Reklama

Licealiści teatr mają w zasięgu ręki

11 listopada 2011r. - Święto Niepodległości naszego kraju, mecz Polska-Włochy, czy też urodziny roku – do wyboru do koloru. Na termometrze około 1 st. C. Pod Konopą stoją zmarznięci, czekający na otworzenie bramy Azylanci, i ci młodsi, i ci starsi – już studenci.

O 10.00 wchodzimy do szkoły. Przed tym jednak Pani Profesor Danuta Łazur przestrzega nas, żeby pod żadnym pozorem nie schodzić ze schodów, bo włączy się alarm. Jak myślicie, kogo najbardziej kusi, żeby tam pójść, hm? No tak, oczywiście, że nasza kochaną Czaję. Po pół godzinie wszyscy pojawiają się na sali gimnastycznej, gdzie rozgrzewkę do meczu siatkówki prowadzi Mikołaj - uczeń OLL w Dęblinie, bardzo jednak zżyty z naszym towarzystwem. Nie wszyscy są zadowoleni, że muszą wykonywać ćwiczenia, ale docieramy do jej końca. Kamil, Michał i Czaja mówią kilka słów nt. Święta Niepodległości i naszego niepodległościowego meczu. Brzmi gromkie „HIP HIP HURRRA” na cześć niepodległości. Drużynę Słoików- zakręconych;), czyli naszych starszych Azylantów przedstawia Czaja. Drużynę Lotnych, później zmienioną na Rekrutów, przedstawia Eryk. W ekipie Słoików wyróżniamy: Czaję, Tusię, Łazurka, Kamila i Parzyszka. Do ekipy młodych zaliczamy: Justynę, Gosię, Sylwię, Martę, Mikołaja i Eryka, którego teleportowano w dalszej części meczu do starszych. Pierwszy set wygrywają przerażającą różnicą punktów Rekruci (25:9), drugi jest już nieco bardziej zacięty, ale i tak wygrywa go drużyna Młodych. W międzyczasie Tusia chcę usiąść na ławkę - „tak żeby wyrównać liczbę graczy”, lecz na to jej nie pozwalamy i dzielnie gra do końca meczu. Ostatnim typowo sportowym rozegraniem jest mecz: Bracia (Mikołaj i Michał) kontra Chłopcy (Kamil, Eryk i Parzyszek). Wygrywa skład, z myślę, bez urazy najlepszym graczem – Mikołajem, którego piłki mknęły dobre 130km/h. Ostatnią czynnością przed przerwą była nasza azylancka integracja. Kiedy usiedliśmy w kółku, wybieraliśmy osobę, która pokaże „urządzenie”, czy coś w tym rodzaju. Zdecydowanie najlepszym zainteresowaniem cieszyły się przeróżne „podgrzewane” sprzęty. Później była kawa i poczęstunek. Chyba największą furorę, znaną już starszym Azylantom, zrobiła domowa czekolada z orzechami wykonana przez Michała. Oczywiście nie można zapominać o lidlowskich (najlepszych!) wafelkach z pysznym kremem orzechowym. I tu mamy obraz, jak Azyl wyśmienicie łączy "coś dla duszy i coś dla ciała";) Następnego dnia szkolimy się pod okiem fachowca - w Jednostce Wojskowej przy ulicy Dworcowej od 9.00-17.00 odbyły się warsztaty integracyjne, które poprowadził Tomasz Bieliński - warszawski iluzjonista i aktor, wspaniały przyjaciel „Azylu”. Oprócz „Azylu” w warsztatach brała udział grupa „Moro” pracująca przy Klubie Pułkowym pod opieką Andrzeja Antczaka. Nasze spotkanie rozpoczęliśmy krótką rozgrzewką w postaci tańca "belgijki". Po tanecznych przeżyciach usiedliśmy w kółku i Tomek rozpoczął warsztaty. Pierwszym punktem było wzajemne poznanie się. W tym celu każdy powiedział kilka zdań o sobie. Następnie przeszliśmy do poznania oczekiwań dotyczących Azylu. Kolejnym punktem warsztatów było wyznanie swojej największej wady, nad którą chcemy pracować przy pomocy całego zespołu. Wymyślaliśmy hasła, po których usłyszeniu zapanujemy nad daną wadą. Czego tu nie było: gugu, drzwi, żyletka, czajnik, widły, konewka, waleń, megafon… Na zakończenie warsztatów były gofry, czyli krótkie, ale bardzo śmieszne etiudy z goframi w roli głównej :) Co prawda nie jedliśmy ich, ale smak został doskonale zbudowany dzięki ananasowo-budyniowemu ciastu, które upiekła dla nas Daria. W niedzielę, tym razem w południe, rozpoczęliśmy pracę od rozgrzania aparatu mowy. Czytaliśmy wiele trudnych pod względem dykcyjnym wierszy i z radością wyczekiwaliśmy momentu, kiedy zaczęły brzmieć w miarę czysto. Popracowaliśmy również nad koordynacją ruchową, co też się okazało nader skomplikowanym zajęciem. Obie grupy – „Azyl” i „Moro” ćwiczyły pracowały również nad scenami ze swoich spektakli: „Odpowiedź” i „Portret Jakuba Jasińskiego”. Atmosfera warsztatów była świetna i niepowtarzalna. Myślę, że wszyscy byli bardzo zadowoleni i na pewno nie żałują czasu spędzonego na warsztatach z Tomkiem i naszymi opiekunami:) Sprawozdanie napisane przez: Martę Sobczyńską, Sylwię Głowacką, Gosię Szalę, Anię Florczyk i Piotra Kanarka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama