28 marca 2014 r. w Areszcie Śledczym w Inowrocławiu gościli znakomici sportowcy: dwukrotny medalista olimpijski w kajakarstwie (Barcelona-1992 rok, Sydney 2000) – Dariusz Białkowski oraz Ryszard Kubiak sternik „brązowej„ osady wioślarskiej z Igrzysk Olimpijskich w Moskwie (1980 rok).
Spotkanie odbyło się z inicjatywy działającego na terenie jednostki Klubu Olimpijczyka „Paragraf”. Niektórzy członkowie klubu mieli okazję poznać wcześniej sportowców podczas wyjazdów „Paragrafu” na Piknik Olimpijski organizowany corocznie w Warszawie. Na początku spotkania goście przedstawili krótko początki oraz przebieg swojej kariery, specyfikę dyscyplin które uprawiali. Dariusz Białkowski, ps. „Biały” przez większość swojej kariery reprezentował barwy Astorii Bydgoszcz. Siła fizyczna w powiązaniu z odpornością na kontuzje pozwoliły mu uprawiać wyczynowo kajakarstwo przez ponad 20 lat. Można powiedzieć też, że historia „zatoczyła koło”, bowiem po zakończeniu kariery próbował podejmować różne zajęcia. Obecnie jest dyrektorem obiektów sportowych Astorii. Dopiero po zakończeniu kariery zdecydował się na poświęcenie życiu rodzinnemu. Od 4 lat jest szczęśliwym ojcem. Podczas kariery sportowej nie chciał być rodzicem „na odległość”. Zdawał sobie sprawę z wyrzeczeń związanych z ciągłymi pobytami poza domem. Z ogromnym poczuciem humoru opowiadał o kulisach swojego udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie. Jak często bywa, przypadek zadecydował o jego udziale, wspólnie z Grzegorzem Kotowiczem w zmaganiach olimpijskich na dystansie 1000 m. Ich brązowy medal był ogromną niespodzianką. Ryszard Kubiak to jeden z najwybitniejszych sterników w historii polskiego wioślarstwa, 14-krotny mistrz Polski, trzykrotny olimpijczyk (1972, 1976, 1980), brązowy medalista z Moskwy w czwórce ze sternikiem. Odpowiadając na pytania skazanych podkreślał, że sukces zawdzięczał pracowitości, solidnemu treningowi, ambicji, uporczywemu dążeniu do celu i odrobinie szczęścia... Na początku sportowej kariery chciał zostać „prawdziwym wioślarzem”, jednak chłopców mierzących 170 cm już na wioślarzy nie rekrutowano. Decyzją trenera Kazimierza Naskręckiego został więc sternikiem. Nigdy nie żałował tej decyzji. Wspominając finałowy bieg z Moskwy opowiadał o innych zasadach jego rozgrywania (losowanie toru). Mimo znakomitego przygotowania byli „skazani na porażkę” w walce o najwyższe miejsce na podium. Wylosowali skrajny tor, wystawieni na silne podmuchy wiatru zdołali zająć 3 miejsce. Skazani mieli okazję dowiedzieć się też kilku informacji o życiu prywatnym pana Ryszarda, który jest wdowcem i wychowuje niepełnosprawnego syna. Na zakończenie spotkania goście dokonali wpisu do kroniki klubu oraz złożyli autografy na fladze olimpijskiej. W imieniu wszystkich członków Klubu Olimpijczyka otrzymali pamiątkowe upominki. Następnie wszyscy uczestnicy spotkania mieli możliwość wykonania pamiątkowych fotografii.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze