W meczu na szczycie I ligi koszykówki było wszystko. Zabrakło tylko zwycięstwa gospodarzy.
Sportino Inowrocław - AZS Politechnika Warszawa 60:65 (17:17, 19:16, 13:18, 11:14) Sportino: Sulowski (1), Lichodzijewski 14, Żurawski 14, Kus 6, Żytko 6 (1), Piotrkiewicz 3 (1), Mowlik 2, Jakóbczyk 0, Wierzbicki 0 AZS: Karwowski 14 (2), Pietras 10, Ponitka 10, Mokros 9, Nowakowski 8 (1), Pamuła 5 (1), Pełka 4, Popiołek 3, Wilczek 2 Pierwsze punkty w spotkaniu zdobyli goście. W odpowiedzi Sulowski trafił z dystansu a kolejne dwa punkty dołożył Żurawski i po dwóch minutach Sportino prowadziło 5:2. Kolejne akcje gospodarzy nie przyniosły zdobyczy punktowej z kolei goście zdobyli cztery i wyszli na prowadzenie. W kolejnych akcjach punktowali gospodarze i po szęściu minutach prowadzili 11:6 a po ośmiu 17:13. W ostatnich dwóch minutach punkty zdobywali tylko goście i doprowadzili do remisu. Po pierwszej kwarcie 17:17. Początek drugiej kwarty to nieskuteczna gra gospodarzy. Po dwóch minutach było 17:20. Kilka sekund wcześniej fantastycznym blokiem popisał się Lichodzijewski. Goście cały czas utrzymywali minimalne prowadzenie. Po czterech minutach Sportino przegrywało 23:24. W kolejnych akcjach gospodarze odrobili stratę a nawet wyszli na prowadzenie. Po sześciu minutach prowadzili jednym punktem 27:26. Spotkanie bardzo zacięte a wynik przez cały czas oscylował w granicach remisu. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy było 31:31. W kolejnych akcjach Sportino zanotowało kilka przechwytów i za sprawą celnych rzutów z gry Lichijewskiego prowadzili po pierwszej 36:33. W przerwie spotkania zlicytowano koszulkę Marcina Gortata za 600 zł. Początek trzeciej kwarty to cela „trójka” kapitana Sportino. Dwa punkty dołożył też Kus i po dwóch minutach było 41:35. Niestety,, po dobrym okresie gry Sportino kolejne akcje były nieskuteczne. Goście zbliżyli się na dwa punkty a chwilę później po kolejnej stracie gospodarzy doprowadzili do remisu 45:45. Była to szósta minuta tej kwarty. W końcowych minutach tej kwarty lepsi byli goście, którzy po trzech kwartach prowadzili 51:49. Ostatnia kwarta zapowiadała wiele emocji. I tak też było. Mimo kilku dogodnych akcji obu zespołów przez pierwsze dwie minuty żadnej z drużyn nie udało się zdobyć punktów. Nawet Mowlik nie potrafił rzucić celnie z rzutów wolnych po niesportowym fauli zawodnika gości. Pierwsze punkty w tej kwarcie zdobyli goście po ponad dwóch minutach gry. Po czterech minutach gry niezwykłym rzutem z dystansu popisał się Piotrkiewicz trafiając celnie o tablicę. Na sześć minut przed zakończeniem spotkania na tablicy widniał wynik 54:55. Niewidoczny do tej pory Żytko wyprowadził Sportino na jednopunktowe prowadzenie. Do końca spotkania pozostały trzy minuty i gospodarze prowadzili 58:57. na dwie minuty przed końcem jeden wolny trafił Mokros i był remis. Gospodarze posiadali piłkę jednak Żytko popełnił błąd kroków a Karwowski trafił z dystansu. Do końca spotkania pozostało 1,5 minuty i Sportino przegrywało 58:61. W kolejnej akcji Lichodzijewski był faulowany jednak nie trafił żadnego z dwóch rzutów a do końca spotkania pozostało sześćdziesiąt sekund. Niestety, w kolejnej akcji gospodarzy, słaby w tym meczu Żytko został zablokowany przy rzucie a goście celnymi rzutami wolnymi wywieźli z Inowrocławia cenne zwycięstwo 65:60.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze