Reklama

Kujawskie Las Vegas - felieton

Letnia stolica rozrywki – dyskoteki, salony gier, światła, muzyka i tłumy inowrocławian, czyli nasze poczciwe, wakacyjne Przyjezierze.

Choć do bogactw i rozpusty typowej dla Las Vegas wiele mu jeszcze brakuje, to jednak Przyjezierze ma coś wspólnego z nazwą amerykańskiej stolicy hazardu, a konkretnie chodzi tu o las. Atmosfera przyjezierskiej okolicy jest wyjątkowo serdeczna i rodzinna – wszyscy dookoła mówią sobie „Dzień dobry” lub „Cześć stary”. Ci z lepszym talentem aktorskim przy takich powitaniach potrafią nawet udawać, że nie widzieli się przez ruski rok, choć tak naprawdę jest to już co najmniej piąte spotkanie tego samego dnia na tym samym deptaku. Główna typowo dzienna atrakcja Przyjezierza to oczywiście złota plaża i lazurowe wybrzeże, które zwłaszcza w weekendy zmieniają swe barwy niczym kameleon. Najlepiej widać to z wieży ratownika, który dokładnie widzi tłumy inowrocławian, poukładane niczym puzzle na piasku lub w wodzie tworzące piękne, barwne widoki. Ratownik szuka tylko niebieskich kolorów w tym obrazku, bo tam prawdopodobnie ktoś się topi. W barwach tych widoków dominuje oczywiście brąz, ten ciemniejszy – typowy dla stałych bywalców solariów i ten bledszy – typowy dla ciężko pracujących inowrocławskich biznessmanów. Bez względu jednak na intensywność odcieni brązu, a także na rozmiary różnych klocków puzzli, wszyscy odkrywają co tylko dozwolone, by ich ciała skradły jak najwięcej promieni przyjezierskiego słońca. Wieczorna pora natomiast to najlepszy moment, by w blasku księżyca (który często da się pomylić z ogoloną głową przechodnia), świateł dyskotek i salonów gier, koniecznie z prezentacją odpowiedniej oprawy estetycznej (=skąpy ciuszek), pokazać efekty porannego prażenia (lub jak kto woli – porażenia). W modzie męskiej można czasami dostrzec grube łańcuchy na szyi, choć trudno powiedzieć czy jest to rodzaj mody, czy raczej urządzenie pomocnicze w pełnieniu funkcji zastępczej psa przewodnika dla mniej rozgarniętych w terenie panienek, bądź też wizytówka tego, który chce pokazać, że stać go na sponsoring. Przyjezierski deptak przeistacza się w krainę rozrywki i hazardu, a właściciele przydrożnych lokali, sklepików i saloników zacierają z radości ręce, jakby los zesłał im wygraną w jednorękiego bandytę. Podwyższona temperatura rozgrzanych słońcem ciał prawdopodobnie wywołuje dreszcze, skoro większość wypoczywających gości zaczyna stosować kurację wyrobami spirytusowymi. Jak wiemy z lekcji chemii, podwyższona temperatura sprzyja także mieszaniu różnych substancji, choć trudno powiedzieć, czy następnego dnia sprzyja również dobremu samopoczuciu. Najważniejsze, że wszystkim dopisuje świetny humor. A w naszym mieście łatwo poznać kto wrócił z Przyjezierza. Charakterystyczne cechy takiego inowrocławianina to schodząca skóra z pleców, liczne posiniaczenia od leżenia na zatłoczonej plaży, podkrążone oczy od nieprzespanych nocy, butelka z wodą na gaszenie pragnienia, pusty portfel i smutny wyraz twarzy. Przy takim samopoczuciu nie da się już nadal być miłym dla sąsiada, z którym przyjemnie łowiło się rybki w Przyjezierzu, ani dla kumpla z pracy, z którym tańczyło się nago o północy kankana na pomoście. Za to nikt nie odbierze mu tych wesołych wspomnień i nadziei na kolejne szalone lato w kujawskim Las Vegas. Przyjezierze, welcome to!

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo inowroclaw.info.pl




Reklama