Reklama

Nauczyciele z „Solidarności” protestowali w Warszawie

We wtorek blisko 7 tysięcy nauczycieli protestowało w Warszawie przed kancelarią premiera, by domagać się podwyżki płac o 9 proc. Wśród nich byli także nauczyciele z Inowrocławia.

Uczestnicy protestu mieli ze sobą flagi związkowe, gwizdki, trąbki. Na transparentach widniały m.in. takie hasła: "Nauczyciel nie wariat - nie zamieni pracy w wolontariat", "Na edukacji eksperymenty to szaleństwa odmęty". - Nie chciała z nami siąść do dialogu pani premier Ewa Kopacz, więc przyjechaliśmy do niej, do Warszawy - mówił przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Zaznaczył, że związkowcy przyszli przed siedzibę rządu walczyć o godne warunki pracy i płacy nauczycieli, a to oznacza, że przyszli walczyć o jakość edukacji i przyszłość uczniów. Postulaty protestujących przedstawiła wiceprzewodnicząca Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Teresa Misiuk. Zaapelowała do rodziców o poparcie protestu nauczycieli, zaznaczając, że obu stronom chodzi o dobro dzieci. Związkowcy domagają się m.in. podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli i waloryzacji wynagrodzeń pracowników administracji, przywrócenia nauczycielom prawa do przechodzenia na emerytury bez względu na wiek, a w oparciu o staż pracy. Sprzeciwiają się również przekazywaniu prowadzenia szkół przez samorządy innym podmiotom. W złożonej w kancelarii premiera petycji podkreślono, że oświatowa "S" stanowczo sprzeciwia się zamrożeniu wynagrodzeń nauczycieli i pracowników sfery budżetowej na kolejny rok. Oceniono w niej, że Polska jest krajem, w którym edukacja traktowana jest jako uciążliwy wydatek, a nie inwestycja w przyszłość społeczeństwa i państwa. Od paru lat zmniejsza się realny poziom finansowania edukacji z budżetu państwa. Wszelkie oszczędności dokonywane są kosztem nauczycieli i pracowników oświaty. Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" stanowczo domaga się finansowania oświaty w taki sposób, aby zabezpieczyć efektywną realizację zadań w zakresie edukacji, opieki i wychowania oraz odpowiedni poziom wynagradzania nauczycieli i pracowników oświaty, zapewniający im godne życie. W przypadku braku porozumienia w odniesieniu do realizacji wyżej wymienionych postulatów możliwa jest akcja strajkowa. Petycję od związkowców odebrała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, która wraz z wiceministrem Tadeuszem Sławeckim wyszła do zgromadzonych. - W ostatnich 10 latach nakłady na edukację wzrosły o 15 mld zł (w 2004 r. subwencja oświatowa wynosiła 25 mld zł, w roku 2014 wynosiła 40 mld zł), w tym samym czasie liczba uczniów zmalała o 23 proc., a liczba nauczycieli zmalała o 11 proc. Nie ma żadnych wątpliwości, iż te 40 mld zł, które są dziś w systemie, mogłyby pracować znacznie lepiej, a nie jest to możliwe bez zmian w Karcie Nauczyciela - powiedziała minister.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama