Hipotez wokół śmierci generała Władysława Sikorskiego (katastrofa lotnicza nad Gibraltarem – przyp. IP) jest co najmniej kilka, od bardzo prawdopodobnych po dalece odbiegające od możliwych scenariuszy. Chcemy jednak skupić się nad postacią, która niewielu turystom kojarzy się z Kujawami. Często pytają dlaczego akurat gen. Sikorski siedzi na ławeczce, znajdującej się pomiędzy Zakładem Przyrodoleczniczym a Muszlą Koncertową.
Parchanie – ich mała ojczyzna
Generał Władysław Sikorski w 1925 r. został odsunięty od władzy, co spowodowało, że w swoich decyzjach często kierował się niechęcią do sprawujących w Polsce władzę piłsudczyków. Był to czas, w którym „w wiejskiej ciszy, odciąć się pragnął od intryg i małej gry politycznej”, więc nabył już w 1923r. dworek i majątek ziemski w Parchaniu. Tutaj powstała jego książka „Przyszła wojna”, opisująca m.in. budowanie przewagi militarnej Niemiec. Pisał też teksty prasowe i wystąpienia. Część publikował w „Dzienniku Kujawskim”.
Wybór Parchania był podyktowany względami rodzinnymi, gdyż mieszkała tutaj żona kuzyna Heleny Sikorskiej. Generał Sikorski chciał, by na wypadek jego wyjazdów, ktoś przebywał z jego bliskimi. W samych podróżach towarzyszyła mu często córka, która zginęła razem z nim (ciała nie odnaleziono).
Parchanie zauroczyło Sikorskich. Tutaj generał wydał swoją jedyną córkę za mąż (w 1936 r.), a jego żona – Helena po latach spędzonych w Londynie, swoje myśli o Polsce kierowała właśnie do Parchania. W Londynie starała się urządzić dom podobnie jak w Parchaniu. Doglądała ogrodu, otoczyła dom drzewami, sadziła ulubione kwiaty, jednak mówiła też, że „tęsknota za Polską nie opuszcza mnie ani na moment. Tęsknota do ziemi, zapachów, mowy, ludzi. Jestem ze wsi. Mieszkaliśmy przez wiele lat w resztówce Parchanie koło Inowrocławia. Jak tam pachniało zboże, trawa, liście jesienne. Tutaj nic nie pachnie tak pięknie: ani kwiaty, ani ziemia, ani trawy. Mieszkamy tu tyle lat, ale myślami żyję zawsze w Polsce[1]”.
Inowrocław – miejsce szczególne
Generał Władysław Sikorski przebywał też często w Inowrocławiu, który był najbliższym miastem do załatwienia wszelkich spraw osobistych i służbowych.
Ważnym miejscem był Hotel Bast; do dziś znajduje się w nim pokój generała. Inowrocławski hotel często jest porównywany do poznańskiego „Bazaru”, bowiem często był świadkiem ważnych rozmów i spotkań, nie tylko z gośćmi generała, ale też wcześniej (np. w okresie Powstania Wielkopolskiego).
W Inowrocławiu wpływy sanacji nie były tak duże, w mieście generał był lubiany i szanowany. Tutaj mieściły się jednostki wojskowe, które miał okazję wizytować. Brał udział w świętach pułkowych, miał swój stolik do brydża w kasynie.
Zdumienie budzili chodzący za generałem przedstawiciele policyjnego wywiadu, którzy inwigilowali generała.
Pomnik inny niż wszystkie
Dla zaznaczenia obecności generała w mieście w dniu 15 sierpnia 2005 r. w Solankach odsłonięto pomnik, który wyróżnia wyjątkowa forma. Inne pomniki Sikorskiego to popiersia. Pomnik inowrocławski znajduje się pod rozłożystym platanem i jest ławeczką, na której siedzi generał naturalnych rozmiarów.
Taka forma to możliwość zapoznania się w wyglądem i generalskim mundurem również przez osoby niewidome lub słabo widzące.
W uroczystościach odsłonięcia pomnika uczestniczył Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent RP na uchodźtwie. Przy okazji uroczystości przedstawiono zbiory Izby Pamięci z Parchania, fotokopie dokumentów z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie oraz zbiory kolekcjonera, Tadeusza Konieczki.
Czas refleksyjny
Po tragicznej śmierci generała kujawski poeta Stanisław Helsztyński napisał wiersz:
„Choć cię odmęt zgubił morski
w atlantyckim Gibraltarze,
będziesz wiecznie żył, Sikorski,
gdzie wawelskie lśnią ołtarze.
Od Narwiku białych śniegów,
od dział grzmiących pod Tobrukiem
do Bałtyku jasnych brzegów,
grzmi Twe imię głośnym hukiem.
Orzeł wzleciał nad sztandary,
leci biały nad armiami,
wróg nie ujdzie swojej kary
już trup jego ziemię plami.
Ile wojska! Ile wojska -
armat, czołgów, samolotów!
Jak potężna będzie Polska!
Już na wroga szturm jest gotów!
„Choć cię odmęt zgubił morski
w atlantyckim Gibraltarze,
będziesz wiecznie żył, Sikorski,
gdzie wawelskie lśnią ołtarze”.
Wiersz ten również dziś może mieć wymiar szczególny. Generał na ławeczce patrzy z zadumą. Być może nad Polską, nad narodem, nad wydarzeniami politycznymi? Warto przy tym postawić jedno ważne pytanie: CZY POLSKA MOŻE BYĆ CZYMŚ WIĘCEJ NIŻ TYLKO BOŻYM IGRZYSKIEM? Czy wspólnota, myślenie ponad podziałami mają jeszcze sens? Wtedy, w czasach zgniatających nas pomiędzy dwoma totalnymi wizjami, było miejsce tylko na jedno słońce na polskim niebie? Czy drugie musiało zajść nad Gibraltarem?
Autorzy bardzo dziękuję za poświęcony czas Pani Barbarze Kwiatkowskiej, kustosz Izby Pamięci Generała Sikorskiego w Parchaniu.
Źródła:
Barbara Kwiatkowska, kustosz Izby Pamięci Generała Sikorskiego w Parchaniu,
Tadeusz Konieczka, zbiory prywatne
Ewa i Zbigiew Bonieccy, Polskie spotkania na Wyspach Brytyjskich, Warszawa 1972,
Piotr Strachanowski, Szczęśliwe kujawskie lata w życiu generała Sikorskiego, Głos Inowrocławia, piątek 20 maja 2016.
[1] Ewa i Zbigiew Bonieccy, Polskie spotkania na Wyspach Brytyjskich, Warszawa 1972, s. 117-118
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo dziękuję za ten artykuł.
Bardzo dziękuję za ten artykuł.