Nadkomplet publicznościogladał dzisiejsze jakże emocjonującew końcówce spotkanie pomiędzy Sportino a AZS Koszalin. O zwycięstwie zadycydowała ostatnia sekunda meczu.
Sportino Inowrocław - AZS Koszalin 64:66 (12:25, 16:19, 16:9, 20:13) Sportino: Miller 19 (3), Landry 12, Żytko 10 (2), Gomez 8 (1), Lee 5, Obrzut 4, Świderski 3, Crenshaw 3 (1), Robak 0 AZS: Reese 17, Swanson 10 (1), Arabas 10 (2), Mojica 10 (2), Milicić 7 (1), Mróż 5, Diduszko 3, Łuszczewski 3 (1), Odouk 1, Bogdan 0 Początek spotkania był wyrównany. Punkty na przemian zdobywały obydwa zespoły. Po trójce Łuszczewskiego Gomez też trafia z dystansu. Reese trafia dwa i to samo czyni Lee. Po dwóch minutach jest remis 5:5 W kolejnej akcji zza linii 6,25 m celnie trafia Miller i wyprowadza zespół Sportino na prowadzenie 8:7 Jak się później okazało było to jedyne prowadzenie inowrocławskiego zespołu w całym meczu, choć okazji do objęcia prowadzenia nie brakowało. Od tego momentu zarysowała się przewaga gości, którzy powiększali przewagę nad zespołem trenera Krutikowa. Po sześciu minutach Sportino przegrywało 10:15. W tej kwarcie koszykarze z Koszalina dobrze bronili efektem czego zawodnicy Sportino mieli problem z rozegraniem skutecznych akcji. Po pierwszej kwarcie AZS prowadził 25:12. Druga kwarta zaczyna się od faulu Obrzuta jednak Mróz trafia jeden celny rzut wolny. W następnej akcji Obrzut popełnia faul w ataku, a Mróz zdobywa kolejne punkty dla gości. Po dwóch minutach tej kwarty 16:30. Sportino próbuje zdobywać punkty z dystansu. Sztuka ta udaje się Crenshawowi oraz Świderskiemu. Jednak Świderski w kolejnej akcji nie wytrzymuje i dostaje przewinienie techniczne. Lider klasyfikacji strzelców ekstraligi Mojica trafia dwa wolne i piłkę mają jeszcze kolejną akcję. Po pięciu minutach gry 22:35, po ośmiu 28:38. Gospodarzom nie układa się gra zespołowa, próbują gry indywidualnej co nie przynosi efektu. Goście grają mądrze rozrzucając naszych zawodników i celnie z dystansu trafiają Mojica dwa razy oraz Arabas. Po pierwszej połowie 28:44. W tej kwarcie Sportino straciło Obrzuta, który z rozciętym łukiem brwiowym udał się do szpitala. Druga połowa to całkiem inna gra gospodarzy. Miller trafia za trzy, Sportino goni wynik i po czterech minutach tej kwarty jest 35:46. Miller pociągnął wynik w tej kwarcie trafiając kolejną trójkę. Na 4,5 minuty przed końcem tylko 40:49, a na dwie minuty 42:52. Sportino tą kwartę wygrywa 16:9 jednak po trzydziestu minutach cały czas prowadzi Koszalin 53:44. W czwartej kwarcie pierwsze punkty zdobywają goście (Reese) jednak Żytko trafia dwie trójki i na niespełna siedem minut przed końcem jest 51:55. Landry dokłada dwa oczka jednak też dwa punkty rzuca z wolnych Arabas. Na pięć minut przed końcem jest 53:57, na cztery 54:59, na 1,5 minuty 59:63 a na minutę tylko 61:63. Miller trafia dwa celne wolne i doprowadza do remisu po 63 na 30 sekund przed końcem. W kolejnej akcji Reese zdobywa dwa punkty i wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Sportino rozgrywa akcję i Miller na pięć sekund przed końcem rzuca za trzy i jest faulowany. Przy ogłuszającym aplauzie blisko 2 tysięcy kibiców ma do wykonania trzy rzuty wolne, pierwszy trafia drugiego niestety nie i trzeciego również nie trafia. Piłkę zbiera lider w klasyfikacji zbiórek Landry jednak gubi piłkę. Sportino fauluje, goście zdobywają jeszcze jeden punkt z rzutu wolnego i dowożą zwycięstwo. Ostatecznie po dramatycznej końcówce Sportino przegrywa 64:66. Sportino zawaliło pierwszą połowę gdzie nie mogli znaleźć recepty na dobrą obronę gości. Gdy Żytko trafił ważne dwie trójki w czwartej kwarcie zmęczony popełnił stratę i został zdjęty. Jednak z boiska powinien zejść Lee, który niestety tych strat miał aż za dużo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze