WIELKI TRIUMF POLSKICH SIŁACZY. Puchar Świata Strong Man, rozgrywany w Inowrocławiu, przyciągnął do hali Ośrodka Sportu i Rekreacji, komplet prawie 2 tysięcy kibiców.
Oglądali oni pasjonujące widowisko. Przed zawodami dużo mówiło się o szansach poszczególnych zawodników. Faworytów upatrywano w trójce: Zydrunas Savickas (Litwa), Hugo Girard (Kanada) i Jarosław Dymek (Polska). Walkę o zwycięstwo zapowiadał także mistrz świata z 2000 roku, Janne Virtanen z Finlandii. Dla niego, start w Inowrocławiu, był pierwszym od wrześniowych mistrzostw świata w Malezji, kiedy to doznał kontuzji nogi. Jak się później okazało Virtanen był największym pechowcem zawodów. - Jestem w bardzo dobrej formie i wiem, że jestem dzisiaj w stanie wygrać. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie przygotowań do sezonu są rywale. Czarnym koniem zawodów może być jednak Robert Szczepański, ktory startuje przed własną lokalną publicznością ? mówił przed zawodami Jarosław Dymek. Już pierwsza konkurencja pokazała, że Dymek znajduje się w wyśmienitej formie. Konkurencja ta polegała na wrzuceniu trzech worków (każdy ważył 100 kg) na podest a potem na przeniesieniu na dystansie 15 metrów kowadła ważącego 170 kg. Jarek zdeklasował wręcz rywali, bijąc następnego w kolejności Zydrunasa Savickasa aż o 2 sekundy. Drugi z Polaków, Robert Szczepański, rozpoczął zawody trochę stremowany. Przy przenoszeniu kowadła popełnił bardzo prosty błąd i w efekcie ukończył tę konkurencję na piątym miejscu. Potem, z każdą kolejną konkurencją było już znacznie lepiej. Spacer farmera, to klasyczna konkurencja polegająca na przeniesieniu na jak największą odległość dwóch walizek o wadze 120 kg każda. Bardzo wysoko poprzeczkę zawiesił rywalom Robert Szczepański uzyskując wynik 69,14 m. O ponad 6 metrów dalej poszedł jednak Raimonds Bergmanis (Łotwa, na codzień pracuje jako trener oddziałów antyterrorystycznych), ale wszystkich zdeklasował Janne Virtanen. Wynik 94,15 m kompletnie zaskoczył nie tylko rywali i publiczność, ale także samego Virtanena. - Nie spodziewałem się, że mogę uzyskać aż tak dobry rezultat. To dopiero mój pierwszy start po kontuzji. Czuję głód dźwigania i sportowej rywalizacji, ale muszę uważać na zdrowie - mówił sympatyczny Fin. Jak się chwilę później okazało obawy Virtanena nie były pozbawione podstaw. Odezwał się ból w dolnej części pleców. Fin nie chciał się jednak wycofać i postanowił stoczyć heroiczną walkę z bólem. Wielką chęć na poprawienie wyniku reprezentanta Finlandii, a także rekordu Polski w tej konkurencji należącego do Mariusza Pudzianowskiego (95 metrów), miał Jarek Dymek. Zaczął bardzo dynamicznie, ale doszedł tylko do 80 metra, co było drugim wynikiem. Jarek tym samym umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji genralnej i wyprzedzał Virtanena, Bergmanisa i Savickasa. Trzecia konkurencja, czyli martwy ciąg, stała na bardzo wysokim poziomie. Po 14 powtórzeń uzyskali Rene Minkvitz (Dania, na codzień pracujący jako strażnik więzienny), Zydrunas Savickas (Litwa, wicemistrz świata strong man) oraz Robert Szczepański. Minimalnie, o jedno powtórzenie lepszy był jednak Bergmanis. Najwięcej braw od inowrocławskiej publiczności zebrał jednak Jarek Dymek. Przy ogłuszającym dopingu podniósł 330 kg aż 16 razy a rywale tylko z iedowierzaniem i rezygnacją kręcili głowami. - To niewiarygodne. Ależ on jest silny. Jak tak dalej pójdzie to wszystkich nas zdeklasuje ? mówił siłacz z Syrii Simon Sulaiman. Przy tej konkurencji bardzo wzruszający moment przeżył Janne Virtanen. Mimo kontuzjowanych pleców bardzo chciał zaprezentować się kibicom. Niestety nie był on w stanie ukończyć konkurencji. Obiektywna publiczność nagrodziła Fina za ambicję i wolę walki owacją na stojąco. To tak bardzo wzruszyło Virtanena, że postanowił wystartować jeszcze w następnej konkurencji, jaką było trzymanie beczek (2x175 kg) na czas. Widać było, że były mistrz świata walczy z ogromnym bólem. Ta konkurencja zakończyła się generalnym triumfem Polaków. Szczepański wzniósł się na wyżyny swoich możliwości i uzyskał czas 22,46 sek. O półtorej sekundy lepszy był Jarosław Dymek. Tutaj najwięcej stracił Savickas. Czas niewiele ponad 7 sekund pozwolił mu na zajęcie dopiero 7 miejsca. Po czterech konkurencjach na pierwszym miejscu w klasyfikacji generalnej plasował się Dymek z dorobkiem 31 punktów. Polak, nad drugim Bergmanisem, miał aż 9 punktów przewagi. W tym momencie wiadomo było, że tylko jakaś katastrofa może odebrać końcowe zwycięstwo siłaczowi z Malborka. Na trzecie miejsce awansował Szczepański, ktory miał punkt straty do Łotysza i 3 punkty przewagi nad czwartym Savickasem. Zapowiadała sie więc pasjonujaca walka o miejsca drugie i trzecie. Z walki tej, po wyciskaniu na barki stojąc (150 kg), odpadł Savickas. Tylko 9 powtórzeń i odległa lokata. Tyle samo miał Szczepański a zaskoczeniem były tylko trzy powtórzenia Bergmanisa. Robert nie tylko więc obronił trzecie miejsce, ale udało mu się awansować na drugą pozycję. A konkurencję tą wygrali Hugo Girard (Kanada) i Jarosław Dyemk - obaj wycisnęli ten ogromny ciężar po 14 razy. Tym samym Jarek zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jego przewaga nad kolegą z reprezentacji była tak duża, że w zasadzie nie musiał już brać udziału w ostatniej konkurencji, ktorą było wnoszenie na pięciostopniowe schody trzech ciężarów (185, 225, 250 kg). W bezpośredniej walce o trzecie miejsce Bergmanis zdecydowanie wygrał z Savickasem, uzyskując jednocześnie najlepszy rezultat. W ostatniej parze zmierzyli się Szczepański z Dymkiem. Wygrał ten pierwszy, co pozwoliło mu obronić drugie miejsce. Puchar Świata Strong Man stał na bardzo wysokim poziomie. Zawodnicy udowodnili, że na początku sezonu są w bardzo wysokiej formie. Niespodzianką in plus była rewelacyjna forma Roberta Szczepańskiego, który udowodnił, że z powodzeniem może rywalizować z najlepszymi na świecie. Niespodzianką in minus była słaba forma Hugo Girarda. - Nie zdążyłem dojść do siebie, po bardzo męczącej, trwającej prawie 30 godzin podróży. Ale muszę przyznać, że nawet wypoczęty, nie miałbym szans podjąć rywalizacji z Jarkiem, Robertem i Raimondem. Byli dzisiaj nie do pokonania - mówił sympatyczny Kanadyjczyk. Atrakcją zawodów był pokaz w wykonaniu pierwszej w Polsce strong woman. 21-letnia Aneta Florczyk z Malborka, przeniosła walizki (2x65 kg) na odległość prawie 100 metrów. Ilkka Kinnunen zapowiedział, że Aneta wystąpi w zbliżających się mistrzostwach Europy. Jakub Jakubowski Rzecznik prasowy Federacji Strong Man Polska Wypowiedzi po zawodach Jarosław Dymek: Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. Wiedziałem, że jestem w bardzo dobrej formie i liczyłem na zwycięstwo. W najbardziej optymistycznych snach nie wierzyłem jednak, że mogę wygrać aż tak zdecydowanie. Mam nadzieje, że ten występ będzie dobrym prognostykiem na przyszłość. Chciałem podziękować przede wszystkim publiczności, która zgotowała mi świetne przyjęcie i żonie Dorocie. Najwięcej kłopotów sprawiło mi chyba trzymanie beczek. Były bardzo ciężkie, w dodatku nie można było używać pasków na nadgarstki. Czy w ostatniej konkurencji odpuściłem Robertowi? Byłem bardzo zmęczony a Robert dał z siebie wszystko. I niech tak zostanie. W tym roku chciałbym przede wszystkim dobrze zaprezentować sie w Mistrzostwach Świata, które odbędą się we wrześniu w Las Vegas. Chcę także ponownie wygrać cykl Pucharu Polski. Robert Szczepański: nawet trudno opisać jak jestem szczęśliwy. Sukces ten dedykuję mojej żonie, która jest dla mnie prawdziwym oparciem. To drugie miejsce pozwoliło uwierzyć mi we własne możliwości. Teraz do każdego kolejnego startu będę podchodził z jeszcze większą swobodą. Pozostaję jednak realistą i wiem, że czeka mnie jeszcze dużo pracy, aby dorównać tym najlepszym na świecie. Trzeba więc brać się ostro do roboty, aby być coraz lepszym. Raimonds Bergmanis: Cieszę się z trzeciego miejsca, choć mogło być drugie. Straciłem tylko pół punktu do Roberta i pozostaje lekki niedosyt. Zawaliłem jednak kompletnie wyciskanie na barki i pretensje mogę mieć tylko do siebie. O tym czy Jarek odpuścił ostatnią konkurencję Robertowi, aby ten wygrał ze mną, wcale nie myślę. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Robert był minimalnie lepszy i wygrał zasłużenie. Ja udowowdniłem, że mimo 37 lat wciąż jesetm w wysokiej formie. Zydrunas Savickas: Liczyłem na lepszy wynik, ale rywale dzisiaj byli lepsi. Nie poszło mi w trzymaniu beczek i to zaważyło na wyniku. Nie przejmuję się jednak, bo wstydu nie przyniosłem. Szczyt fotmy szykuje na wrzesień, gdyż zamierzam zabrać Mariuszowi Pudzianowskiemu tytuł mistrza świata. Rene Minkvitz: Nie jestem jeszcze w najwyższej formie, dlatego piąte miejsce bardzo mnie cieszy. Startuję w Polsce już po raz piąty i muszę przyznać, ze tutaj bardzo mi się podoba. Wspaniałe zawody, super publiczność. Hugo Girard: Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Po prostu dałem plamę i wstyd mi przed moją ulubioną, polską publicznością. To mój czwarty występ w Polsce i jak na razie najsłabszy wynik. Muszę tutaj szybko przyjechać ponownie i zmazać plamę na honorze. Janne Virtanen: Chyba prześladuje mnie jakieś fatum. Był to mój pierwszy start po kontuzji nogi, a teraz przyplątała się kontuzja pleców. Mam nadzieję, że nie będzie to nic poważnego i nie zakłóci to moich przygotowań do mistrzostw świata. Publiczność była wspaniała, dawno już nie dostałem owacji na stojąco. Zapamiętam to bardzo długo. Dla takich kibiców warto się poświecać i przerzucać tony żelastwa na treningach. Simon Sulaiman: Nie był to mój najlepszy występ. W Polsce startowałem drugi raz i szczerze mówiąc liczyłem na więcej. Rywale byli jednak nie do pokonania. Wyniki końcowe 1. Jarosław Dymek (Polska) 44,4 pkt 2. Robert Szczepański (Polska) 33,5 pkt 3. Raimonds Bergmanis (Łotwa) 33 pkt 4. Zydrunas Savickas (Litwa) 27,5 pkt 5. Rene Minkvitz (Dania) - 23 pkt 6. Hugo Girard (Kanada) - 22,5 pkt 7. Janne Virtanen (Finlandia) - 18 pkt 8. Simon Sulaiman (Syria) - 12 pktChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze