Popękane podłogi, dziurawe drzwi wejściowe, zniszczone piece kaflowe. Tak prezentują się mieszkania komunalne czekające na zasiedlenie, pozostawione przez poprzednich lokatorów.
Aby przywrócić je do stanu użyteczności i mogły tam zamieszczać inne rodziny oczekujące na własne mieszkanie, Miasto musi wydawać setki tysiące złotych na remonty. Są tacy, którzy w pokojach rąbią drewno, tacy, którzy dziurawią drzwi wejściowe i wybijają szyby, i tacy, którzy by się ogrzać wkładają do pieców kaflowych butelki i inne nieprzeznaczone do spalania przedmioty, niszcząc je i dewastując. Częste są przypadki rozbierania armatury łazienkowej. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej sp. z o.o. co roku planuje środki na prace remontowe w mieszkaniach do zasiedlenia, opuszczonych – w większości przypadków – przez lokatorów: na mocy wyroków eksmisyjnych, na skutek wyprowadzek czy śmierci najemcy.W 2010 r. na remonty 14 takich lokali wydatkowano 82,5 tys. zł, w 2011 r. – wyremontowano ich aż 109 za kwotę ok. 730 tys. zł, a w 2012 r. (do połowy października) 55 mieszkań za kwotę 370 tys. zł. Łącznie daje to za okres 2010-2012 (do połowy października) kwotę aż 1,2 mln zł! A do remontu czeka kolejnych 20 takich mieszkań. - W lokalach znajdujących się w starym budownictwie remont trzeba zacząć od wymiany zużytej instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej, wymalowania ścian, wymiany zawilgoconych podłóg. Są mieszkania, w których w kuchni wygrodzono toaletę, która nie spełnia warunków technicznych. Trzeba to wtedy przerobić, zaadoptować na mieszkanie do użytku przez nowych lokatorów. W większości mamy do czynienia z lokalami, które przez cały okres zajmowania ich przez poprzednich najemców, nie były przez nich w ogóle remontowane i są w fatalnym stanie – mówi Zdzisława Molenda, kierownik Rejonu Obsługi Mieszkańców nr 1. - Gdyby nie było chuligańskich, a tylko normalne zniszczenia, można byłoby przeznaczyć te pieniądze na wybudowanie pół wielorodzinnego budynku lub wyremontowanie kapitalnie 3 do 4 kamienic - dodaje Członek Zarządu PGKiM-u Dyrektor Marek Gerus. Do wyremontowanych mieszkań przydzielani są mieszkańcy m.in. z budynków zagrożonych katastrofą budowlaną czy z listy osób zakwalifikowanych do otrzymania mieszkania z zasobów miasta. - Żal mi jest tych mieszkańców, którzy jako lokatorzy zachowują się uczciwie dbając o mieszkanie, płacą systematycznie czynsz pomimo niejednokrotnie wiele wyrzeczeń, a żerują na tym inni lokatorzy, którzy są chronieni prawem w Polsce i demolują mieszkania, doprowadzając je w oczekiwaniu na eksmisję do ruiny. Za przywrócenie tej ruiny do stanu użyteczności odpowiedzialni jesteśmy my, mieszkańcy Inowrocławia, bo to za pieniądze podatników remontowane są zdemolowane lokale. To, że przekazujemy środki na takie remonty, to wynik wyrzeczeń z realizacji innych ważnych zadań, takich jak chociażby remonty starych kamienic, nawierzchni chodników i dróg, i wielu innych – mówi Prezydent Miasta Inowrocławia Ryszard Brejza. PGKiM apeluje do sąsiadów osób, które demolują mieszkania, o informowanie o tym administracji. – Zadbajmy wspólnie, by te mieszkania nie były tak niszczone – mówi Dyrektor Marek Gerus. Prawo nie pozwala niszczących i dewastujących lokatorów usuwać na bruk, lecz nakłada obowiązek na władze miasta – zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego – (cyt.:) „W wyroku nakazującym opróżnienie lokalu sąd orzeka o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego bądź o braku takiego uprawnienia wobec osób, których nakaz dotyczy. Obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego ciąży na gminie właściwej ze względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze