Reklama

Sportino przegrało z Sokołem (MP3)

Sportino po bardzo dziwnym spotkaniu przegrywa z Sokołem Łańcut 66:82. To już druga porażka z rzędu z rywalem z czuba tabeli. Kolejny mecz Sportino zagra w Radomiu gdzie o zwycięstwo także będzie bardzo cięzko.

Sportino Inowrocław - PTG Sokół Łańcut 66:82 (14:26, 16:22, 14:16, 22:18) Sportino: Żurawski 17, Sulowski 14 (1), Lichodzijewski 13 (4), Żytko 10 (2), Jakóbczyk 7 (1), Kus 5 (1), Mowlik 0, Wierzbicki 0, Piotrkiewicz 0 PTG: Wilczek 21 (2), Glapiński 20 (4) Pisarczyk 14 (2), Chromicz 9 (1), Ucinek 8 (2), Fortuna 3 (1), Szurlej 3 (1), Dubiel 2, Klima 2 W środę koszykarze Sportino ulegli we własnej hali liderowi rozgrywek AZS Politechnice Warszawa a już trzy dni później zagrali z zespołem aspirującym do awansu Sokołem Łańcut również we własnej hali. Sportino znakomicie rozpoczęło to spotkanie. Po czterech minutach prowadziło 10:4 a po sześciu 14:9. Niestety jak to już bywa po dobrym okresie nastąpił ten zły. Nieporadność gospodarzy wykorzystali łańcucianie i wyszli na prowadzenie w ósmej minucie meczu (18:14). Ostatnie niecałe pięć minut minuty tej kwarty Sportino przegrało aż 0:19 !!!!!!!! i po pierwszej kwarcie przegrywało 14:26. Katastrofalna gra zawodników Sportino trwała nadal. Nie potrafili nawet trafić sam na sam z koszem a goście systematycznie zdobywali punkty. Po dwóch minutach tej kwarty było 14:31. do tego momentu Sokół zdobył 24 punkty z rzędu nie tracąc żadnego. Po 9,5 minutach bez punktu dla gospodarzy dwa punkty po przechwycie zdobył Żytko. Z kolei goście odpowiedzieli celna „trójką” i zwiększali swoją przewagę. Po sześciu minutach było 16:36. Prawdziwa bezradność Sportino, tragiczna gra w ataku a gościom wychodziło wszystko. Po pierwszej połowie 30:48. gospodarze odrobili część strat po celnych trójkach Lichodzijewskiego. Trzecia kwarta rozpoczęła się od celnego rzutu z dystansu gości. W grze gospodarzy nie było widać poprawy. Po dwóch minutach tej kwarty Sportino przegrywało 32:51 a po sześciu 34:54. Najsłabszy mecz w wykonaniu Sportino w tym sezonie. Po niespełna sześciu minutach tej kwart trener Krutikow wziął drugi czas. Nie dało to dużej korzyści gospodarzom, którzy nie mogli zniwelować strat do gości. Po ośmiu minutach Łańcut nadal wyraźnie prowadził 64:40 a po trzech kwartach 64:44. Ostatnie dziesięć minut celną trójką zaczął Jakóbczyk. Chwilę później to samo zrobił Żytko i gospodarze zaczęli odrabiać straty. Po upływie czterech minut gry tej kwarty było 55:67. Niestety później nastąpił ponownie słabszy okres gry Sportino. Sędziowie co chwilę odgwizdywali problematyczne faule naszym zawodnikom. W połowie tej kwarty mieli już pięć a goście ani jednego. Na cztery minuty przed końcem spotkania przy wyniku 55:71 trener gospodarzy wziął ostatni czas. Gospodarze odrobili trochę strat lecz na zwycięstwo było już za późno. Sportino zasłużenie przegrało to spotkanie 66:82.
Mówi trener Aleksander Krutikow
Mówi zawodnik Sportino Łukasz Żytko

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama