Zdaniem inspektorów Najwyższej Izby Kontroli, wiele wątpliwości budzą rozstrzygnięcia przetargów (lata 2001-2002), na podstawie których wykonywano inwestycje na terenie inowrocławskiego Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych.
Sporo czasu poświęcono temu problemowi podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej. Prezydent Ryszard Brejza poinformował radnych o dwóch kontrolach NIK w ratuszu. Jedna z nich jeszcze trwa. Inspektorzy badają zasady wydatkowania środków publicznych na dofinansowanie stowarzyszeń. Druga już się zakończyła. Dotyczyła realizacji wniosków pokontrolnych w zakresie gospodarowania odpadami komunalnymi. Inspektorzy NIK mają w tym przypadku wiele uwag do władz wykonawczych poprzedniej kadencji. Niekorzystnie dla miasta Jak informował Brejza, inspektorzy izby kontroli zwrócili uwagę na brak planu zagospodarowania przestrzennego terenu, na którym znajduje się zakład utylizacji. Bez takiego dokumentu nie jest możliwa dalsza rozbudowa tego ważnego dla miasta i rejonu przedsiębiorstwa. - NIK miała też uwagi do poprzednich prezydentów i Zarządu Miasta w związku z budową wiaty do surowców wtórnych na terenie zakładu utylizacji - mówił Brejza. Jak się okazało, inwestycja pochłonęła więcej środków, niż zaznaczono w przetargu. Zdaniem kontrolerów było to bezzasadne i niekorzystne dla miasta. NIK zakwestionowała też przetarg na budowę myjni płytowej w tym samym zakładzie. Odbywał się on w trybie negocjacji. Jedynym kryterium była cena. Wybrano ofertą, która przewyższała koszty zadania o ponad 50 tys. zł. Jak się okazuje, radni poprzedniej kadencji otrzymali na ten temat zupełnie inne dane. - Wprowadził ich w błąd ówczesny prezydent informując, że odbył się przetarg nieograniczony, a nie negocjacje - dodał Brejza. Inowrocławianie muszą wiedzieć Przekazane przez Brejzę wyniki kontroli wywołały burzę na sali obrad. Głos zabrał radny Leszek Foksowicz: - Tej sprawy nie można potraktować jako byłej. Osoby odpowiedzialne są i funkcjonują w społeczeństwie. To trzeba przekazać prokuraturze. Z kolei radny Andrzej Krzemiński twierdził, że materiały powstałe w wyniku kontroli NIK należy upowszechnić. Inowrocławianie muszą wiedzieć, jakie są przyczyny tak dużego długu miasta. - To skandal! Jak można było popełniać tak kardynalne błędy? - zastanawiał się radny. Informacji o nieprawidłowościach w przetargach w milczeniu słuchali radni lewicy, ugrupowania, które w minionej kadencji rządziło miastem. Nikt nie próbował bronić poprzednich władz, choć duża grupa z obecnych radnych lewicy z pewnością pamięta zapewnienia Zarządu Miasta o tym, że przetargi rozstrzygane były w zgodzie z zapisami ustawy o zamówieniach publicznych. (fi)Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze