Bogate pokłosie ostatnich artykułów o inowrocławskich politykach. Doniesienia do prokuratury, pozwy do sądu, wzajemne oskarżenia.
Zastępca prezydenta Inowrocławia wystąpił do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o wyjaśnienie stwierdzeń sformułowanych pod jego adresem w piątkowym artykule Gazety Pomorskiej. Mówi Jacek Olech - Bezpośrednio po przeczytaniu piątkowego artykułu w Gazecie Pomorskiej, w którym różne osoby odnosiły się w różny sposób do mojego stanu posiadania jak i do innych kwestii. Nie mając nic do ukrycia poprosiłem w tym konkretnym przypadku Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego delegaturę bydgoską o wyjaśnienie wszystkich spraw związanych z moją osobą, a które były przedstawione w tym artykule. W artykule "Ich własne miasto" autorzy opisuja szeroko relacje posła Marcina Wnuka i Jacka Olecha. Przypominają początki wzajemnych animozji dawnych współpracowników przytaczając znane już jak i nowe fakty. Według autorów artykułu poseł Wnuk nalegał by sprawdzili skąd Olech wziął swój majatek. Z kolei Sławomir K. skazany wcześniej za paserstwo ujawnia, że zna się z posłem Wnukiem chociaż parlamentarzysta odżegnuje się od jakichkolwiek z nim kontaktów towarzyskich czy służbowych. Według Sławomira K. obecny zastępca prezydenta Inowrocławia miał się od niego domagać kompromitujących posła Wnuka informacji. Poseł zdecydował się wystąpić do prokuratury o wszczęcie postępowania przeciwko zastępcy prezydenta. Mówi poseł Wnuk - Pan Jacek Olech, obecny zastępca prezydenta miasta co ujawniła Gazeta Pmorska posługiwał się metodami właśnie takimi jak opisywano, iz nakłaniał osoby do pozyskiwania informacji, które by dyskedytowały moja osobę, kompromitowały wręcz. Nazywa to szukaniem kwitów, szukaniem haka. Tym bardziej, że pan Jacek Olech powołuje się na swoje wpływy w dzienniku Rzeczpospolita. Według zastępcy prezydenta Inowrocławia ostatnie ataki na jego osobe to efekt ujawnienia przez niego afery łapówkarskiej -Kiedy dochodzi juz do zatrzymań, aresztowań określonych osób to w tym momencie nagle się okazuje, że zamiast pomóc w tego typu działaniach. Ja sądziłem, że wszystkich siłom politycznym powinno zależeć na dobru naszego miasta, na tego który miał odwagę takie coś zrobić w tej chwili właśnie próbuje się znaleźć właśnie to o czym mówił pan poseł, czyli na mnie haki. Proszę zobaczyć, żeby osłabić zdewaulować to co ja mówię - powiedział Jacek Olech. Inowrocławski parlamentarzysta wystąpił także z pozwem cywilnym przeciwko Gazecie Wyborczej i Gazecie Polskiej, które według niego naruszyły jego dobra osobiste. - Żadnego związku z tym nie miałem, a oskarżenie mnie w prasie jest nadużyciem w związku z tym czuję się w obowiązku taki pozem skierować do sądu. Domagam się wyjaśnienia tej sprawy i uzyskania zadośćuczynienia w ten sposób. To się ukazało na łamach dziennika regionalnego w związku z tym nie mogę przyjąć takiego oskarżenia ponieważ prawo prasowe wyraźnie mówi, iż dopóki dopóty sąd I instancji nie orzecze o winie nie można nikogo oskarżyć o jakiekolwiek przestępstwo czy wykroczenie - powiedział poseł Wnuk. Z kolei po artykule w Gazecie Polskiej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wystosował do inowrocławksiej prokuratury poseł PiS-u Tomasz Markowski.W dniu 23 lipca 2003 roku w Gazecie Polskiej ukazał się artykuł pt. "Kolejny poseł SLD zaprzyjaźniony z mafią". w którym autor Piotr Lisiewicz przedstawia fakty dotyczace związków byłego prezydenta Inowrocławia pana Marcina Wnuka z osobami powiązanymi z miejscowym półświatkiem. Według posła PiS-u niepokój budzą wątki przez, które według niego mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Chodzi o organizację przetargów i zaproszeń do negocjacji podczas sprzedaży pałacyku przy ul. Sienkiewicza w Inowrocławiu. Tomasz Markowski wnosi o przesłuchnie osób będących świadkami lub uczestnikami tamtych negocjacji. Według niego wątpliwości narastają wobec informacji, że po sprzedaży pałacyku były prezydent a wtedy prezes ITK Noteć Marcin Wnuk podpisał umowę najmu tej nieruchomości z nabywca Sławomirem K. W związku z przedstawionymi faktami poseł wnosi o przeprowadenie postępowania przez inowrocławską prokuraturę. Z kolei Marcin Wnuk określił wystapienie posła PiS-u jako mało dokładne i zawierajace błędy. Według posła SLD wyniki kontroli działań byłych władz miasta w tej sprawie nigdy nie były przedmiotem krytyki czy prawnych wątpliwości. Dlatego zarzuty posła Markowskiego uważa za bezpodstawne.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze