Reklama

Sportino na fali ...

Piąta kolejka spotkań I ligi pokazała, że zespół Sportino tak jak zapowiadali działacze przed sezonem będzie się liczył w walce o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dzięki temu zwycięstwu nasz zespół zajmuje 2 miejsce w I lidze.

Sportino - Resovia Rzeszów 90:84 (36:22, 22:20, 21:17, 11:25) Sportino: D.Cywiński 23 Ł.Wichniarz 22 K.Szubarga 18 Ł.Żytko 13 M.Gabiński 8 Ł.Chelis 6 D.Korólczyk 0 M.Majer 0 M.Świderski 0 P.Wiśniewski 0 A.Robak 0 Resovia: Ł.Pacocha 21 M.Szczytyński 13 J.Szpyrka 13 T.Briegmann 13 B.Dubiel 9 B.Szczepaniak 6 M.Wójcik 5 T.Włodarczyk 4 S.Biela 0 Pierwsza kwarta rozpoczęła się wygraniem rzutu sędziowskiego przez zawodników Resowii i zdobyciem punktów przez Tomasza Briegmanna.. Początek meczu pokazał, że wygrać Sportino nie będzie łatwo, gdy po ponad 2 minutach to Resowia prowadziła 8:7, potem jednak nasi zawodnicy zaczęli twardo bronić i zdobywać punkty seriami. Przy stanie 16:10 trener zespołu przyjezdnego wziął czas, gdyż nie do zatrzymania był Łukasz Wichniarz, który na 16 punktów do tej pory zdobył 11, w tym trafił trzy „trójki”. Po timeoucie zawodnicy Bogusława Wołoszyna grali lepiej doprowadzając nawet do remisu po 16. Był to jednak chwilowy zryw naszych przeciwników, ponieważ konsekwentnie w obronie i skutecznie grali zawodnicy Sportino wygrywając pierwszą kwartę 36:22. W drugiej kwarcie nasz zespół odnotował słabsze 3 minuty gry kiedy to zawodnicy Resowii ambitną grą doprowadzili do zmniejszenia strat do stanu 38:29. Jednakże nasz zespół spokojnie kontrolował przebieg meczu i na 4 minuty do przerwy prowadziliśmy już 48:31, po czym trener przyjezdnych wziął czas, co skutkowało tym, że walka toczyła się kosz za kosz w tym fragmencie spotkania. Mimo wszystko to zawodnicy Sportino schodzili do szatni zadowoleni prowadząc do przerwy 58:42. Cały czas koncert strzelecki dawał Wichniarz, który zdobył 17 punktów, w tym 5 razy „dziurawiąc” kosz rywala za 3 punkty. Trzecia kwarta to dobry początek naszej drużyny, która zaczęła trzecią odsłonę 6:0, jednakże był to pokaz dość chaotyczniej gry obu zespołów, nasi nie tracili przewagi w kolejnych minutach meczu i tak prowadzili już 67:47. Była to długa kwarta, gdyż zawodnicy postawili na twardą grę, nie zawsze jednak sędziowie uznawali iż zawodnicy walczą zgodnie z przepisami i w tym fragmencie obejrzeliśmy bardzo dużo rzutów osobistych w wykonaniu oby zespołów. Nie wpłynęło to jednak na utrzymujące się 20 punktowe prowadzenie Sportino i po trzech kwartach było 79:59. Ostatnia odsłona to walka kosz za kosz do stanu 84:64 i potraktowanie przez Siergieja Żełudoka od tego momentu „treningowo”, robił on częste zmiany, desygnując do gry zawodników, którzy nie odgrywają pierwszoplanowych ról, aby zdobyli jakże cenne doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w kolejnych spotkaniach. Mecz zakończył się wynikiem 90:84 jednakże wynik nie odzwierciedla tego, że to zawodnicy Spoortino dyktowali warunki gry.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama