Iwona Stanek, kujawsko-pomorski kurator oświaty złożyła wczoraj rezygnację z zajmowanego stanowiska.
O Jej odwołaniu wojewodę pisaliśmy w magazynowym wydaniu "Expressu". - Postanowiłam zamknąć pewien etap mojego życia. Po półtora roku pracy nie mogę sobie nic zarzucić - powiedziała, zapytana o powody rezygnacji. - Nię miała wyboru. To była zemsta polityczna - komentują jej partyjni koledzy. Iwona Stanek fotel kuratora zajęła w marcu ubiegłego roku. Mieszkanka Inowrocławia i przewodnicząca tamtejszej Rady Powiatu w walce o to stanowisko pokonała ośmiu kontrkandydatów. Po niespełna półtora roku wojewoda zdecydował się rozstać ze swoją podwładną. W czwartek - jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie - wystosował pismo do ministerstwa edukacji o odwołanie I. Stanek ze stanowiska. Wiadomość ta wśród zdecydowanej większości pracowników kuratorium wywołała zaskoczenie. Wczoraj zaś służby informacyjne wojewody powiadomiły, że kurator oświaty zrezygnowała w piątek ze stanowiska. Dopiero po otrzymaniu tej wiadomości wojewoda wystał pismo o odwołanie do ministerstwa. Odwołanie czyli rezygnacja - Mam inną wizję funkcjonowania kuratorium oświaty - powiedział dziennikarzom wojewoda Romuald Kosieniak, uzasadniając decyzję o przyjęciu rezygnacji. Zadowolenia ze swojej pracy nie ukrywa jednak sama I. Stanek. - Przed podjęciem pracy w kuratorium założyłam sobie pewne cele, które chciałam osiągnąć. Przez te póttora roku to mi się udało. Dołożyłam wiele starań, ciężko pracowałam, żeby kuratorium dobrze funkcjonowało. Doszłam jednak do wniosku, że nadszedł moment, żeby zamknąć ten etap mojego życia i złożyłam rezygnację - wyjaśnia Iwona Stanek. Pracy SLD-owskiej kurator pilnie przyglądały się wszystkie media. Szeroko pisano między innymi o nieprawidłowościach związanych z funkcjonowaniem ośrodków wczasowych należących do kuratorium. Po serii artykułów w kuratorium pojawiły się kontrole. Placówkę wizytowali inspektorzy Urzędu Wojewódzkiego, ministerstwa, NIK. Zdaniem wojewody wykazały one szereg nieprawidłowości. Opinia kurator Stanek jest w tej kwestii odmienna. - Sprawa ośrodków wczasowych to zaszłość. Wykazane uchybienia dotyczyły czasów, kiedy nie ja sprawowałam funkcję kuratora. Nie potwierdziły się także stawiane pod moim adresem zarzuty nieprawidłowości kadrowych czy kumoterstwa przy zatrudnianiu pracowników. One również nie znalazły potwierdzenia we wnioskach pokontrolnych - dodaje kurator l. Stanek. Polityczna zemsta? Nieoficjalnie mówi się jednak, że to nie głośne sprawy związane z zarządzaniem ośrodkami czy polityką kuratorium przesądziły o odwołaniu kuratora oświaty. Ponad tydzień temu Iwona Stanek pożegnała się z dyrektorem Delegatury KO we Włocławku - Krzysztofem Buszką. Szef tamtejszego ośrodka bez zgody swojej zwierzchniczki od września zatrudnił się na pół etatu w jednej z włocławskich szkół. Tam w godzinach swojej kuratoryjnej pracy nauczał młodzież. Na takie zatrudnienie nigdy nie otrzymałby zgody szefa. Nigdy o nią jednak nie wystąpił. Na etacie nauczyciela dyrektor delegatury pracował przez rok. Niewykluczone, że robiłby to dalej, gdyby nie anonimowy telefon do kuratorium w Bydgoszczy, który informował o całkiem innym "występku" dyrektora. K. Buszka postanowił awansować na nauczyciela dyplomowanego. W tym celu zebrał swoje dokumenty, a stosowną teczkę złożył do komisji w... zarządzanym przez siebie kuratorium. - Tak robią nauczyciele. On był jednak pracownikiem kuratorium i podlega bezpośrednio ministerstwu. Tak jak każdy z nas, jeśli ubiega się o awans musi złożyć dokumenty do MENiS - mówią oburzeni wizytatorzy. Dyrektor wybrał jednak drogę znacznie krótszą i łatwiejszą: o awansie swojego szefa mieli decydować jego podwładni. I zadecydowali. Zanim jednak wniosek z decyzją o przyznaniu stopnia nauczyciela dyplomowanego wpłynął do podpisu, anonimowe telefony doniosły o tym do kurator I. Stanek. Ta natychmiast pojechała osobiście do Włocławka, by wyjaśnić te zarzuty. Po ich potwierdzeniu dyscyplinarnie zwolniła z pracy dyrektora K. Buszkę. O winie członków komisji przyznającej awans zadecyduje zaś komisja dyscyplinarna, która pracuje nad sprawą. - W świetle prawa kurator musiała odwołać dyrektora delegatury, którego wcześniej sama powołała. Wszyscy wiedzą, jego nominacja była "z politycznego klucza". Szybko okazało się, te dyrektor Buszka ma spore "plecy". Podobno za byłym dyrektorem wstawił się przewodniczący wojewódzkiego SLD, Krystian Luczak. Odwołanie Stanek to zemsta za Buszkę - mówi nasz anonimowy informator. Kurator I. Stanek, zapytana, czy to było prawdziwą przyczyną rezygnacji, uśmiecha się i dyplomatycznie dodaje: - Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Zgodnie z przepisami na stanowisko kuratora oświaty ogłoszony zostanie konkurs. Do czasu jego rozstrzygnięcia obowiązki kuratora od wczoraj pełni wicekurator Wiesława Wyszyńska. Monika ŻuchlińskaChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze