Kolejny artykuł to nie tyle historia budynku kościoła, choć i o tym opowiemy, co historia niezwykłych ludzi, którzy przez lata z misją wypełniali swój obowiązek służby ojczyźnie. Przez kolejnych duchownych można śledzić historię miasta, gdyż większość z nich była w centrum inowrocławskich wydarzeń przez swoje społeczne zaangażowanie.
JAK WYGLĄDAŁ ÓWCZESNY INOWROCŁAW?
Sytuacja przyjazna do budowy nowego kościoła pojawiła się dopiero pod koniec XIX w., kiedy proboszczem został kujawianin z Pakości ks. Antoni Laubitz (1861-1939).
Ówczesny Inowrocław zamieszkiwali przedstawiciele aż sześciu religii (katolicy, protestanci, tzw. Żywy Kościół, Badacze Pisma Świętego, Żydzi, Adwentyści Dnia Siódmego[1]).
W mieście panował kryzys polityczny i ekonomiczny, wynikający z rywalizacji pomiędzy Polakami i Niemcami. Niemcy starali się przeciwdziałać napływowi ludności polskiej do przemysłu poprzez tworzenie osad robotniczych w pobliżu miasta. Warto zauważyć, że Polacy wówczas byli traktowani jak migranci, chcący osiedlić się w Inowrocławiu i tutaj znaleźć pracę, a Niemcy próbowali zasilać swoje fabryki ludnością niemiecką. Dziś nazwalibyśmy to dyskryminacją na tle narodowościowym, choć oczywiście jej charakter i formy były zupełnie inne, ale źródło pozostało to samo: niechęć do innych i poczucie zagrożenia ekonomicznego i politycznego.
W 1904 r. zmieniono nazwę miasta na Hohenzaltza. Przeciw zmianie głosowali Polacy i deputowany żydowski, ale bez rezultatu. Ludność niemiecka dyktowała warunki, miała przewagę ekonomiczną, co pozwoliło jej na zakładanie stowarzyszeń, zrzeszanie się, a nawet występowanie przeciwko Polakom (w Inowrocławiu działała m.in. Hakata).
Polacy, nie posiadający tak dużych wpływów, podjęli heroiczny wysiłek tworzenia struktur dla polskich organizacji. Już w 1862 r. powstało Towarzystwo Czeladzi Katolickiej, powołane przez duchowieństwo[2]. Organizowano odczyty i wieczornice, tworzono skrzynki zapytań. Przełomem było założenie „Sokoła” w 1884 r., z którego wywodziło się wielu działaczy społecznych, jak Maksymilian Gruszczyński, Józef Krzymiński czy Jan Kasprowicz.
Polacy występowali przeciw germanizacji. We wrześniu 1906 r. podjęli strajk, na wiecu szkolnym przemawiał sam Antoni Laubitz. Przedstawiona rezolucja głosiła: „My ojcowie rodzin parafii inowrocławskiej, zebrani na wiecu dnia 30 września 1906, protestujemy przeciw wykładowi religii w języku niemieckim i zobowiązujemy się używać wszelkich prawnych środków, aby odzyskać naukę religii w języku polskim”[3]. Polaków spotykały liczne represje i prześladowania. Choć sam strajk stłumiono to w ludziach nie zabito ducha patriotycznego.
Rok 1908 r. to ważny moment dla społeczności żydowskiej. Jednym z najmajętniejszych obywateli miasta był wówczas Leopold Levy, za którego sprawą przy ul. Solankowej powstanie piękna synagoga. Być może był to element rywalizacji między Polakami i Żydami, bowiem kościół ZNMP powstał zaledwie kilka lat wcześniej w latach 1899-1901. Na pewno obie społeczności doskonale znały swoje plany, szczególnie, że oba przedsięwzięcia były imponujące.
SYTUACJA W PARAFII
Powstanie parafii to nie tylko kwestia budowy samego kościoła. Całe tło ekonomiczne i gospodarcze składa się na obraz polskiego społeczeństwa tamtych lat. Budynek jest tylko uzupełnieniem pracy społecznej, jaką duchowni i znamienici działacze prowadzili od lat, a która wynikała już z tradycji udziału w Wiośnie Ludów czy powstaniu styczniowym. Ludzie wymagali pomocy, opieki, wstawiennictwa, więc sam akt budowy był tylko przypieczętowaniem tych oczekiwań.
Opisy zastanej sytuacji nie pozostawiają złudzeń - praca w parafii była trudna. Ks. Kubski pisał: „Nie wszyscy regularnie na Mszę św. uczęszczają. Wielu po prostu ze skrajnej nędzy nie ma na odpowiednie ubranie. Wzmaga się kradzież, brak poszanowania cudzej własności. Młodzież wyrasta nieprzyzwyczajona do codziennej pracy, ponieważ jej też nie znajduje. Namiastkiem tego ma być sport (…). Często matka należąca do Żywego Różańca, nie ma dokładnego pojęcia o duchowym związku jej dzieci dorastających...”[4]
Wierni natomiast wysoko cenili oddanie kapłanów i stan parafii. W samym mieście sytuacja jednak pogarszała się o czym donosił również Inspektor Pracy w 1923 r., pisząc: „Zauważa się ogromne zniechęcenie, apatię i gorycz do życia politycznego, można powiedzieć, że robotnicy są przygnębieni przez drożyznę i bardzo niskie wynagrodzenie oraz przekraczanie 8-godzinnego dnia pracy. Pod tym względem stan jest rozpaczliwy”[5].
Zachętą do pracy dla ks. Laubitza mogła być encyklika „Rerum novarum” papieża Leona XIII z 1891 r., która poruszała problemy społeczne. Została ona przyjęta z euforią, gdyż poruszała bliskie człowiekowi tematy relacji pracowniczych, wyzysku. Papież postulował w niej o wzajemnym przypominaniu sobie praw przez pracodawców i pracowników. Pisał o powinnościach państwa: „w świetle tych zasad kierownicy państw winni naprzód rozwinąć ogólną i powszechną działalność za pośrednictwem systemu praw i urządzeń, to jest starać się, aby sam ustrój i zarząd państwa sprzyjał dobrobytowi, tak powszechnemu jak jednostkowemu. Jest to zadaniem sztuki rządzenia i właściwym obowiązkiem władz państwowych. Tym zaś, co ten dobrobyt powszechny narodu tworzy, są: moralne obyczaje, życie rodzinne oparte na podstawach prawa i ładu, poszanowanie religii i sprawiedliwości, umiarkowanie w ustanawianiu, a sprawiedliwość w rozdzielaniu ciężarów publicznych, rozwój przemysłu i handlu, rozkwit rolnictwa, i inne tego rodzaju środki, które tym lepsze i szczęśliwsze zapewniają warunki życia obywatelom, im większy wykazują postęp”[6].
POWSTANIE KOŚCIOŁA
W tej sytuacji społeczno-politycznej już w 1888 r. władze kościelne starały się o budowę nowej parafii. Ciągle pojawiały się jakieś trudności, a kamień pod budowę poświęcono dopiero w 1899 r. sam proces budowy zajął zaledwie rok, choć oficjalnie kościół oddano 20 X 1901 r., czego dokonał ks. prałat Antoni Poniński, ówczesny proboszcz Kościelca Kujawskiego.
Koszt budowy kościoła był ogromny – łącznie z wyposażeniem wyniósł blisko 500 tys. marek, co odbiegało od planowanej wstępnie wartości. W spłacie zaciągniętego względem Niemców długu pomagali parafianie. Jaki to byłby dzisiaj koszt można szacunkowo policzyć. Robotnik miał wówczas dniówkę w wysokości 2 marek, a tygodniowe wyżywienie 6-osobowej rodziny wynosiło ok 10 marek. Tym samym jedna marka mogła mieć równowartość ~40 zł. Kościół mógłby więc kosztować obecnie ok 2 mln zł, choć oczywiście są to wyliczenia spekulatywne. Jeśli jednak ktoś z czytelników lubi taką rozrywkę intelektualną to odsyłam do przypisu. Można policzyć co ile kosztowało w różnych okresach historycznych w Polsce[7].
BUDOWLA
Wybudowano trójnawową bazylikę w stylu neoromańskim, z najwyższą wieżą na Kujawach (77 m). W wieży zamontowane było ogromne dzwony, a na szczycie wieży znajdował się równoramienny krzyż z kogutem. Największe okna rozetowe mają średnicę aż 8 m.
Nad głównym wejście znajduje się tympanon przedstawiający Madonnę z małym Chrystusem w towarzystwie trzech monarchów. Jego to alegoria do Królowej Polski w towarzystwie trzech Inowrocławian. Jednym z nich jest sam ks. Antoni Laubitz w stroju maga (klęczy po lewej stronie), który oddaje w opiece Królowej Polski miasto Inowrocław. Gwiazda betlejemska symbolizuje nadzieję na odrodzenie państwa polskiego.
Po stronie południowej znajdują się symbole 4 ewangelistów: anioł, lew, wół i orzeł oraz pelikan z pisklętami – symbol Chrystysa. Umieszczono też rzeźbę przedstawiającą zwiastowanie Najświętszej Marii Panny.
Patriotyczny był tympanon północny, który stanowił podziękowanie dla wielu działaczy wyrażone w alegorycznej formie rodziny Piasta i Rzepichy – jego żony, w towarzystwie aniołów. Były to wizerunki Leona Czarlińskiego (przemysłowca) i Anny Nowakowskiej. Przedstawiono też Łucjana Grabskiego (postać szlachcica), Karola Wituskiego (postać mieszczanina), Józefa Burzyńskiego (bogatego włościanina). Tympanon uległ zniszczeniu w wyniku katastrofy z 9 kwietnia 1909 r.
Autorem rzeźb był Władysław Marcinkowski. Nadawanie postaciom historycznym rysów osób żyjących było zwyczajem wskazywania na fundatorów lub twórców.
WNĘTRZE KOŚCIOŁA
Unikat stanowią kolorowe mozaiki włoskie, zdobiące tło prezbiterium.
Ołtarz główny wykonano z marmuru karraryjskiego przez Władysława Marcinkowskiego. Przed ołtarzem balustrada z marmuru przedstawia rzeźby Wieczerzy Pańskiej.
Po lewej nawie znajduje się ołtarz Serca jezusowego wykonany w Monachium. Polichromie w tym miejscu to dzieło braci Drapiewskich z Pelplina. Zostały wykonane w latach 50.
Po prawej nawie znajduje się marmurowy ołtarz z alabastru z figurą św. Józefa z Chrystusem i św. Janem.
Z francuskiego marmuru wykonano chrzcielnicę. Został w niej ochrzczony ks. kardynał Józef Glemp.
W fabryce Sauera wykonano 38 rejestrowe organy. Przy uważnym śledzeniu harmonogramu wydarzeń październikowych w mieście można trafić na wyjątkowe wydarzenie – Festiwal Muzyki Organowej, w ramach którego na organach tych można usłyszeć niepowtarzalny repertuar (w tym roku był to Max Reger i Feliks Nowowiejski).
KATASTROFA BUDOWLANA
Tragicznym wydarzeniem w dziejach kościoła był 9 IX 1909 r., kiedy jego boczna ściana uległa zawaleniu. Było to w Wielki Piątek, sam ks. Laubitz tak pisał do „Dziennika Kujawskiego”: „W dniu katastrofy słyszano przed południem w okolicy kościoła kilkakrotne podziemne detonacje. Katastrofa w kościele zaczęła się o godz. 15.30. Dwóch robotników, czekających przy północnym portalu na rozpoczęcie nabożeństwa zauważyło, że w niewielkim oddaleniu od kościoła zaczęły wytryskiwać z murawy cienkie ale wysokie fontanny wody. Przyglądając się, poczuli z przerażeniem, że ziemia pod ich stopami się podnosi. Wśród huku podniósł się słup wody na wysokość ok. 10 m, a po jego zapadnięciu zauważono w ziemi duży otwór, który powiększając się zbliżał do muru Kościoła, pochłaniając najpierw granitowe stopnie, potem kamienie fundamentów i dolne części ściany. Jeszcze cztery godziny wisiał bez oparcia w fundamentach północny portal i 20 metrowy mur. O godz. 19.30 wśród straszliwego huku zapadła się pod ziemią trzecia część muru, pozostawiając otwór o powierzchni 400 m2. Przepaść o powierzchni około 360 m2 była wypełniona słoną wodą”[8].
Kościół nie stał na terenie zagrożonym, a kopalnia została zatopiona w 1907 r., jednak wcześniejsza eksploatacja złóż soli w połączeniu z siłami natury wyraziła się właśnie w zawaleniu bocznej ściany kościoła. W połączeniu z Wielkim Piątkiem wywołało to w parafianach wielkie poruszenie i wzburzenie. Opis katastrofy i archiwalne zdjęcia z 1909 r. można obecnie oglądać na Stałej Wystawie Solnictwa, która mieści się w podziemiach Teatru Miejskiego. Zwiedzanie wystawy jest bezpłatne, towarzyszy temu kilkuminutowy film. Warto skorzystać.
Katastrofa uniemożliwiła korzystanie z kościoła. Wzniesiono więc szybko prowizoryczny kościół Serca Pana Jezusa, który dziś już nie istnieje. Proboszcz Stanisław Kubski do planu odbudowy podchodził ostrożnie, ale też wykazał się niezwykłymi umiejętnościami zarządczymi. Udało mu się zebrać niezbędne fundusze na odbudowę, a także uzyskać niezbędne pozwolenia. Kościół był gotowy w 1929 r.
W SŁUŻBIE PARAFII I MIESZKAŃCOM
Marmurowe tablice, znajdujące się w przedsionku przypominają o ważnych osobach, związanych z kościołem, ale warto chociaż krótko wspomnieć o duchownych parafii ze względu na ich zasługi dla dobra wspólnego i pracy na rzecz mieszkańców.
Ks. Stanisław Kubski odegrał ogromną rolę w odbudowie parafii po katastrofie. Brał czynny udział w życiu publicznym miasta. W 1937 r. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za działalność społeczną. Zasiadał w powołanym przez Prezydenta Inowrocławia, Apolinarego Jankowskiego, Obywatelskim Komitecie Pogotowia Narodowego. 4 września 1939 r. przemawiał na Rynku do mieszkańców i uchodźców z Pomorza. Został złapany przez Gestapo i torturowany w koszarach, by trafić do kamieniołomów w Buchenwaldzie, a następnie do Dachau. Ostatecznie zginął w komorze gazowej w Linzu. Do końca nie tracił siły ducha, a gdy spotkał w obozie znajomych duchownych z Inowrocławia pytał: „To w Inowrocławiu tyle roboty, a wy tu?”[9].
Ks. Franciszek Dacherta przebywał w Inowrocławiu od 1933 r. Jego proboszczem był ks. Stanisław Kubski. Pracował z młodzieżą, organizując m.in. wycieczki. Napisał podręcznik „Nauka wiary”. Kształcił się we Lwowie. Po wybuchu wojny został kapelanem wojskowym biorąc udział w walkach nad Bzurą, gdzie dostał się do obozu jenieckiego, a następnie do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie (gdzie stracił zdrowie), a następnie w Dachau. Został przydzielony do grupy więźniów, na których wykonywano eksperymenty medyczne, polegające m.in. na rozszczepianiu malarii. „Doświadczenia” skutkowały wielkim cierpieniem księdza. W ostatnich słowach prosił o pozdrowienia dla rodziny i przekazanie wiedzy o obozowych eksperymentach.
Ks. Kazimierz Tyczka to pierwszy inowrocławski duchowny, aresztowany i zamordowany przez hitlerowców w lesie w Róźniatach. W Inowrocławiu przebywał od kwietnia, zamordowany został kilka miesięcy później, tj. 3 X 1939 r.
Ks. Władysław Demski pojawił się w Inowrocławiu po wybuchu II wojny światowej, by zaopiekować się parafią. Nie trwało to długo, bo już 2 listopada 1939 r. pod pozorem rozmów o kierowaniu pracą duszpasterską zebrano księży do starostwa, a następnie wszystkich aresztowano i wywieziono do kolejnych obozów. Znajomość języka niemieckiego sprawiła, że został przedstawiciele grupy polskich duchownych w Sztutowie, ale przeniesiony do Sachsenhausen spotkał się z wyjątkowym okrucieństwem. Bity i polewany zimną wodą zaczął poważnie chorować. Ssmani znaleźli jego różaniec, który kazali mu podeptać, a po odmowie rzucili różaniec w błoto i kazali księdzu różaniec całować, co ksiądz uczynił będąc jednocześnie katowanym przez SS. Zmarł kilka dni później.
Ks. Grzegorz Handke brał udział w walkach pod Verdun, pracował jako sanitariusz z żołnierzami umysłowo chorymi. Od 1934 r. przebywa w Inowrocławiu, zostając proboszczem parafii św. Józefa i ropoczynając budowę własnego kościoła. W czasie wojny trafia do więzienia w Inowrocławiu, a później do Sztutowa i Dachau. Zostaje ocalony w 1945 r. i wraca do Inowrocławia, przejmując również misję po ks. Kubskim. Dzięki niemu w kościele pojawiają się piękne polichromie.
Ks. kanonik Roman Zientarski uniknął śmierci obozowej, przebywając zarówno w Buchenwaldzie, jak i Dachau. Poza seminarium duchownym kończył również psychologię i pedagogikę na Uniwersytecie w Louvain w Belgii. Na 70-lecie swojej pracy kapłańskiej otrzymuje gratulacje od ks. arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, a Rada Miejska Inowrocławia nadaje tytuł Honorowego Obywatela Miasta Inowrocławia.
Ks. kanonik Wojciech Dzierzgowski był szczególnym autorytetem darzony przez młodzież, pracując we Wrześni, a następnie w Gnieźnie, gdzie również pomaga psychicznie chorym. W Inowrocławiu od 1984 r. rozwija ruch pielgrzymkowy. Za jego inicjatywą między kościołem ZNMP a Kościołem pw. Imienia NMP staje figura Św. Wojciecha w tysiąclecie jego męczeńskiej śmierci.
Szczegółowe biogramy księży znaleźć można w ciekawe książce Małgorzaty Sroczyńskiej, do której odsyłam w bibliografii.
PIĘKNY WIDOK
W ramach organizowanej akcji Photo Day mieszkańcy mieli okazję okrągłymi schodami wejść na górę wieży. Jej udostępnienie dla turystów byłoby dużą atrakcją, i choć był taki pomysł to nie wcielono go w życie. Może teraz jest dobry czas, by specjaliści od turystyki zajęli się tym tematem, gdyż poza dachem sanatorium „Energetyk” nie ma w mieście ciekawszych miejsc widokowych.
Wieża wzbudzała też zainteresowanie w trakcie remontu, kiedy do samej góry postawiono rusztowanie, a także sprowadzono alpinistów do pracy na wysokościach. Sprawdzano czy wieża się za bardzo nie odchyla. W ramach prac remontowych przeprowadzono tzw. kotwienie murów.
Dwa zdjęcia z wieży kościelnej dołączamy na zachętę.
Źródła:
Tadeusz Konieczka, materiały prasowe,
Małgorzata Sroczyńska, Z dziejów 100-letniego kościoła i parafii Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Inowrocławiu, Pozkal, Inowrocław 2002,
Dzieje Inowrocławia, tom I (do 1919 r.), pod red. Mariana Biskupa, Towarzystwo Naukowe w Toruniu 1978,
Dzieje Inowrocławia, tom II (od 1919 r. do końca lat siedemdziesiątych), pod red. Mariana Biskupa, Towarzystwo Naukowe w Toruniu 1982,
[1] Małgorzata Sroczyńska, Z dziejów 100-letniego kościoła i parafii Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Inowrocławiu, Pozkal, Inowrocław 2002, s. 23
[2] Dzieje Inowrocławia tom I do 1919 r., pod red. Mariana Biskupa, Towarzystwo Naukowe w Toruniu 1978, s. 358
[3] Ibidem, s. 376
[4] M. Sroczyńska, Z dziejów… , s. 27-28
[5] Tamże, s. 25-26
[6] http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Leon_XIII/rerum_novarum/II.php, rodz. II, pkt 26
[7] http://odkrywca.pl/sila-nabywcza-pieniadza-xvii-xix-wiek,683850.html
[8] M. Sroczyńska, Z dziejów…, s.46
[9] Tamże, s.84-85
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda, że brak informacji, iż teren pod budowę kościoła przekazał Lucjan Grabski
Szkoda, że brak informacji, iż teren pod budowę kościoła przekazał Lucjan Grabski