystansu wyprowadzając zespół gospodarzy na jednopunktowe prowadzenie (11:10). Goście zdobywają cztery punkty z rzędu i to oni prowadzą po sześciu minutach tej kwarty 13:14, a po ośmiu minutach 13:16. Potem celną trójką popisuje się kapitan Sportino i doprowadza do remisu 16:16. Takim też wynikiem kończy się pierwsza kwarta spotkania. Druga kwarta to prawdziwe show w wykonaniu inowrocławskiego zespołu. Dobra obrona gospodarzy sprawiła, że po minucie tej części gry goście mieli na swoim koncie już trzy faule. Skutecznie punktują Gomez i Landry i po dwóch minutach tej kwarty było 20:16. kolejne dwa „oczka” dokłada Landry a niesportowy faul na Żytko popełnia gracz gości Bailey. Na linii rzutów wolnych staje kapitan Sportino jednak trafia jeden rzut. Po wyprowadzeniu piłki z autu kolejne dwa punkty zdobywa Gomez. Pierwsze trzy minuty tej kwart Sportino zdobyło dziewięć punktów przy ani jednym gości. Pół minuty później goście zdobywają pierwsze punkty w tej kwarcie. Po czterech minutach jest 27:18 a gracze gości popełniają następny faul niesportowy. Świderski trafia dwa rzuty i dodatkowo po akcji całego zespołu Lee trafia z dystansu. Gospodarze grają zespołowo a zawodnicy popisują się wspaniałymi akcjami kończonymi wsadami. Po sześciu minutach 36:20, po ośmiu 37:25. Kolejne wsady zaliczają Gomez i Miller i po pierwszej połowie Sportino wysoko prowadzi 43:20. Przez pierwsze dwie kwarty statystyki wyraźnie na korzyść gospodarzy: mają asysty 13:6, 5 celnych trójek przy jednej Turowa i zbiórki 18:13. W trzeciej kwarcie rozrzucał się gracz gości Milijkovic, który w tej kwarcie zdobył trzynaście punktów przy sześciu punktach w pierwszej połowie. Jednak zawodnicy gospodarzy na jego celne trafienia odpowiadali też celnymi rzutami. Po dwóch minutach 48:35, po niespełna sześciu 62:42. To było najwyższe prowadzenie Sportino w tym spotkaniu. Po ośmiu minutach 63:48 a po trzech kwartach na tablicy widniał wynik 68:52. Nic nie zapowiadało nerwowej końcówki. Uśpieni wysokim prowadzeniem koszykarze Sportino oddali inicjatywę gościom. Siedem punktów z rzędu zdobywa Milijkovic i przewagą po niecałych trzech minutach zmalała do dziewięciu punktów. Celnie za trzy punkty trafia Miller i Sportino po czterech minutach tej kwarty prowadzi 71:60 a po sześciu 76:65. Po celnych trójkach Radonjica i Baileya a dwie i pół minuty przed końcem meczu jest tylko 76:71. Gospodarze nie mogą zagrać skutecznej akcji zakończonej punktami. Niezawodny w zespole gości Milijkovic trafia za dwa punkty i przewaga zmalała do trzech punktów . Jednak ważne dwa oczka zdobywa Landry na 22 sekundy przed końcem (78:73). Milijkovic trafia za trzy i na 16 sekund przed końcem tylko 78:76 jednak dwie sekundy później ten sam zawodnik popełnia piąty faul i musi opuścić boisko. Był to jednak dopiero trzeci faul gości w tej kwarcie. Później fauluje Harris i Lee staje na linii rzutów wolnych. Trafia obydwa i Sportino prowadzi 80:76 na 12 sekund przed końcem spotkania. Po upływie sześciu sekund fauluje Lee a Bailey trafia również dwa razy z wolnych. Kolejny faul popełniają goście. Gomez trafia pierwszy rzut a w drugim pudłuje jednak to gospodarze zbierają piłkę, a goście faulują. Lee staje na linii rzutów wolnych i jednym celnym rzutem doprowadza do wyniku 82:78 i takim też wynikiem kończy się to wspaniale widowisko. Cały zespół zagrał dobry mecz, szkoda tylko nerwowej końcówki. Przy tak wysokim prowadzeniu nie powinna mieć miejsca dramatyczna końcówka. Sportino zagrało bez chorego Crenshawa.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama